| mewa |
| moderator |
 |
 |
| Dołączył: 20 Kwi 2006 |
| Posty: 1610 |
|
|
|
 |
 |
 |
|
Z pierwszego śniegu, Anna, lepi wspomnienia. Jest mało białego puchu, zmrożone ziarnka piasku kaleczą palce.
Życie- pomyślała - nic tylko życie.
Zmarzniętą dłonią dotyka policzka – dobry chłód, podobny do tego - gdy śnieżną i mroźną zimą, w ciepłym pokoju, odkrywamy, że ciało istnieje.
Na nic mijające lata i targi z Charonem, na nic obole odłożone na później i myśli, które zabezpieczają powrót do..
Nie odkryła dokąd kiedyś wróci, bo przecież matka ziemia nie jest jej matką a księżyc ojcem. Zniknie po raz kolejny i nie będzie to ucieczka wzbudzająca zniecierpliwienie i złość wśród przyjaciół.
Anny już nie będzie.
Słońce, zimna woda studni, leżące pod drzewami śliwki.
Raj i ona naga, pozwalająca wyschnąć kroplom na swoim ciele.
Żadnych ręczników i dreszczy przebiegających wzdłuż kręgosłupa.
Studiowanie lat, blizn, tych, które dawno zagoiły się i tych nie zagojonych, nowych, naprężonych obcych – do których trzeba się przyzwyczaić.
W jakimś durnym podręczniku napisali – pokochać.
No tak, trzeba kochać siebie, by móc kochać innych.
Lato i ona naga, czekająca aż słońce i wiatr osuszą ciało, dotkną promieniami, przemkną chłodem.
Jej pan Cogito odszedł właśnie tego lata, gdy ona osuszała swoje ciało i nabierała sił po targach z Bogiem, kłótniach z Charonem ( to Charon wykrzykiwał, że żal jej jednego obola).
Pan Cogito, tak zwyczajnie, zabrał myśli i spostrzeżenia , pozostawił kota i chatkę ukrytą pośród drzew.
Na stole zostały: cerata, na której były okruchy zostawione przez Annę i pana Cogito a także pana Cogito i inne kobiety ( podobno nieważne, z którymi Anna nie zaprzyjaźniła się) , klucze, grające radio, sałatka, kawa jak zwykle nie zabielana , obok w pokoju poduszka jeszcze ciepła i kołdra ( również ciepła).
Widok z okna pozostał ten sam, letni, nawet nie zadrżał. Gruszki jeszcze nie dojrzały na tyle, by sok spływał z brody.
tylko pan Cogito był zimny i obcy.
Więc Anna, z ciepła poduszki i mgły oddechu, ulepiła monolog :
zanim przepłyniesz Styks lub zanim staniesz przed Nim to chcę ci powiedzieć, że Wagner już przebrzmiał, Sokrates ciągle krąży wokół ciebie , po prostu nie zauważył, że mówią tylko twoje notatki.
Życie dalej się skrada niosąc niespodzianki.
Nie boję się twojej zimnej dłoni, obcięłam tobie trochę włosów, tak na później, by zamknąć je w srebrnym puzderku.
Nawet nie potrafię krzyczeć, a przecież obiecywałeś , że gdy będzie źle, z którymś z nas, to wyjedziemy nad morze i tam siedząc na wydmie , trzymając się za ręce, porozmawiamy z piratem wychodzącym na ląd .
- Będziesz Anną wśród piratów, złota, tajemniczych map i morskich węży –
Tak mówiłeś.
Anna często myślała:
- Mężczyzna z kobietą w tle.
Pan Cogito mądrzejszy o wieki zatracił umiejętność stawiania liter na tablicy, którą się stał. Każde A i Ż okupione doświadczeniem, wyobrażeniem i snem,
ucieczką.
Dłoń
Pana Cogito
Nie ma już w sobie niepokoju śpiącego dziecka. odpowiedź jest prosta:
-Tak ma być, bo nie może inaczej. –
Anna spojrzała na swoje dłonie, śnieg zniknął, pozostały drobiny piasku.
Jutro.
Kolejny papieros, pan Cogito rzucił palenie na trzy dni przed śmiercią. Ją też namawiał do zaprzestania, lub zmiany marki papierosów, na te słabsze – substancje smoliste, zawartość nikotyny w papierosach ...
Anna narazie nie kaszle.
Jest jak ptak z jednym skrzydłem, nadal potrafi kołysać biodrami w rytm muzyki, głaskać kota , tłumaczyć mu mozolnie, że nie wynaleziono klawiatury przystosowanej do jego łap, potrafi lepić wspomnienia z pierwszego śniegu.
Anna czeka na epidemię zdrowego rozsądku.
Oddycha płytko i nie po to by udawać, że jej nie ma. Chce przechytrzyć czas.
Upaniszady nie widzą związku między Anną a stukającymi obcasami jej butów. Chociaż?
Jej upodobanie, by słyszeć swoje kroki to jest przeżycie wewnętrzne i chwilami nabiera mistycznego wymiaru.
Wszystkie „cichobiegi” spokojnie czekają na swoją wiosnę, gdy Anna „nastuka” się „nasłyszy” swoich kroków.
Śnieg, pierwszy śnieg czyni Annę niestukającą.
Spacer
Papieros oburza się, gdy płatki śniegu moczą bibułkę, buty nie stukają a srebrzystowłosi zakochani nie spacerują w blasku późnojesiennego księżyca. Teraz już nie musi zastanawiać się nad tym czy grzeszy, czy jest moralna jak te wszystkie kobiety, które mija w sklepach, na rozdeptanych chodnikach lub klatce schodowej, która wiedzie dokądś nigdy do nikąd.
One nie grzeszą.
Ona nie grzeszy, już...
Wczoraj
Jest tajemnicą. Wiewiórka biegnie z ostatnim orzechem.
Mój Boże, oby zapamiętała miejsce, w którym go zakopie, pomyślała Anna.
Wiewiórki mają krótką pamięć, tej pięknej rudej, najchętniej oddałaby swoją. |
|
_________________ Mówiłaś, że byłaś najbardziej szczęśliwa, gdy tańczyłaś, mówiłaś też, że byłaś najbardziej szczęśliwa, gdy tańczyłaś ze mną, a teraz które ze zdań wybierasz? / Cohen |
|
|