 |  | | A to asertywność się nazywa... |
|  |
Wysłany: Sro Lip 19, 2006 11:44 am |
|
|
| Shibbi |
|
 |
 |
| Dołączył: 12 Kwi 2006 |
| Posty: 1379 |
| Skąd: spod Maciejowej |
|
|
 |
 |
 |
|
- OK – westchnęła z ulgą Lidka - jeszcze tego brakuje, żebym się bała wysyłać SMS-y do własnego dziecka. Zobaczymy co odpisze. Mam nadzieję, że nie zażąda rozliczenia z renty, chociaż to najprostsza czynność pod słońcem, ale jak raz wydeklamuję, to po mnie, po drugie to nie jego sprawa. Obiecał pomoc, z której nie korzystałam. Dzisiaj po raz pierwszy od roku muszę o nią prosić.
Odłożyła telefon z obrzydzeniem, jakby parzył i cuchnął, zresztą tak samo jak te przedsądne wezwania za nie zapłacone rachunki. Sięgnęła po książkę. Wzięły się „Spotkania” Pietraszki, chociaż książek w tak zwanym czytaniu, czyli pod ręką jest kilka. Taki ma zwyczaj: dobre światło, masywna półka z przynależnymi jej okularami, kilka książek, których nigdy nie odkłada, jako przeczytane. One zawsze są pod ręką, jak zestaw przeciwwstrząsowy, relanium czy nitrogliceryna.
- Najlepiej, żeby nie doszedł, żeby się wszystko popsuło i niechby błąkał się po kosmosie do końca świata i nigdy nie dotarł do niego – pomyślała przewracając bezmyślnie kartki – może bym się jeszcze obeszła bez tej forsy? Niepotrzebnie się pośpieszyłam. Najwyższy czas zrównać tempo myśli z czynami, bo wyjdę jak Zabłocki . . .,albo gorzej, ale już za późno na gdybanie. Więcej nerwów mnie kosztuje to pisanie, domysły i czekanie, niż korzyść z pomocy. No! Jedno, długów nie będę miała.
Przypomniały się jej słowa syna tuż przed wyjazdem: Nie dam ci zdechnąć na tym zasranym świadczeniu, przeżyjesz! Co to dla mnie dwie stówki raz w miesiącu, a jak dobrze pójdzie to i tygodniówkę od czasu do czasu podeślę. Świadomość skromnego życia nie przerażała, jednak słowa Maćka podniosły ją na duchu i dodały skrzydeł. Dumna była z jego myśli, z tego, że wie, że ona nie ma prawa wydać złotówki na zachciankę.
Przez rok nie dostała centa i chociaż różnie było, nie dopominała się. Dzisiaj już musiała.
Krótkie sygnały informujące o nadejściu wiadomości wbiły ją w fotel, jak przy starcie czy lądowaniu.
- U f f . . . raz kozie śmierć –:
Mamo w tym miesiacu nie moge ale postaram sie w przyszlym co nieco jednak nie licz ze co miesiac ja tez mam swoje wydatki i swoje zycie moze znajdziesz pol etatu zeby dorobic troche..
nie doczytała do końca. Żałowała wszystkiego . . . , że się urodziła, a właściwie „się” czy „jego” - wszystko jedno!
- Halo o o - wycedziła przez łzy.
- A ty co znowu – perliście i z werwą zapytała Mariola,
- Wiesz, mówią, że dzieci Pan Bóg daje – szeptała zapłakana – moż e e e i i i, ale niektóre na sto procent są od kogo innego, głowę dam na gnat i niech mnie diabli, że niektóre od kogo innego . . . a moje to już na mur.
- Ej, kobieto, a cóż ci to? Które dzwoniło, gadaj!
- Moje są chyba z prawego, co? Jak uważasz? – Plecie bez składu ni ładu, jakby co drugie zdania z pogmatwanych myśli.
- Dziecki to dziecki i czy z prawego czy z nieprawego, to nie ma nic do rzeczy stara. Jest jeszcze kilkanaście odmian bachorów, jak chcesz to ci ułożę kopczyk, chronologicznie wolisz czy według hierarchii? – konkretnie, ale z humorem pyta i nie czekając na odpowiedź rozpoczyna wyliczankę: podrzutk i i i, adoptowan e e e, chciane oczek i i i wane, chciane nieoczek i i i wane ha ha ha, kto tu kogo wykiwuje czy kiwa już sama nie wiem czy my ich, czy one nas, ale po mojemu to, to drugie. A a a cztery tysiące lat wyglądan e e e ha ha ha też bywają, ależ ja pierniczę wyborowo, ale jak tobie wolno to dlaczego mnie nie, widać to zaraźliwe – zaśmiewa się znowu – nieplanowan e e e i te wszystkie z wpadki, jak to mój kumpel cham pieroński mówi, z wypadku przy pracy ha ha ha, a teraz doszły jeszcze in vitr o o o - chyba jesteś w temacie stareńka, no i ostatni szczyt osiągnięć laborantów – klon y y y kobieto, klon y y y !
Ale głupawka, głupawką ty uspokój się i mów co się stało, nie śmiesz ryczeć i wiesz o tym pindziu jedna – stara się rozładowć sytuację – hej! Dziewczyno w białej bluzce, lepiej ci trochę? – dopytuje się już nie na żarty zatroskana Mariola.
- U f f - lepiej nie mówić, jak mi lepiej – po drugiej stronie słuchawki czuć już uśmiech, a co ważniejsze słychać odpadający kawałami kamień z serca – och! Boże kochany, niech to wszystko diabli wezmą, aleś naszukała tych bachorów, ale jak już, to są jeszcze normalne skurwisyny, jak to baca nazwał pieszczotliwie swoje, a tych już nikt nie zaadoptuje, ani do klonowania się nie nadają – już roześmiana ripostuje Lidka – lepiej mi kochana, lepiej ty moja mądra i młodsza siostro.
Mariola słuchając tych zdziwionych i rozżalonych ”jak tak mógł?, dlaczego? i tego się po nim nie spodziewałam!”, potakuje od czasu do czasu krótkimi yhy. Cytowane troskliwe i czułe słowa Maćka zapewniające ją o wsparciu nie tylko finansowym są pełne radości i ciepła, rzewność z jaką relacjonuje chłodną odmowę pomocy, a właściwie dobitne, jednoznaczne i bezduszne oznajmienie o jej nie rozpoczęciu znowu wycisnęła łzy.
- Boże, dzięki Ci, że zadzwoniłaś, co ja bym bez ciebie zrobiła? Kto mnie tak zrozumie?
- Wiesz co stara?, nie masz pojęcia jak się cieszę, że tak się nieustannie dziwisz i nie możesz uwierzyć w tą najnormalniejszą z normalnych sytuację, bo to dowód, że nie jesteś jeszcze taka stara ha ha ha – wybucha znowu śmiechem – po drugie pakuj szpargały, wsiadaj w autobus i przyjeżdżaj, bo znowu zapomniałaś, że mamona każdemu da radę, po któreś tam, dzieci Lidziu, dzieci są od dawania w dupę, a nie dolarów i zapamiętaj to sobie słodka kretynko i jeszcze jedno, zero pretensji do Maćka. Chłopak ma wytyczony cel i pomysł na swoje życie i szczerze powiedział NIE. Tym razem się nie dziw, my już się tego nie nauczymy, a to – nazywa się asertywność, rozumiesz?
- Yhy. |
|
Ostatnio zmieniony przez Shibbi dnia Pon Wrz 04, 2006 7:00 am, w całości zmieniany 1 raz _________________ ... nie zapomniałam nie e e e e e
to wszystko we mnie jest,
jak ochota na grzech,
na smutek i śmiech .... |
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Sro Lip 19, 2006 2:00 pm |
|
|
| Christine |
| administrator |
 |
 |
| Dołączył: 13 Wrz 2005 |
| Posty: 2496 |
| Skąd: Gdańsk |
|
|
 |
 |
 |
|
Już nie będę o treści, bo wiadomo; jest, jak jest, ale o formie.
Wszystkie 3 teksty są świetnie napisane, twoim charakterystycznym językiem, wszystkie soczyste i - niestety smutne. Chwytają za serce. Przy psinie autentycznie się poryczałam. A jeśli tekst odbiera się emocjonalnie, to chyba jest dobry. Na prawdę dobry. |
|
|
|
|
Wysłany: Nie Lip 23, 2006 1:29 pm |
|
|
| mewa |
| moderator |
 |
 |
| Dołączył: 20 Kwi 2006 |
| Posty: 1714 |
|
|
|
 |
 |
 |
|
znowu tropem Christine:)
Shibbi naprawdę świetny tekst -y .
Gratuluję!!!! |
|
_________________ Mówiłaś, że byłaś najbardziej szczęśliwa, gdy tańczyłaś, mówiłaś też, że byłaś najbardziej szczęśliwa, gdy tańczyłaś ze mną, a teraz które ze zdań wybierasz? / Cohen |
|
|
|
Wysłany: Nie Lip 23, 2006 6:15 pm |
|
|
| Shibbi |
|
 |
 |
| Dołączył: 12 Kwi 2006 |
| Posty: 1379 |
| Skąd: spod Maciejowej |
|
|
 |
 |
 |
|
Już dawno wiecie, że miło człeczynie na duszy, jak sie podoba :wink: - a trochę "podchwalone" - łechce.
Też jestem próżna - a co by nie
To dawny tekst-ale wkleiłam bo mało sie tu działo - no i pomogło - jak . . umarłemu kadzidło -
Z n a c z y . . . . pomogło, bo WY przyszłyście :D
dziękuje bardzo. S. |
|
_________________ ... nie zapomniałam nie e e e e e
to wszystko we mnie jest,
jak ochota na grzech,
na smutek i śmiech .... |
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Sro Sie 02, 2006 1:16 pm |
|
|
| ella_hagar |
|
 |
 |
| Dołączył: 01 Mar 2006 |
| Posty: 763 |
| Skąd: Warszawa |
|
|
 |
 |
 |
|
No, właśnie. Asertywność modne hasło. na topie.
Niezła refleksja na życie w rodzinie, na więzi, na pomaganie sobie, na wzajemną troskliwość.
Jak zwykle błyskotliwie u ciebie, shibbi. Tekst jest taki, no wiesz, z pazurem.
A przekaz?
Jesli asertywnie, to:
Matka ma prawo do przedstawienia swojej prośby synowi, dopóki uznaje, że może on odmówić.
A syn ma prawo do robienia tego, czego chce, także do odmowy spełnienia prośby matki — dopóki jej to nie rani, nie robi krzywdy.
A w ogóle to stale mów najbliższym coś miłego, interesuj sie nimi, np. pytaj, jak minął dzień? Chwal ich, stosuj mile słowa i komplementy…
Bo taka jest asertywność. Innej nie ma. ))))
A tu by się chciało krzyknąć:
Synu?!!!! To ja nauczyłam cię czytać, pisać i korzystać z nocnika.
Więc podnieś ten swój chudy (tłusty) tyłek i okaż matce troskliwość !!!. ;) )))
I dobrze, że są przyjaciółki. Nikt tak nie zrozumie kobiety, jak druga kobieta.
Pozdrawiam shibbi , naszą „mądralinkę” wspólczesną buziaczki. |
|
Ostatnio zmieniony przez ella_hagar dnia Czw Sie 17, 2006 4:43 pm, w całości zmieniany 1 raz _________________ [eh] |
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Czw Sie 17, 2006 7:55 am |
|
|
| Shibbi |
|
 |
 |
| Dołączył: 12 Kwi 2006 |
| Posty: 1379 |
| Skąd: spod Maciejowej |
|
|
 |
 |
 |
|
| do eh - l i z u s k a :wink: :wink: :wink: |
|
_________________ ... nie zapomniałam nie e e e e e
to wszystko we mnie jest,
jak ochota na grzech,
na smutek i śmiech .... |
|
|
|
Wysłany: Czw Sie 17, 2006 4:41 pm |
|
|
| ella_hagar |
|
 |
 |
| Dołączył: 01 Mar 2006 |
| Posty: 763 |
| Skąd: Warszawa |
|
|
 |
 |
 |
|
Nie lizuska, tylko sympatyczka !!!!!!!!
 |
|
|
|
|
Wysłany: Nie Wrz 03, 2006 8:53 pm |
|
|
| hewka |
|
 |
 |
| Dołączył: 13 Kwi 2006 |
| Posty: 808 |
| Skąd: Szwecja |
|
|
 |
 |
 |
|
swietny tekst bez ciuuumkania, przyszlam dzis poczytac bo mam odrobine spokoju w domu, usz, nareszcie.... a pogadac nie mam z kim i tez o syna chodzi....
o matko, gdzie te czasy jak dawalam mu klapsa,
teraz nie moge, przerosl mnie o glowe i polowe,
ale to nic, jakis haczyk znajde na niego napewno, ale to moj jedyny bo corka tez jedyna... i jak tu wyjsc z tej sytuacji? synowa bezdzwieczna, matowa jakas, ja chyba prosto... jutro powiem co mysle i juz:)(tyle ze nie o szmal tu chodzi) usz
dzieki Shibbi za tekst...cmoki w oba i jak cuus dam znac:) |
|
_________________ Henryka Wołoszyk |
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Pon Wrz 04, 2006 7:03 am |
|
|
| Shibbi |
|
 |
 |
| Dołączył: 12 Kwi 2006 |
| Posty: 1379 |
| Skąd: spod Maciejowej |
|
|
 |
 |
 |
|
Ha! ja niestety znowu mam "ostrą jazdę" z jedynym - synowej jeszcze nie mam, ale od czasu do czasu sprawia wrażenie jakby się rozmnożył w kompanię karnę na urlopie :P - Jezusmaria co on jeszcze wymyśli  |
|
_________________ ... nie zapomniałam nie e e e e e
to wszystko we mnie jest,
jak ochota na grzech,
na smutek i śmiech .... |
|
|
|
Wysłany: Pon Wrz 04, 2006 9:07 pm |
|
|
| hewka |
|
 |
 |
| Dołączył: 13 Kwi 2006 |
| Posty: 808 |
| Skąd: Szwecja |
|
|
 |
 |
 |
|
nooo, moj wymyslil....sie ozenic< sobie na biede
sciski Slonko:) |
|
_________________ Henryka Wołoszyk |
|
|
|
| Forum Strona Główna » PROZA |
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
|
|
|
|
|