Wysłany: Pią Paź 03, 2008 6:48 pm |
|
|
| arkadius_b |
|
|
 |
| Dołączył: 03 Lis 2007 |
| Posty: 21 |
|
|
|
 |
 |
 |
|
Camera Lucida
Patrzę na oczy, które widziały cesarza
Roland Barthes
Dotykam ponumerowanych fotografii zgodnie z chronologią
plemiennych cyrkulacji - rytuały przejść,
hucznie celebrowane śluby, komunie i pogrzeby.
Jest krążenie, zbliżanie się i oddalanie
bez wspomnień dzieciństwa, zbiór wycieczek i dociekań
czy w listopadowy wieczór wybuchnie trzecia wojna?
A może będziemy mieli zasługę odmówienia ustanowionego
błogosławieństwa – Birkat hachama ósmego kwietnia
w roku 5769.
To są migawki; pejzaże, przedmioty, portrety, akty, muflony
i warstwy, klucz do metaforycznej bramy
gdzie jestem żywy a będę martwy w świecie przyległym
pozostaną znaki realnego jednorazowego istnienia,
spoglądania przez pryzmat o który otarła się rzeczywistość.
Ta rzecz tam była, w dawno minionej minucie przycupnęła
przyszłość widmowy spektakl z światłocienia
powrót zmarłej Babci mającej imię, ona kiedyś tam żyła,
a tutaj jeszcze jest rzeczywista ze “znakami,
które nie chwytają dobrze, lecz przekształcają się i ścinają
jak mleko”.
Ona opowiada mi swoje przygody przepowiadając przyszłe
wydarzenia, nie istnieje upływ czasu w tym studium uciechy
czy bólu bez eliminacji zbędnych szczegółów, co jak
ukłucie bez krzyku które rani jak kolce akacji przebijające
rowerową oponę już trzeci raz w tym roku.
W jednolitej przestrzeni liczy się szczegół coś co przykuwa
naszą uwagę, nie pozwala na obojętność twarz w dłoniach
przestrzeń zaświatów sformułowanego komunikatu
uderza nas, wzbudza niepokój i dziwi jak podroż Orfeusza
do piekieł, nie wolno obejrzeć się za siebie.
Pamięć jest poza nami w podmuchu wiatru,
przez uchylone drzwi pokoju wchodzi gdy budzi się ten co śpi,
i nie wie kim jest kim był czuje na podniebieniu smak herbaty
okruszki ciasta, oddycha świeżym powietrzem
zamka oczy by wydobyć wspomnienia, życie jest cielesne,
doznaje łaski i smutek przemienia w szczęście i jest okrężnie.
Poza zastygłym sfotografowanym momentem jest Babciu
moje samobójstwo, odróżnij co było talentem nim bezruchu
zamarło będąc uśpione i przytwierdzone jak motele,
będące symbolem duszy spoza kadru pulsującego zakrytego
pola w naznaczonym wiecznym teraz. |
|
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Pią Paź 03, 2008 9:40 pm |
|
|
| arkadius_b |
|
|
 |
| Dołączył: 03 Lis 2007 |
| Posty: 21 |
|
|
|
 |
 |
 |
|
|
|
|
|
Wysłany: Sob Paź 04, 2008 10:54 am |
|
|
| Kornelia |
|
 |
 |
| Dołączył: 11 Kwi 2006 |
| Posty: 176 |
|
|
|
 |
 |
 |
|
| Mi to przypomina bardziej proza niż wiersz. |
|
_________________ ... twoje usta nadawały życiu smak ... |
|
|
|
Wysłany: Sob Paź 04, 2008 11:06 am |
|
|
| arkadius_b |
|
|
 |
| Dołączył: 03 Lis 2007 |
| Posty: 21 |
|
|
|
 |
 |
 |
|
Pisałem rzecz jako wiersz współczesny bo IMHO uważam że poezja ewoluuje.  |
|
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Sob Paź 04, 2008 11:09 am |
|
|
| arkadius_b |
|
|
 |
| Dołączył: 03 Lis 2007 |
| Posty: 21 |
|
|
|
 |
 |
 |
|
(Mało errata, tak miałoby mniej więcej być
Camera Lucida
Patrzę na oczy, które widziały cesarza
Roland Barthes
Dotykam ponumerowanych fotografii zgodnie z chronologią
plemiennych cyrkulacji -
rytuały przejść, hucznie celebrowane śluby,
komunie i pogrzeby.
Jest krążenie, zbliżanie się i oddalanie
bez wspomnień dzieciństwa, zbiór wycieczek i dociekań
czy w listopadowy wieczór wybuchnie trzecia wojna?
A może będziemy mieli zasługę odmówienia ustanowionego
błogosławieństwa – Birkat hachama ósmego kwietnia
w roku 5769.
To są migawki; pejzaże, przedmioty, portrety, akty, muflony
i warstwy, klucz do metaforycznej bramy
gdzie jestem żywy a będę martwy w świecie przyległym
pozostaną znaki realnego jednorazowego istnienia,
spoglądania przez pryzmat o który otarła się rzeczywistość.
Ta rzecz była tam, w dawno minionej minucie przycupnęła
przyszłość, widmowy spektakl z światłocienia,
powrót zmarłej Babci mającej imię, ona żyła kiedyś tam,
a tutaj jeszcze jest rzeczywista, ze znakami,
które nie chwytają dobrze, lecz przekształcają się i ścinają
jak mleko.
Opowiada mi swoje przygody,
przepowiadając przyszłe wydarzenia, nie istnieje upływ czasu
w tym studium uciechy czy bólu, bez eliminacji zbędnych
szczegółów, jest jak ukłucie bez krzyku, które rani kolcami akacji,
przebijającymi rowerową oponę trzeci raz w tym roku.
W jednolitej przestrzeni liczy się szczegół coś co przykuwa
naszą uwagę, nie pozwala na obojętność twarz w dłoniach
przestrzeń zaświatów sformułowanego komunikatu
uderza nas, wzbudza niepokój i dziwi jak podroż Orfeusza
do piekieł, nie wolno obejrzeć się za siebie.
Pamięć jest poza nami w podmuchu wiatru,
przez uchylone drzwi pokoju wchodzi gdy budzi się ten co śpi,
i nie wie kim jest kim był czuje na podniebieniu smak herbaty
okruszki ciasta, oddycha świeżym powietrzem
zamka oczy by wydobyć wspomnienia, życie jest cielesne,
doznaje łaski i smutek przemienia w szczęście i jest okrężnie.
Poza zastygłym sfotografowanym momentem jest Babciu
moje samobójstwo, odróżnij co było talentem nim bezruchu
zamarło będąc uśpione i przytwierdzone jak motyle,
będące symbolem duszy spoza kadru pulsującego zakrytego
pola w naznaczonym wiecznym teraz. |
|
|
|
|
Wysłany: Sob Paź 04, 2008 11:42 am |
|
|
| maja |
|
|
 |
| Dołączył: 08 Sie 2007 |
| Posty: 228 |
|
|
|
 |
 |
 |
|
| arkadius_b napisał: | | W jednolitej przestrzeni liczy się szczegół coś co przykuwa naszą uwagę |
ano właśnie..., patrząc na tytuł wiersza i jego treść myślę, że gdyby Autor zrezygnował z supłających tekst ozdobników, obraz stałby się wyraźny, a i zachęcałby do "spoglądania przez pryzmat o który otarła się rzeczywistość". |
|
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Nie Paź 05, 2008 2:01 pm |
|
|
| arkadius_b |
|
|
 |
| Dołączył: 03 Lis 2007 |
| Posty: 21 |
|
|
|
 |
 |
 |
|
Camera Lucida
Patrzę na oczy, które widziały cesarza
Roland Barthes
Dotykam ponumerowanych fotografii zgodnie z chronologią
plemiennych cyrkulacji -
rytuały przejść,
Jest krążenie, zbliżanie się i oddalanie
To są migawki i warstwy, gdzie jestem żywy a będę martwy
w świecie przyległym pozostaną znaki realnego
jednorazowego istnienia, spoglądania przez pryzmat
o który otarła się rzeczywistość.
Ta rzecz była tam, w minionej minucie przycupnęła,
widmowy spektakl ze światłocienia,
powrót zmarłej Babci, żyła kiedyś tam, a tutaj jeszcze
jest rzeczywista, ze znakami, które nie chwytają dobrze,
lecz przekształcają się i ścinają jak mleko.
Jak ukłucie bez krzyku, które rani kolcami akacji,
przebijającymi rowerową oponę trzeci raz w tym roku.
W jednolitej przestrzeni liczy się coś co przykuwa uwagę,
nie pozwala na obojętność twarz w dłoniach
przestrzeń zaświatów sformułowanego komunikatu
uderza nas, wzbudza niepokój i dziwi jak podroż Orfeusza
do piekieł, nie wolno obejrzeć się za siebie.
Pamięć jest w podmuchu wiatru,
przez uchylone drzwi pokoju wchodzi i budzi się ten co śpi,
czuje na podniebieniu smak herbaty okruszki ciasta,
życie jest cielesne gdy doznaje łaski smutek przemienia
w szczęście i jest okrężnie.
Poza zastygłym sfotografowanym momentem,
odróżnij co było talentem nim bezruchu zamarło uśpione,
spoczęło w zakrytym polu, w naznaczonym wiecznym teraz. |
|
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Pon Paź 06, 2008 10:37 am |
|
|
| arkadius_b |
|
|
 |
| Dołączył: 03 Lis 2007 |
| Posty: 21 |
|
|
|
 |
 |
 |
|
to debilnego wiersza wersja ostateczna. ; - )
Camera Lucida
<i>Patrzę na oczy, które widziały cesarza</i>
Roland Barthes
Dotykam ponumerowanych fotografii zgodnie z chronologią
plemiennych cyrkulacji -
rytuały przejść, <i>hucznie celebrowane śluby,
komunie i pogrzeby.</i>
Jest krążenie, zbliżanie się i oddalanie
bez wspomnień dzieciństwa, zbiór wycieczek i dociekań
czy w listopadowy wieczór wybuchnie trzecia wojna?
A może będziemy mieli zasługę odmówienia ustanowionego
błogosławieństwa – <i>Birkat hachama</i> ósmego kwietnia
w roku 5769.
To są migawki; <i>pejzaże, przedmioty, portrety, akty,</i> muflony
i warstwy, klucz do metaforycznej bramy
gdzie jestem żywy a będę martwy w świecie przyległym
pozostaną znaki realnego jednorazowego istnienia,
spoglądania przez pryzmat <i>o który otarła się rzeczywistość.</i>
Ta rzecz była tam, w dawno minionej minucie przycupnęła
przyszłość, widmowy spektakl ze światłocienia,
powrót zmarłej Babci mającej imię, ona <i>żyła kiedyś tam,
a tutaj jeszcze jest rzeczywista,</i> ze <i>znakami,
które nie chwytają dobrze, lecz przekształcają się i ścinają
jak mleko.</i>
Opowiada mi swoje przygody,
przepowiadając przyszłe wydarzenia, nie istnieje upływ czasu
w tym studium uciechy czy bólu, bez eliminacji zbędnych
szczegółów, jest jak ukłucie bez krzyku, które rani kolcami akacji,
przebijającymi rowerową oponę trzeci raz w tym roku.
W jednolitej przestrzeni liczy się szczegół coś co przykuwa
naszą uwagę, nie pozwala na obojętność twarz w dłoniach
przestrzeń zaświatów sformułowanego komunikatu
uderza nas, wzbudza niepokój i dziwi jak podroż Orfeusza
do piekieł, nie wolno obejrzeć się za siebie.
Pamięć jest poza nami w podmuchu wiatru,
przez uchylone drzwi pokoju wchodzi gdy budzi się ten co śpi,
i nie wie kim jest kim był czuje na podniebieniu smak herbaty
okruszki ciasta, oddycha świeżym powietrzem
zamyka oczy by wydobyć wspomnienia, życie jest cielesne,
doznaje łaski i smutek przemienia w szczęście i jest okrężnie.
Poza zastygłym sfotografowanym momentem jest Babciu
moje samobójstwo, odróżnij co było talentem nim bezruchu
zamarło będąc uśpione i przytwierdzone jak motyle,
co symbolem duszy spoza kadru pulsującego zakrytego
pola w naznaczonym wiecznym teraz. |
|
|
|
|
 | |  |
| Forum Strona Główna » WIERSZE KAŻDEGO DNIA |
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
|
|
|
|
|