Wysłany: Sob Kwi 29, 2006 8:49 am |
|
|
| Darren |
|
 |
 |
| Dołączył: 29 Kwi 2006 |
| Posty: 345 |
|
|
|
 |
 |
 |
|
brewiarz (Panie dziękuję ci za horyzont)
Najukochańszej Mamie - syn
Panie
dziękuję ci za horyzont tak prosty że zszyty tylko jedną linią
A przecież stworzyłeś układ współrzędnych nie współrzędnej
Jedną linią która wydaje się być bliższa niż życie
Nawet to najbardziej banalne i proste do przeżycia
To samo ze szklanką wody na parapecie obok doniczki
w której kwiaty istnieją tylko dlatego że dba o nie
jej kobieca dłoń z którą schowaną w swojej można uciec
Uciec tak daleko żeby można było jeszcze wrócić
Tutaj gdzie litery można po prostu pisać
Stawiać krople atramentu jak kroki na drewnianym progu
domu który rozrasta się ciałem i jeszcze brakuje mu miejsca
Zupełnie jak słońce które palcem po drabinie horyzontu
powoli wschodzi jasnym światłem
Dziękuję ci że kiedy stawiam kroki to czuję chłód twojej ziemi
I oddech tak beztroski że odczuwalny tylko jednym spojrzeniem
Jednym dotykiem jej dłoni Bo całe życie rozkłada się orzechem
dwiema połówkami światła po równoleżnikach życia jakie żyjemy
To w którym słychać rozmowy biedronek z których litery
po źdźble trawy płyną w górę W nieokiełznaną ciszę która
milczy bardziej niż potrafi Bo gdziekolwiek ta cisza jest
tam warto wracać I za tę ciszę która zapada -
dziękuję
brewiarz (Panie nie proszę Cię)
Joannie - Sławek
Panie
nie proszę Cię o przyjaźń na linii ja - Ty
Proszę o rąbek prawdy Wiedzę niezamkniętą
z żadnej strony Otwartą na chwilę zdumienia
Bo wiara pełna meandrów śladów stóp piasku
to wiara szczera i moja I jeśli nauczysz mnie
smakować deszcz zbierany w dłonie Nauczysz
mowy jasnej prostej to będzie to mowa nasza
i niczyja więcej Zatem bądź po prostu bądź
chociażby nie wiedziały moje dłonie co czynią
kiedy odkrywają świat Przecież jestem kroplą
niczym więcej jak kroplą w stogu innych kropel
Naucz mnie liczyć każdą sekundę tego że
jestem Każdy obłok który nade mną płynie
w Twoim niedokrytym ciele jak po mapie świata
błądzi się palcem żeby znaleźć miejsce gdzie
kubek wody ma smak gliny smak cynobru
smak powrotu
Panie tych kroków zawsze pewnych naucz mnie
Żebym mógł iść zawile i długo z lampą podróżną
knotem jak sznurkiem wiązać każdy mrok rozpostarty
obok mnie Jeśli zechce wrócić będę znał drogę prostą
jasną i zawsze we właściwym kierunku I za tę drogę
jaką mnie prowadzisz pragnę Ci podziękować
Bo nie znam innej
brewiarz (Panie zwracam się do Ciebie)
Panie
zwracam się do Ciebie słowem budowanym troskliwie
i niepewnie Całą banalną składnią Bo jest ona niczym
magiczne zaklęcia artefakty które stworzyły kobietę
i mężczyznę Powtarzam słowa które teraz stają się
momentem bez początku i końca Fałdką wiatru
w płatku maku Imieniem pięknym jak echo w słoju drzewa
Stwarzam przez nieuwagę na równinie dłoni tęczę
z najszlachetniejszych atomów Zwróć tedy Panie
uwagę na skromność chwili w której stoję jak
na pagórku oświetlonym przez powietrze z wszystkich
stron Bo piękne są chwile po których nie przychodzi
moment zwątpienia głucha cisza Zatem staram się
nadal budować zdanie o wyraźnej barwie W głębi
perspektywy szukam koloru porannego nieba
I za każdy wskazany kierunek za każde drżenie
wskazówki na blaszce busoli kornie pragnę
podziękować nalotem chmur nad moje czoło
One jak zmarszczki dodają pewności że szukam
właściwie I jest to jedyna droga Krótka Wyboista
Na wieki
brewiarz (Panie z łuski moich losów)
Panie
z łusk moich losów Kanionu pomiędzy liniami papilarnymi
stwórz oddech beztroski Pozornie niewiele znaczący Ale
zawsze wierny i oddany białym kartkom powietrza Stwórz
zachwyt nad gołębiem guzikiem Gwiazdą zawsze jasną
i pojedynczą na rozpostartych plecach Oddaną w posiadanie
oczom To znaczy skupiającą wokół siebie pewność rzeczy
jak katoda i anoda I jeśli pozostawię teraz nie związaną
kokardkę smutku grudkę uśmiechu na ustach niech będą
to rzeczy nietrwałe Kruche Zmienne Trwałe jest to czego
uczę się codziennie Trwalsze niż śmierć która tak niedaleko
tak niedaleko Wystarczy niepozorny oddech i otwierają się
drzwi katedry w której skradasz się powoli W trawie liter jest
wieczny powrót do miejsca które nie zna granic Tam proszę
zaprowadź mnie Panie Do miejsca bez szumu zgiełku hałasu
codzienności Bo nadchodzi czas którego nie znam
I wielki z naprzeciwka skrada się strach
brewiarz (Panie każdy mój krok)
Panie
każdy mój krok jaki piszesz ruchem gwiazdy
włosem poruszanym przez wiatr to krok
pewniejszy niż poprzedni Przecież nie pokażesz
mi jak mam świat rozumieć Jak pojąć ten skrawek
nieba Nie pokażesz Bo krótkie są Panie twoje palce
ale każdy ich ruch znaczy tak wiele tak wiele
I każdy cień w którym stoisz w którym jesteś
ukryty jest jakby na miarę prostego człowieka
I jeśli jest przede mną czas zmian niech będą
one pewne i przemyślane do końca Czyli tam
dokąd będę szedł po drodze jaka jest jeszcze
przede mną Bo czasem wydaje mi się że tak
niewiele można A każde zdanie jest zbyt małe
i słaby jest głos któym zwracam się do Ciebie
Ale jest on Twoim dziełem za które pragnę
podziękować Bo nie umiem mówić inaczej
niż człowiek pokorny który z czasem traci
z oczu to co staje się teraz Najważniejsze
brewiarz (Panie naucz mnie)
Panie
naucz mnie brać głęboki oddech
Stawiać pewnie kropkę nad i Naucz mnie codzienności
otwartej do wnętrza oka za którą już tylko cokół żeber dach
Moment podziękowań za drugiego człowieka
za którym podążam Powoli Wiernie Naiwnie Niepewnie
Te kroki obdarz pamięcią póki znam jeszcze drogę
jaką pragniesz mnie prowadzić A jeśli zapomnę
dokąd mam iść Zapomnę niechybnie Czy poszukiwania będą
owocem Twoim Panie nie moim I jeśli wszystko przychodzi
z trudem jest to przyczyna tego że jesteśmy ludźmi
Ludźmi w których dojrzewają ziarna Potrzeba poszukiwań
Prośba o czas którego nigdy za wiele I jeśli rodzi się we mnie
nieusprawiedliwiony strach wątpliwości pokaż mi że wszystko
za co dotychczas dziękowałem było prośbą skierowaną do mnie
Cichą szczerością za którą pragnę zwracać jak do człowieka
Bo nie umiem mówić inaczej niż swoją obecnością
Kraków - Limanowa |
|
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Sro Maj 03, 2006 7:01 pm |
|
|
| Shibbi |
|
 |
 |
| Dołączył: 12 Kwi 2006 |
| Posty: 1379 |
| Skąd: spod Maciejowej |
|
|
 |
 |
 |
|
hmm....
Chwilami - ślicznie,
miejscami - nudno,
w porywach - zachwycająco
Ogólnie - za długo, ale warto przeczytać :wink: |
|
_________________ ... nie zapomniałam nie e e e e e
to wszystko we mnie jest,
jak ochota na grzech,
na smutek i śmiech .... |
|
|
|
Wysłany: Sob Maj 06, 2006 7:29 am |
|
|
| Darren |
|
 |
 |
| Dołączył: 29 Kwi 2006 |
| Posty: 345 |
|
|
|
 |
 |
 |
|
Shibbi,
to nie jest jeden wiersz. To zbiorek. Dlatego tytuł "Brewiarz". Nie miałem czasu, przyznaje, do tego żeby zakładać nowy temat z nowym wierszem, więc zrobiłem mini-tomik. Każdy wiersz powinien być czytany osobno. Poza tym modlitwa, to prywatna rozmowa, dlatego część z nich może wydawać się dziwna, różna i nieciekawa. Część została zobiektywizowana, tak żeby każdy mógł się odnaleźć, odczytać na własną potrzebę. Część rozumiem tylko ja. I tę część zachowam dla siebie.
Pozdrawiam |
|
|
|
|
Wysłany: Wto Gru 26, 2006 10:57 am |
|
|
| stary krab |
|
 |
 |
| Dołączył: 24 Kwi 2006 |
| Posty: 1322 |
| Skąd: Tarnów |
|
|
 |
 |
 |
|
Ładnie, że się podzieliłeś.  |
|
_________________ (...) dlaczego każde miasto
musi stać się Jerozolimą i każdy
człowiek Żydem (...)
Adam Zagajewski - JECHAĆ DO LWOWA |
|
|
|
| Forum Strona Główna » Darren |
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
|
|
|
|
|