|
| Głosuj na wiersz |
| Nr 1 |
|
0% |
[ 0 ] |
| Nr 2 |
|
16% |
[ 2 ] |
| Nr 3 |
|
0% |
[ 0 ] |
| Nr 4 |
|
0% |
[ 0 ] |
| Nr 5 |
|
25% |
[ 3 ] |
| Nr 6 |
|
0% |
[ 0 ] |
| Nr 7 |
|
0% |
[ 0 ] |
| Nr 8 |
|
0% |
[ 0 ] |
| Nr 9 |
|
8% |
[ 1 ] |
| Nr 10 |
|
25% |
[ 3 ] |
| Nr 11 |
|
0% |
[ 0 ] |
| Nr 12 |
|
0% |
[ 0 ] |
| Nr 13 |
|
0% |
[ 0 ] |
| Nr 14 |
|
8% |
[ 1 ] |
| Nr 15 |
|
0% |
[ 0 ] |
| Nr 16 |
|
0% |
[ 0 ] |
| Nr 17 |
|
0% |
[ 0 ] |
| Nr 18 |
|
8% |
[ 1 ] |
| Nr 19 |
|
0% |
[ 0 ] |
| Nr 20 |
|
0% |
[ 0 ] |
| Nr 21 |
|
8% |
[ 1 ] |
|
| Wszystkich Głosów : 12 |
|
 |  | | GłOSOWANIE NA NAJLEPSZY WIERSZ WIELKIEJ OLIMPIADY POETYCKIEJ |
|  |
Wysłany: Sro Paź 01, 2008 11:44 am |
|
|
| Christine |
| administrator |
 |
 |
| Dołączył: 13 Wrz 2005 |
| Posty: 2463 |
| Skąd: Gdańsk |
|
|
 |
 |
 |
|
WIELKA OLIMPIADA POETYCKA
Zasady tutaj:
http://www.poezjaart.fora.pl/wolna-chata,18/wielka-olimpiada-poetycka,8833.html#51035
[Do Olimpiady przystąpiło 21 + 2 osób z 5 for poetyckich
WIERSZE KONKURSOWE:
1
POPROWADZĘ CIĘ SMUTNYM CZASEM
półki spiżarni stękają
rozpartym fioletem powideł
kamiennymi twarzami
garów ogórków
odgłos stóp ubijanej kapusty
zamknięty echem
w przysadzistych beczkach
zapachem bukietów ziół
emanuje kuchnia
w wiankach czosnku
odporna na złe moce
jest syto aromatycznie
bogato kolorami
tylko oczy smutnieją
tak nie cieszy żółknący liść
jak młoda zieleń
z plamkami fioletowych łebków
i złotem kaczeńcy
zapalę uśmiech
wśród jesiennych liści
fajerwerkami barw
przeprowadzę
mimo wszystko
smutnym czasem
2
Żurawie. Teatr snów
na nie kierowane są soczewki lornet
aparaty cyfrowe uważnie rejestrują
dyskretny gest oficera zwiadu
kluczenie rodzinnego pododdziału wśród łanów
każdy krok przez spłowiałe pastwisko
majestatyczny chód
bezprzykładna harmonia i pewność ruchów
której tajemnic dociekają mistrzowie
od Tezeusza po Józefowicza
pozwalają zaufać naturze żurawi
bociany dzielą z nimi żerowisko
dzikie gęsi szyk na podniebnym szlaku
emanujących wiedzą nikt nie zapyta skąd
znają drogowe mapy nad wodami
skomplikowane niebieskie drogowskazy
przydatne dla bezpieczeństwa
całej społeczności w przelocie
wodzą dusze doczepione do piór
wiele innych duchów
bezpiecznie przenoszą do zamorskiego theatrum
baletu klasycznego i współczesnego tańca
kto to wie
ile żarliwej pobożności w ludowych pieśniach
ileż intrygujących poruszeń żurawia
z upodobaniem do dziś adaptują
słowiańscy choreografowie
taniec na wyspie Delos wciąż trwa
3
orgia szeptów
w beskidowym gór posłaniu
układam do snu
przyprószone jesienią
pejzaże
zmierzchu długie pajęczyny
rozwieszają się
nad nimi
i w żaden sposób
oderwać oczu nie mogę
od wielobarwnej
orgii szeptów
co się po grzbietach
letnim słońcem wypieszczonych
do utraty tchu gonią
aż po pierwszy szron
kolejnego zmierzchu..
4
pod swoją obronę
Już tyle razy łapałam palcami słowa,
które trafiały celnie - na nic unik ciała
i gibkie wymyki w stronę lekceważenia.
Na nic.Boli jak pierwsze stłuczone kolano
(gdy białe rajstopki pocałowały chodnik ).
Pytam ostrożnie, jakie imię dziś mi nadasz,
czym doprawisz herbatę i kromkę poranka.
Może się uda i chybisz za pierwszym razem,
a pójdę jasna. Wmówię światu, że brak garba
wyprostował plecy, a może podniósł głowę,
bo zbyt ciężko zwijać ją w kulkę i udawać,
że cicho, na twoją zgubę kiełkują kolce.
Wyrastam trójcierniem jak drzewo igliczniowe.
Ram okiennych ani schodów też nie zbudujesz -
to drewno nadaje się jedynie na opał.
5
Przypływ
I znowu rozkołysane wrześniowe morze
Poeta zabawnie mówi - olencjo wędrowna
Więc wędruję brzegiem dalej niż daleko
Liczę kroki ważę słowa zbieram kamienie
Tropię też szlaki innych ludzi
Morze oddycha odpływa przypływa
Odmawiam z nim jego mantrę
Z każdym odpływem ubywa dni
Coraz bliżej do prawdziwej jesieni
Jaka szkoda że przypływ przynosi tylko
Wodorosty złoty piasek bursztyny
A zabiera na zawsze ślady moich stóp
6
Atmosfera walki w tle
identyczne chmury
powiew wiatru
czerwone liście
i ślady istnienia
narodowego honoru
znaczącego więcej
niż żyć we wrześniu
odbijają się w umyśle
zniesmaczonym
amerykańskim serialem
gdzie najważniejsze
są problemy miłosne i pierwszy seks
wolność znaczyła wtedy więcej
niż teraz
gdy odbija się w lustrze w objęciach z religią
zaborcą jest internet
realna krew to nie to samo
co soczysta wiązka pikseli
wyzwalająca agresję
pamięć żąda czegoś więcej
7
dni dymem pachnące
w mgle dzieciństwa
zmieszanej z dymem
na kartoflisku
machałam do szarordzawych wróbli
bez soli
w ognisku tlącym się niedbale
smakowałam środki bulw
zwęglone miejsca mijałam
zdzierając skórę
chowałam pod pazuchę wszytko
liść co opadł przed chwilą
i babcię
gdy pochylona nad grządką
rozkopywała na klęczkach
ostatnią jesień
8
List od mimozy
dn. 21 X 2008
dzień w którym na czereśni za oknem
zżółkły pierwsze liście
Witam. Dziś chcę opisać swoje uda.
Nie! Przepraszam, chodzi o usta,
mój koszyk z wiązką słów.
W tle gra francuska ballada.
Powieść, jest życie.
Portret – serce
- głusza Boga
dobrze by było gdyby choć raz wyrosło,
co zasiane.
MORELA.
Nie dotykaj, czy nie widzisz
gradu na chmurze równo w rzędach?
Tylko twoja silna ręka to przytrzymuje.
Jeśli stojąc w kałuży, mówię, że chodzę po wodzie
nie wymagaj ode mnie opanowania.
Nie na spokój się rodziłam.
Zbliżysz się do mnie – runie firmament.
Szkoda, że tak ciemna jest jego tkanina.
Błękit na głowie bym zniosła; pachnący.
A my głęboko granatowi.
Morela? Tymczasem meduza płynie
w granacie tej wojny.
Jaśnieje czysta, świeża, biała, jawna.
Parzy. Walka, która za tobą goni.
Chłodno. Tym się nie przejmuj, dziś to moja wina.
Nie domknęłam okna.
I dlaczego to dziecko nie mieści się w wanience?
Słodkie jego nieba!
Mała, zmarznięta sierota.
Wełna, wełna, wełna.
9
Jesień mordercy
Wieczorne palce wiatru bardziej wciąż zajadłe
Jak długo on już błądzi że nie chce pamiętać
Jak marmur będzie czysta poderżniętym gardłem
Przez sen uśmiechnięta
A kiedy już przemierzy kwadry swej zasługi
Śliskie nadrzeczne bruki obcasami zetrze
Wtedy JĄ przeprowadzi z brudnej siarki w błękit
I w wody wciąż bledsze
To nasze grzechy a to zabójcza pokora
W tę białą pościel wsiąkło tyle bicia serca
Że nie wiem jakim cudem nie jest poplamiona
A on ją przeprowadzi przez jałowe pola
Od wiosny zakochanych po jesień mordercy
10
SUKIENKA BARDZO DEPRESYJNA
a miałam mieć porozwiewane włosy
w nich dłonie i małe pisklęta
miałam być najprawdziwsza
a nic ze mnie nie wypływa
Karolina Olszewska "O przejrzystości"
pomylono mnie chyba z matką boską
krawężniki ran podbrzusza zgodziły się
z małym ślepym wróblem
i krew nabrzmiała jak bieguny sierocych chmur
jestem przecież krzesłem albo komodą
i nie wiem gdzie drzwi a gdzie ręka
niegramatyczne deszcze dramatyczne
pulsowały mi w rzęsach wrośniętych na lewą stronę
wertykalnych owadach zakrzepłych powiek
i tylko parapet rozumiał
moje pozszywane piersi pełne drobnych monet
strupów palców co pisały wiersze
bolesne jak drogi ryte językiem
teraz latarnie żółkną za zrastającym się oknem
a moja symbiotyczna choroba
pęka w jamie po pisklęciu
cudzym relikcie wydartym z anorektycznych kolan
teraz mam sukienkę bardzo depresyjną
i ciało odrętwiałe od ulic
wygiętych jak szpitalne poręcze
11
Przejścia
odpryskująca farba z okna miała
stanowić o mojej wartości
zdecydowanie przekraczasz podwyższony próg
podłoga nawet nie zaskrzypi pod naporem
obietnic każdego stąpnięcia
wokół nagiego stołu krzesła bez hierarchii
zdradza półmrok niedociągniętej zasłony
pochopnie porzucone łóżko wystygło ze snu
w nogach zalega splądrowany kufer przepełniony
wilgotniejącym zapachem liści i ubrań
na ścianach wiszą zdjęcia ladacznic
zapraszanych przeze mnie na twoją przyjemność
chcąc się rozsiąść zalewasz się herbatą
fotel w kącie od zawsze był lekko zapadnięty
brzęk łyżeczki na podłodze podnosi kurz
pochylasz się nad poszukiwaniem a na ziemi
rozsypane ziarna maku z zapytaniem
rozkwitać będę czy skruszałą makówką jestem
już
12
***
Już niedługo
wstęgi lotu ptaków
zamienisz na
krzywe chwil
kreślone
jesionem
akacją
klonem
w sercu swym
zniczem zapłoniesz
otulisz mnie swetrem
uśmiechu melancholii
13
metamorfoza
gdy pierwsza kropla zadzwoniła o parapet
paliłeś wyjęte z szuflad młodzieńcze ody
te o pięknych ciałach, wiecznej miłości
i innych dogmatach dwudziestolatków
z prześwietlonych zdjęć wywietrzał dawno zapach
dusznych kadzideł, taniego wina i drewna gitary
żałujesz teraz
że nie można nic wskrzesić z zimnych popiołów
wybiegłeś z domu bojąc się oglądać za siebie
wspomnienia dopadły cię za rogiem
razem z kolejnym spadającym liściem
jęki przyklejone do mokrej pościeli
i zasuszony liść maturalnego kasztanowca
wszystko to ukryte między kartami tomiku Wojaczka
pewna dziewczyna napisała czarną kredką do oczu
‘We don’t need no piece of paper from the city hall’ *
inna zostawiła na okładce swoje czerwone usta
tęsknisz za naznaczonymi kobiecością wierszami
nawet bardziej
niż za tamtymi kobietami naznaczonymi tobą
na ulicy studentki w wełnianych płaszczach
nogami do nieba stąpające mocno po ziemi
zaciskają Ci okrutnie woń drogich perfum na szyi
porozmawiajmy, powiedziała w półmroku
okręcając wokół palca twoje dzikie myśli
nie wiedziałeś co odpowiedzieć
a puste butelki walały się między nogami
chyba nawet próbowałeś ratować
resztki traconego na zawsze dziewictwa
pamiętasz tylko
zaparowaną sypialnię o żółtych ścianach
w obelżywym geście wyciągnąłeś dłoń do nieba
gdy w brudnym lustrze zobaczyłeś pierwsze zmarszczki
to bogowie twojej młodości zażartowali z ciebie
* ‘My old man’ Joni Mitchell
14
Spacer
Zagrajmy z jesienią w zielone
o jeszcze jeden kasztan w kieszeni
kiść jarzębiny podrzuconej do karmnika
szelest liści na wspólnym spacerze
zagrajmy o kosmyk rudych włosów
związanych niechcący nicią pajęczą
wyjdźmy naprzeciw buczynie
zanim całkiem się zapurpurzy
zagrajmy z tą złotą nim wiewiórki
schowają skrzętnie wszystkie orzechy
z ciemniejącej pod lasem leszczyny
a powietrze załzawi rzęsiście
oszukajmy jeszcze tę jedną
15
Łagodniejąc z upływem
Czas jest asymetryczny, ale jesień przyszła
znowu. Dzisiejszy deszcz odbija się
od zeszłorocznych kałuż, chodników starszych
jeszcze.
Jak zawsze wszystko.
Dni szarzeją - dziewczynie naprzeciwko
rudzieją włosy, czerwienieją usta, oczy
zielenieją czarodziejsko. Jakby
przekonać siebie chciała, że
wycięto ją z innej materii i przyklejono dla przekory.
Bo to pora umierania róż, a jej
na imię Róża.
Upiór pomarszczonych dłoni straszy w liściach,
więc ubiera rękawiczki. Grabi. Pali.
Jak gdyby nigdy nic.
16
Powtórka z nienapisanego wiersza
jesienne słońce
wkrada się między słowa
rozpulchnia wargi
rozproszone nad kartką
tańczą ci pod stopami
żółtozielone dni
stworzyłeś ze mnie wiersz
bez tytułu
17
jedna chwila
bukiet zasuszonych
kasztanowych liści
przewiązanych
białą koronką
dołączył do wielu
leżących w kufrze
wraz z nim
następny rok miłości
żył dla tej jednej
jesiennej chwili
nie chciał wspominać
pielęgnował miłość w sercu
zawsze tam była
18
Jesień mnie oswaja
nie godzę się tak od razu
na liście pożółkłe
i chłodne poranki
założę zielone buty
pomyślę o wiośnie
nie dam się jesieni
to nic, że kasztany lecą
na głowę, a słońce
nie trzyma już pionu
powietrze z dodatkiem dymu
gryząco ostrzega:
nie zatrzymasz czasu
wiem, buntuję się pro forma
choć wszystko marszczy się
kurczy i zanika
złudnie kolorowo wkoło
krótkim zrywem jesień
chce się wkupić w łaski
wieczór spędzam z babim latem
budzę się w zimnej mgle
to już koniec żartów
19
Kaskaderzy
Taki ponury obraz-
wokół zielonych stołów
śmierć mętnieje powoli
lampka traci kolor
Kruchą rzęsą
wydobyć światło z łupiny
Oswoić jak kota sąsiadki
Wrócić w siebie
by następną iluzję
kupić w przecenie
jak ty mnie
żarem w kieliszku
topisz
runo lodu
Więcej ognia
świt wstaje zbyt daleko
by wierzyć
Szukać przystani czy zaślepienia
I cóż: jesteśmy wolni
Miejsca przychodzą i znikają
gnije mgła
pada i obmywa pięknie
deszcz z częstotliwością fali REM
Skoczymy w odgłos nocnych pociągów
Holywood zwariuje i przyzna nam Oskara
20
szepty późną porą
znowu we mgle uciekasz
deszczem ozdabiasz ławki
zakochani namaszczeni uściskiem
to pasja bardziej w ten czas znośna
i wszytko takie mniej wyraziste
i krople na szkle pod powieką
paruje ziemia obślizgła niczyja
i wtapiam się w kamienice
szepty stóp na bezludziu
pośród latarnianych uśmiechów
to nic ważnego zwykłe gesty
których szukam w mokrych włosach
21
opustoszało
najpierw wyniosły się mrówki
nagle dostały skrzydeł i odfrunęły
potem odleciały wędrowne ptaki
puste gniazda zaszyła nić babiego lata
przepadła gdzieś kotka z urwanym ogonem
zostawiając trzy puszyste kocięta
kiedy zabrakło słonecznych plam pod drzewem
raptownie zamilkły świerszcze
krety skończyły drążyć podziemne korytarze
kaktusy wróciły na drugą stronę okna
a na sznurach przestały wydymać się
kolorowe żagle wypranej bielizny
kiedy zabrano ogrodowy stół I dwie ławki
jego wierne towarzyszki
zamknięto skrzypiące drzwi domu
samotny klon zgubił liście
=========================================
x (poza konkursem):
19 jeszcze nie milczy
Tej jesieni szare papugi
z marginesów czarnych kartek
nie obserwują ślepym okiem.
Stalowo-niebiesko-białe pierze opadło,
odbierając kolory wolnym myślą.
Nie ma już niezależnych zdań,
wybiegających ponad normy kodeksów.
Są tylko głosy zbuntowanego eteru,
opowiadające o błękitnych misiach
i więdnącej poezji.
Tej jesieni zgubiłem litery
i limit jakikolwiek -
rozlałem się niezauważony na szosie.
Tej jesieni...
Pluszaki na hulajnogach
zamknęły bajce usta
a mnie nawet nie wolno spojrzeć w okno.
x (poza konkursem):
kolacje łączone ze śniadaniem
czasami budzę się wcześniej
odsłuchuję wiadomości
zażalenia prośby o więcej
lubię do ciebie zaglądać
gdy siedzisz przed telewizorem
czytasz książkę albo piszesz
na kolacje zapraszam wenę
wymieniamy poglądy i wiersze
potem długo wpatrzeni w siebie
badamy się wzrokiem jak nigdy przedtem
zmieniam się
i wtedy zmienia się moje oblicze
ubrana w długie wieczory
ścielę kasztanami chodniki ulice
zaklinam barwami liście
mówisz mi jesień
usprawiedliwiając mną niedoskonałe życie
WYBIERZ NAJLEPSZY WIERSZ! |
|
Ostatnio zmieniony przez Christine dnia Nie Paź 05, 2008 9:53 pm, w całości zmieniany 1 raz _________________ Krystyna Bogusławska |
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Sro Paź 01, 2008 5:53 pm |
|
|
| Marek (Ciućka) Olszewski |
|
 |
 |
| Dołączył: 11 Kwi 2006 |
| Posty: 304 |
| Skąd: Civitas Sari |
|
|
 |
 |
 |
|
| Dziękuję Krysiu za ankietę... |
|
_________________
 |
|
|
|
Wysłany: Pią Paź 10, 2008 5:34 am |
|
|
| Marek (Ciućka) Olszewski |
|
 |
 |
| Dołączył: 11 Kwi 2006 |
| Posty: 304 |
| Skąd: Civitas Sari |
|
|
 |
 |
 |
|
Wstępne podsumowanie wyników
na dzień 10.10.2008 godz. 06.00
1. 3 gł.
2. 8 gł.
3. 1 gł.
4. 2 gł.
5. 2 gł.
6. 1 gł.
7. 2 gł.
8. 6 gł.
9. 2 gł.
10. 6 gł.
11. 1 gł.
12. 1 gł.
13. 3 gł.
14. 8 gł.
15. 2 gł.
16. 1 gł.
17. 0 gł.
18. 4 gł.
19. 1 gł.
20. 2 gł.
21. 1 gł.
UWAGA - głosowanie trwa jeszcze do końca miesiąca, więc możecie wpłynąć na wynik... |
|
|
|
|
Wysłany: Pią Paź 24, 2008 5:52 am |
|
|
| Marek (Ciućka) Olszewski |
|
 |
 |
| Dołączył: 11 Kwi 2006 |
| Posty: 304 |
| Skąd: Civitas Sari |
|
|
 |
 |
 |
|
|
_________________
 |
|
|
|
Wysłany: Sob Lis 01, 2008 5:30 am |
|
|
| Marek (Ciućka) Olszewski |
|
 |
 |
| Dołączył: 11 Kwi 2006 |
| Posty: 304 |
| Skąd: Civitas Sari |
|
|
 |
 |
 |
|
| Głosy zostały zliczone. Niebawem przedstawię wyniki... |
|
_________________
 |
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Sob Lis 01, 2008 5:54 am |
|
|
| Marek (Ciućka) Olszewski |
|
 |
 |
| Dołączył: 11 Kwi 2006 |
| Posty: 304 |
| Skąd: Civitas Sari |
|
|
 |
 |
 |
|
Irena Maria Zborowska - Irdil - Oaza Ciszy (3 głosy):
| Cytat: | POPROWADZĘ CIĘ SMUTNYM CZASEM
półki spiżarni stękają
rozpartym fioletem powideł
kamiennymi twarzami
garów ogórków
odgłos stóp ubijanej kapusty
zamknięty echem
w przysadzistych beczkach
zapachem bukietów ziół
emanuje kuchnia
w wiankach czosnku
odporna na złe moce
jest syto aromatycznie
bogato kolorami
tylko oczy smutnieją
tak nie cieszy żółknący liść
jak młoda zieleń
z plamkami fioletowych łebków
i złotem kaczeńcy
zapalę uśmiech
wśród jesiennych liści
fajerwerkami barw
przeprowadzę
mimo wszystko
smutnym czasem |
III - cie miejsce
Władysław Ryś - stary krab - POSTscriptum (10 głosów):
| Cytat: | Żurawie. Teatr snów
na nie kierowane są soczewki lornet
aparaty cyfrowe uważnie rejestrują
dyskretny gest oficera zwiadu
kluczenie rodzinnego pododdziału wśród łanów
każdy krok przez spłowiałe pastwisko
majestatyczny chód
bezprzykładna harmonia i pewność ruchów
której tajemnic dociekają mistrzowie
od Tezeusza po Józefowicza
pozwalają zaufać naturze żurawi
bociany dzielą z nimi żerowisko
dzikie gęsi szyk na podniebnym szlaku
emanujących wiedzą nikt nie zapyta skąd
znają drogowe mapy nad wodami
skomplikowane niebieskie drogowskazy
przydatne dla bezpieczeństwa
całej społeczności w przelocie
wodzą dusze doczepione do piór
wiele innych duchów
bezpiecznie przenoszą do zamorskiego theatrum
baletu klasycznego i współczesnego tańca
kto to wie
ile żarliwej pobożności w ludowych pieśniach
ileż intrygujących poruszeń żurawia
z upodobaniem do dziś adaptują
słowiańscy choreografowie
taniec na wyspie Delos wciąż trwa |
Danuta Zasada - Nuta Niepokorna - Forum Postscriptum (1 głos):
| Cytat: | orgia szeptów
w beskidowym gór posłaniu
układam do snu
przyprószone jesienią
pejzaże
zmierzchu długie pajęczyny
rozwieszają się
nad nimi
i w żaden sposób
oderwać oczu nie mogę
od wielobarwnej
orgii szeptów
co się po grzbietach
letnim słońcem wypieszczonych
do utraty tchu gonią
aż po pierwszy szron
kolejnego zmierzchu.. |
Elzbieta Borkowska - el - POSTscriptum (3 głosy):
| Cytat: | pod swoją obronę
Już tyle razy łapałam palcami słowa,
które trafiały celnie - na nic unik ciała
i gibkie wymyki w stronę lekceważenia.
Na nic.Boli jak pierwsze stłuczone kolano
(gdy białe rajstopki pocałowały chodnik ).
Pytam ostrożnie, jakie imię dziś mi nadasz,
czym doprawisz herbatę i kromkę poranka.
Może się uda i chybisz za pierwszym razem,
a pójdę jasna. Wmówię światu, że brak garba
wyprostował plecy, a może podniósł głowę,
bo zbyt ciężko zwijać ją w kulkę i udawać,
że cicho, na twoją zgubę kiełkują kolce.
Wyrastam trójcierniem jak drzewo igliczniowe.
Ram okiennych ani schodów też nie zbudujesz -
to drewno nadaje się jedynie na opał. |
Aleksandra Tarkowska - wiosna - Amarylis (4 głosy):
| Cytat: | Przypływ
I znowu rozkołysane wrześniowe morze
Poeta zabawnie mówi - olencjo wędrowna
Więc wędruję brzegiem dalej niż daleko
Liczę kroki ważę słowa zbieram kamienie
Tropię też szlaki innych ludzi
Morze oddycha odpływa przypływa
Odmawiam z nim jego mantrę
Z każdym odpływem ubywa dni
Coraz bliżej do prawdziwej jesieni
Jaka szkoda że przypływ przynosi tylko
Wodorosty złoty piasek bursztyny
A zabiera na zawsze ślady moich stóp |
Jakub Sarata - kabu - Poezja ART (1 głos):
| Cytat: | Atmosfera walki w tle
identyczne chmury
powiew wiatru
czerwone liście
i ślady istnienia
narodowego honoru
znaczącego więcej
niż żyć we wrześniu
odbijają się w umyśle
zniesmaczonym
amerykańskim serialem
gdzie najważniejsze
są problemy miłosne i pierwszy seks
wolność znaczyła wtedy więcej
niż teraz
gdy odbija się w lustrze w objęciach z religią
zaborcą jest internet
realna krew to nie to samo
co soczysta wiązka pikseli
wyzwalająca agresję
pamięć żąda czegoś więcej |
Lila Kucfir - lilak - POSTscriptum (2 głosy):
| Cytat: | dni dymem pachnące
w mgle dzieciństwa
zmieszanej z dymem
na kartoflisku
machałam do szarordzawych wróbli
bez soli
w ognisku tlącym się niedbale
smakowałam środki bulw
zwęglone miejsca mijałam
zdzierając skórę
chowałam pod pazuchę wszytko
liść co opadł przed chwilą
i babcię
gdy pochylona nad grządką
rozkopywała na klęczkach
ostatnią jesień |
Agata Frączek - Poezja ART (6 głosów):
| Cytat: | List od mimozy
dn. 21 X 2008
dzień w którym na czereśni za oknem
zżółkły pierwsze liście
Witam. Dziś chcę opisać swoje uda.
Nie! Przepraszam, chodzi o usta,
mój koszyk z wiązką słów.
W tle gra francuska ballada.
Powieść, jest życie.
Portret – serce
- głusza Boga
dobrze by było gdyby choć raz wyrosło,
co zasiane.
MORELA.
Nie dotykaj, czy nie widzisz
gradu na chmurze równo w rzędach?
Tylko twoja silna ręka to przytrzymuje.
Jeśli stojąc w kałuży, mówię, że chodzę po wodzie
nie wymagaj ode mnie opanowania.
Nie na spokój się rodziłam.
Zbliżysz się do mnie – runie firmament.
Szkoda, że tak ciemna jest jego tkanina.
Błękit na głowie bym zniosła; pachnący.
A my głęboko granatowi.
Morela? Tymczasem meduza płynie
w granacie tej wojny.
Jaśnieje czysta, świeża, biała, jawna.
Parzy. Walka, która za tobą goni.
Chłodno. Tym się nie przejmuj, dziś to moja wina.
Nie domknęłam okna.
I dlaczego to dziecko nie mieści się w wanience?
Słodkie jego nieba!
Mała, zmarznięta sierota.
Wełna, wełna, wełna. |
Joanna Treder - Poezja ART (2 głosy):
| Cytat: | Jesień mordercy
Wieczorne palce wiatru bardziej wciąż zajadłe
Jak długo on już błądzi że nie chce pamiętać
Jak marmur będzie czysta poderżniętym gardłem
Przez sen uśmiechnięta
A kiedy już przemierzy kwadry swej zasługi
Śliskie nadrzeczne bruki obcasami zetrze
Wtedy JĄ przeprowadzi z brudnej siarki w błękit
I w wody wciąż bledsze
To nasze grzechy a to zabójcza pokora
W tę białą pościel wsiąkło tyle bicia serca
Że nie wiem jakim cudem nie jest poplamiona
A on ją przeprowadzi przez jałowe pola
Od wiosny zakochanych po jesień mordercy |
II - gie miejsce
Iga Reczyńska - Poezja ART (11 głosów):
| Cytat: | SUKIENKA BARDZO DEPRESYJNA
a miałam mieć porozwiewane włosy
w nich dłonie i małe pisklęta
miałam być najprawdziwsza
a nic ze mnie nie wypływa
Karolina Olszewska "O przejrzystości"
pomylono mnie chyba z matką boską
krawężniki ran podbrzusza zgodziły się
z małym ślepym wróblem
i krew nabrzmiała jak bieguny sierocych chmur
jestem przecież krzesłem albo komodą
i nie wiem gdzie drzwi a gdzie ręka
niegramatyczne deszcze dramatyczne
pulsowały mi w rzęsach wrośniętych na lewą stronę
wertykalnych owadach zakrzepłych powiek
i tylko parapet rozumiał
moje pozszywane piersi pełne drobnych monet
strupów palców co pisały wiersze
bolesne jak drogi ryte językiem
teraz latarnie żółkną za zrastającym się oknem
a moja symbiotyczna choroba
pęka w jamie po pisklęciu
cudzym relikcie wydartym z anorektycznych kolan
teraz mam sukienkę bardzo depresyjną
i ciało odrętwiałe od ulic
wygiętych jak szpitalne poręcze |
Agata Siergiej - Morfea - Poezja ART (1 głos):
| Cytat: | Przejścia
odpryskująca farba z okna miała
stanowić o mojej wartości
zdecydowanie przekraczasz podwyższony próg
podłoga nawet nie zaskrzypi pod naporem
obietnic każdego stąpnięcia
wokół nagiego stołu krzesła bez hierarchii
zdradza półmrok niedociągniętej zasłony
pochopnie porzucone łóżko wystygło ze snu
w nogach zalega splądrowany kufer przepełniony
wilgotniejącym zapachem liści i ubrań
na ścianach wiszą zdjęcia ladacznic
zapraszanych przeze mnie na twoją przyjemność
chcąc się rozsiąść zalewasz się herbatą
fotel w kącie od zawsze był lekko zapadnięty
brzęk łyżeczki na podłodze podnosi kurz
pochylasz się nad poszukiwaniem a na ziemi
rozsypane ziarna maku z zapytaniem
rozkwitać będę czy skruszałą makówką jestem
już |
Marcin Rogalski - Sonar - Poezja ART (1 głos):
| Cytat: | ***
Już niedługo
wstęgi lotu ptaków
zamienisz na
krzywe chwil
kreślone
jesionem
akacją
klonem
w sercu swym
zniczem zapłoniesz
otulisz mnie swetrem
uśmiechu melancholii |
Joanna Maksa - r_k - Plezantropia (3 głosy):
| Cytat: | metamorfoza
gdy pierwsza kropla zadzwoniła o parapet
paliłeś wyjęte z szuflad młodzieńcze ody
te o pięknych ciałach, wiecznej miłości
i innych dogmatach dwudziestolatków
z prześwietlonych zdjęć wywietrzał dawno zapach
dusznych kadzideł, taniego wina i drewna gitary
żałujesz teraz
że nie można nic wskrzesić z zimnych popiołów
wybiegłeś z domu bojąc się oglądać za siebie
wspomnienia dopadły cię za rogiem
razem z kolejnym spadającym liściem
jęki przyklejone do mokrej pościeli
i zasuszony liść maturalnego kasztanowca
wszystko to ukryte między kartami tomiku Wojaczka
pewna dziewczyna napisała czarną kredką do oczu
‘We don’t need no piece of paper from the city hall’ *
inna zostawiła na okładce swoje czerwone usta
tęsknisz za naznaczonymi kobiecością wierszami
nawet bardziej
niż za tamtymi kobietami naznaczonymi tobą
na ulicy studentki w wełnianych płaszczach
nogami do nieba stąpające mocno po ziemi
zaciskają Ci okrutnie woń drogich perfum na szyi
porozmawiajmy, powiedziała w półmroku
okręcając wokół palca twoje dzikie myśli
nie wiedziałeś co odpowiedzieć
a puste butelki walały się między nogami
chyba nawet próbowałeś ratować
resztki traconego na zawsze dziewictwa
pamiętasz tylko
zaparowaną sypialnię o żółtych ścianach
w obelżywym geście wyciągnąłeś dłoń do nieba
gdy w brudnym lustrze zobaczyłeś pierwsze zmarszczki
to bogowie twojej młodości zażartowali z ciebie
* ‘My old man’ Joni Mitchell |
I - sze miejsce
Ewa Pietrzak - Sosna - Oaza Ciszy 13 głosów):
| Cytat: | Spacer
Zagrajmy z jesienią w zielone
o jeszcze jeden kasztan w kieszeni
kiść jarzębiny podrzuconej do karmnika
szelest liści na wspólnym spacerze
zagrajmy o kosmyk rudych włosów
związanych niechcący nicią pajęczą
wyjdźmy naprzeciw buczynie
zanim całkiem się zapurpurzy
zagrajmy z tą złotą nim wiewiórki
schowają skrzętnie wszystkie orzechy
z ciemniejącej pod lasem leszczyny
a powietrze załzawi rzęsiście
oszukajmy jeszcze tę jedną |
Dominika Parszewska - Dodo - Poezja ART (2 głosy):
| Cytat: | Łagodniejąc z upływem
Czas jest asymetryczny, ale jesień przyszła
znowu. Dzisiejszy deszcz odbija się
od zeszłorocznych kałuż, chodników starszych
jeszcze.
Jak zawsze wszystko.
Dni szarzeją - dziewczynie naprzeciwko
rudzieją włosy, czerwienieją usta, oczy
zielenieją czarodziejsko. Jakby
przekonać siebie chciała, że
wycięto ją z innej materii i przyklejono dla przekory.
Bo to pora umierania róż, a jej
na imię Róża.
Upiór pomarszczonych dłoni straszy w liściach,
więc ubiera rękawiczki. Grabi. Pali.
Jak gdyby nigdy nic. |
Maria Nowak - Poezja ART (1 głos):
| Cytat: | Powtórka z nienapisanego wiersza
jesienne słońce
wkrada się między słowa
rozpulchnia wargi
rozproszone nad kartką
tańczą ci pod stopami
żółtozielone dni
stworzyłeś ze mnie wiersz
bez tytułu |
Elżbieta Grzegorczyk - eliza - POSTscriptum (1 głos):
| Cytat: | jedna chwila
bukiet zasuszonych
kasztanowych liści
przewiązanych
białą koronką
dołączył do wielu
leżących w kufrze
wraz z nim
następny rok miłości
żył dla tej jednej
jesiennej chwili
nie chciał wspominać
pielęgnował miłość w sercu
zawsze tam była |
Maria Muszyńska - Maria M. - Oaza Ciszy (4 głosy):
| Cytat: | Jesień mnie oswaja
nie godzę się tak od razu
na liście pożółkłe
i chłodne poranki
założę zielone buty
pomyślę o wiośnie
nie dam się jesieni
to nic, że kasztany lecą
na głowę, a słońce
nie trzyma już pionu
powietrze z dodatkiem dymu
gryząco ostrzega:
nie zatrzymasz czasu
wiem, buntuję się pro forma
choć wszystko marszczy się
kurczy i zanika
złudnie kolorowo wkoło
krótkim zrywem jesień
chce się wkupić w łaski
wieczór spędzam z babim latem
budzę się w zimnej mgle
to już koniec żartów |
Anna Mazany - Panika - Poezja ART (5 głosów):
| Cytat: | Kaskaderzy
Taki ponury obraz-
wokół zielonych stołów
śmierć mętnieje powoli
lampka traci kolor
Kruchą rzęsą
wydobyć światło z łupiny
Oswoić jak kota sąsiadki
Wrócić w siebie
by następną iluzję
kupić w przecenie
jak ty mnie
żarem w kieliszku
topisz
runo lodu
Więcej ognia
świt wstaje zbyt daleko
by wierzyć
Szukać przystani czy zaślepienia
I cóż: jesteśmy wolni
Miejsca przychodzą i znikają
gnije mgła
pada i obmywa pięknie
deszcz z częstotliwością fali REM
Skoczymy w odgłos nocnych pociągów
Holywood zwariuje i przyzna nam Oskara |
Łukasz Słuszniak - kaznodzieja - Poezja ART (2 głosy):
| Cytat: | szepty późną porą
znowu we mgle uciekasz
deszczem ozdabiasz ławki
zakochani namaszczeni uściskiem
to pasja bardziej w ten czas znośna
i wszytko takie mniej wyraziste
i krople na szkle pod powieką
paruje ziemia obślizgła niczyja
i wtapiam się w kamienice
szepty stóp na bezludziu
pośród latarnianych uśmiechów
to nic ważnego zwykłe gesty
których szukam w mokrych włosach |
Magda Krytkowska - Gabryśka - POSTscriptum (1 głos):
| Cytat: | opustoszało
najpierw wyniosły się mrówki
nagle dostały skrzydeł i odfrunęły
potem odleciały wędrowne ptaki
puste gniazda zaszyła nić babiego lata
przepadła gdzieś kotka z urwanym ogonem
zostawiając trzy puszyste kocięta
kiedy zabrakło słonecznych plam pod drzewem
raptownie zamilkły świerszcze
krety skończyły drążyć podziemne korytarze
kaktusy wróciły na drugą stronę okna
a na sznurach przestały wydymać się
kolorowe żagle wypranej bielizny
kiedy zabrano ogrodowy stół I dwie ławki
jego wierne towarzyszki
zamknięto skrzypiące drzwi domu
samotny klon zgubił liście |
=========================================
(Głosy zostały zliczone 1 listopada 2008 o godz. 5.00)
=========================================
Marek Ciućka - Poezja ART (poza konkursem):
| Cytat: | 19 jeszcze nie milczy
Tej jesieni szare papugi
z marginesów czarnych kartek
nie obserwują ślepym okiem.
Stalowo-niebiesko-białe pierze opadło,
odbierając kolory wolnym myślą.
Nie ma już niezależnych zdań,
wybiegających ponad normy kodeksów.
Są tylko głosy zbuntowanego eteru,
opowiadające o błękitnych misiach
i więdnącej poezji.
Tej jesieni zgubiłem litery
i limit jakikolwiek -
rozlałem się niezauważony na szosie.
Tej jesieni...
Pluszaki na hulajnogach
zamknęły bajce usta
a mnie nawet nie wolno spojrzeć w okno. |
Marcin Dydyna - POSTscriptum (poza konkursem):
| Cytat: | kolacje łączone ze śniadaniem
czasami budzę się wcześniej
odsłuchuję wiadomości
zażalenia prośby o więcej
lubię do ciebie zaglądać
gdy siedzisz przed telewizorem
czytasz książkę albo piszesz
na kolacje zapraszam wenę
wymieniamy poglądy i wiersze
potem długo wpatrzeni w siebie
badamy się wzrokiem jak nigdy przedtem
zmieniam się
i wtedy zmienia się moje oblicze
ubrana w długie wieczory
ścielę kasztanami chodniki ulice
zaklinam barwami liście
mówisz mi jesień
usprawiedliwiając mną niedoskonałe życie |
|
|
_________________
 |
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Sob Lis 01, 2008 6:03 am |
|
|
| Marek (Ciućka) Olszewski |
|
 |
 |
| Dołączył: 11 Kwi 2006 |
| Posty: 304 |
| Skąd: Civitas Sari |
|
|
 |
 |
 |
|
Gratulacje dla laureatów. Jeszcze dziś skontaktuję się z nimi w celu przekazania nagród i dyplomów (nastąpi to nie później, niż do końca miesiąca). Do końca roku ukaże się dodatkowo strona upamiętniająca olimpiadę.
Jeszcze dziś ukaże się materiał o szczegółach na temat nagród itp... |
|
_________________
 |
|
|
|
 |  | | Gratulacje od starego kraba |
|  |
Wysłany: Sob Lis 01, 2008 9:21 am |
|
|
| stary krab |
|
 |
 |
| Dołączył: 24 Kwi 2006 |
| Posty: 1304 |
| Skąd: Tarnów |
|
|
 |
 |
 |
|
Pierwsze miejsce Ewy Pietrzak nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem. Ilekroć klikałem w zestaw wierszy konkursowych, zawsze z wielką przyjemnością czytałem utwór numer 14. I zazdrościłem owej lekkości wiersza "Sosny".
Gratuluję, serdecznie gratuluję zwycięstwa w międzyforumowej batalii.
Gratuluję przepięknego wiersza Pani Ewo!.
Inaczej odbierałem utwór Igi Reczyńckiej. Frapował tytuł Sukienka bardzo depresyjna, odpychało przydługie motto. Tak naprawdę przeczytałem ze zrozumieniem dopiero teraz, po ogłoszeniu wyników.
Nie mam żadnych wątpliwości: to jest bardzo dobry wiersz. Szczerze gratuluję.
 |
|
_________________ (...) dlaczego każde miasto
musi stać się Jerozolimą i każdy
człowiek Żydem (...)
Adam Zagajewski - JECHAĆ DO LWOWA |
|
|
|
Wysłany: Sob Lis 01, 2008 1:35 pm |
|
|
| Marek (Ciućka) Olszewski |
|
 |
 |
| Dołączył: 11 Kwi 2006 |
| Posty: 304 |
| Skąd: Civi | | | | | | |