Forum

login.php profile.php?mode=register faq.php memberlist.php search.php ./.


Forum Strona Główna » WIERSZE KAŻDEGO DNIA » GłOSOWANIE NA NAJLEPSZY WIERSZ WIELKIEJ OLIMPIADY POETYCKIEJ Idź do strony 1, 2  Następny
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 

Głosuj na wiersz
Nr 1
0%
 0%  [ 0 ]
Nr 2
16%
 16%  [ 2 ]
Nr 3
0%
 0%  [ 0 ]
Nr 4
0%
 0%  [ 0 ]
Nr 5
25%
 25%  [ 3 ]
Nr 6
0%
 0%  [ 0 ]
Nr 7
0%
 0%  [ 0 ]
Nr 8
0%
 0%  [ 0 ]
Nr 9
8%
 8%  [ 1 ]
Nr 10
25%
 25%  [ 3 ]
Nr 11
0%
 0%  [ 0 ]
Nr 12
0%
 0%  [ 0 ]
Nr 13
0%
 0%  [ 0 ]
Nr 14
8%
 8%  [ 1 ]
Nr 15
0%
 0%  [ 0 ]
Nr 16
0%
 0%  [ 0 ]
Nr 17
0%
 0%  [ 0 ]
Nr 18
8%
 8%  [ 1 ]
Nr 19
0%
 0%  [ 0 ]
Nr 20
0%
 0%  [ 0 ]
Nr 21
8%
 8%  [ 1 ]
Wszystkich Głosów : 12

GłOSOWANIE NA NAJLEPSZY WIERSZ WIELKIEJ OLIMPIADY POETYCKIEJ
PostWysłany: Sro Paź 01, 2008 11:44 am Odpowiedz z cytatem
Christine
administrator
Dołączył: 13 Wrz 2005
Posty: 2463
Skąd: Gdańsk




WIELKA OLIMPIADA POETYCKA

Zasady tutaj:

http://www.poezjaart.fora.pl/wolna-chata,18/wielka-olimpiada-poetycka,8833.html#51035

[Do Olimpiady przystąpiło 21 + 2 osób z 5 for poetyckich

WIERSZE KONKURSOWE:

1

POPROWADZĘ CIĘ SMUTNYM CZASEM

półki spiżarni stękają
rozpartym fioletem powideł
kamiennymi twarzami
garów ogórków
odgłos stóp ubijanej kapusty
zamknięty echem
w przysadzistych beczkach

zapachem bukietów ziół
emanuje kuchnia
w wiankach czosnku
odporna na złe moce

jest syto aromatycznie
bogato kolorami

tylko oczy smutnieją

tak nie cieszy żółknący liść
jak młoda zieleń
z plamkami fioletowych łebków
i złotem kaczeńcy

zapalę uśmiech
wśród jesiennych liści
fajerwerkami barw
przeprowadzę
mimo wszystko
smutnym czasem


2

Żurawie. Teatr snów

na nie kierowane są soczewki lornet
aparaty cyfrowe uważnie rejestrują
dyskretny gest oficera zwiadu
kluczenie rodzinnego pododdziału wśród łanów
każdy krok przez spłowiałe pastwisko

majestatyczny chód
bezprzykładna harmonia i pewność ruchów
której tajemnic dociekają mistrzowie
od Tezeusza po Józefowicza
pozwalają zaufać naturze żurawi
bociany dzielą z nimi żerowisko
dzikie gęsi szyk na podniebnym szlaku

emanujących wiedzą nikt nie zapyta skąd
znają drogowe mapy nad wodami
skomplikowane niebieskie drogowskazy
przydatne dla bezpieczeństwa
całej społeczności w przelocie

wodzą dusze doczepione do piór
wiele innych duchów
bezpiecznie przenoszą do zamorskiego theatrum
baletu klasycznego i współczesnego tańca

kto to wie

ile żarliwej pobożności w ludowych pieśniach
ileż intrygujących poruszeń żurawia
z upodobaniem do dziś adaptują
słowiańscy choreografowie

taniec na wyspie Delos wciąż trwa


3

orgia szeptów

w beskidowym gór posłaniu
układam do snu
przyprószone jesienią
pejzaże

zmierzchu długie pajęczyny
rozwieszają się
nad nimi

i w żaden sposób
oderwać oczu nie mogę
od wielobarwnej
orgii szeptów

co się po grzbietach
letnim słońcem wypieszczonych
do utraty tchu gonią

aż po pierwszy szron
kolejnego zmierzchu..


4

pod swoją obronę

Już tyle razy łapałam palcami słowa,
które trafiały celnie - na nic unik ciała
i gibkie wymyki w stronę lekceważenia.
Na nic.Boli jak pierwsze stłuczone kolano
(gdy białe rajstopki pocałowały chodnik ).

Pytam ostrożnie, jakie imię dziś mi nadasz,
czym doprawisz herbatę i kromkę poranka.
Może się uda i chybisz za pierwszym razem,
a pójdę jasna. Wmówię światu, że brak garba
wyprostował plecy, a może podniósł głowę,
bo zbyt ciężko zwijać ją w kulkę i udawać,
że cicho, na twoją zgubę kiełkują kolce.

Wyrastam trójcierniem jak drzewo igliczniowe.
Ram okiennych ani schodów też nie zbudujesz -
to drewno nadaje się jedynie na opał.


5

Przypływ

I znowu rozkołysane wrześniowe morze
Poeta zabawnie mówi - olencjo wędrowna
Więc wędruję brzegiem dalej niż daleko
Liczę kroki ważę słowa zbieram kamienie
Tropię też szlaki innych ludzi
Morze oddycha odpływa przypływa
Odmawiam z nim jego mantrę
Z każdym odpływem ubywa dni
Coraz bliżej do prawdziwej jesieni
Jaka szkoda że przypływ przynosi tylko
Wodorosty złoty piasek bursztyny
A zabiera na zawsze ślady moich stóp


6

Atmosfera walki w tle



identyczne chmury
powiew wiatru
czerwone liście

i ślady istnienia
narodowego honoru
znaczącego więcej
niż żyć we wrześniu

odbijają się w umyśle
zniesmaczonym
amerykańskim serialem
gdzie najważniejsze
są problemy miłosne i pierwszy seks

wolność znaczyła wtedy więcej
niż teraz
gdy odbija się w lustrze w objęciach z religią
zaborcą jest internet

realna krew to nie to samo
co soczysta wiązka pikseli
wyzwalająca agresję

pamięć żąda czegoś więcej


7

dni dymem pachnące


w mgle dzieciństwa
zmieszanej z dymem
na kartoflisku
machałam do szarordzawych wróbli

bez soli
w ognisku tlącym się niedbale
smakowałam środki bulw
zwęglone miejsca mijałam
zdzierając skórę

chowałam pod pazuchę wszytko
liść co opadł przed chwilą
i babcię
gdy pochylona nad grządką
rozkopywała na klęczkach
ostatnią jesień


8

List od mimozy


dn. 21 X 2008
dzień w którym na czereśni za oknem
zżółkły pierwsze liście


Witam. Dziś chcę opisać swoje uda.
Nie! Przepraszam, chodzi o usta,
mój koszyk z wiązką słów.
W tle gra francuska ballada.

Powieść, jest życie.
Portret – serce
- głusza Boga
dobrze by było gdyby choć raz wyrosło,
co zasiane.
MORELA.

Nie dotykaj, czy nie widzisz
gradu na chmurze równo w rzędach?
Tylko twoja silna ręka to przytrzymuje.
Jeśli stojąc w kałuży, mówię, że chodzę po wodzie
nie wymagaj ode mnie opanowania.
Nie na spokój się rodziłam.
Zbliżysz się do mnie – runie firmament.
Szkoda, że tak ciemna jest jego tkanina.
Błękit na głowie bym zniosła; pachnący.

A my głęboko granatowi.
Morela? Tymczasem meduza płynie
w granacie tej wojny.
Jaśnieje czysta, świeża, biała, jawna.
Parzy. Walka, która za tobą goni.

Chłodno. Tym się nie przejmuj, dziś to moja wina.
Nie domknęłam okna.

I dlaczego to dziecko nie mieści się w wanience?
Słodkie jego nieba!
Mała, zmarznięta sierota.

Wełna, wełna, wełna.


9

Jesień mordercy


Wieczorne palce wiatru bardziej wciąż zajadłe
Jak długo on już błądzi że nie chce pamiętać
Jak marmur będzie czysta poderżniętym gardłem
Przez sen uśmiechnięta

A kiedy już przemierzy kwadry swej zasługi
Śliskie nadrzeczne bruki obcasami zetrze
Wtedy JĄ przeprowadzi z brudnej siarki w błękit
I w wody wciąż bledsze

To nasze grzechy a to zabójcza pokora
W tę białą pościel wsiąkło tyle bicia serca
Że nie wiem jakim cudem nie jest poplamiona

A on ją przeprowadzi przez jałowe pola
Od wiosny zakochanych po jesień mordercy


10

SUKIENKA BARDZO DEPRESYJNA


a miałam mieć porozwiewane włosy
w nich dłonie i małe pisklęta
miałam być najprawdziwsza
a nic ze mnie nie wypływa

Karolina Olszewska "O przejrzystości"



pomylono mnie chyba z matką boską

krawężniki ran podbrzusza zgodziły się
z małym ślepym wróblem
i krew nabrzmiała jak bieguny sierocych chmur

jestem przecież krzesłem albo komodą
i nie wiem gdzie drzwi a gdzie ręka

niegramatyczne deszcze dramatyczne
pulsowały mi w rzęsach wrośniętych na lewą stronę
wertykalnych owadach zakrzepłych powiek
i tylko parapet rozumiał
moje pozszywane piersi pełne drobnych monet
strupów palców co pisały wiersze
bolesne jak drogi ryte językiem

teraz latarnie żółkną za zrastającym się oknem
a moja symbiotyczna choroba
pęka w jamie po pisklęciu
cudzym relikcie wydartym z anorektycznych kolan

teraz mam sukienkę bardzo depresyjną
i ciało odrętwiałe od ulic
wygiętych jak szpitalne poręcze


11

Przejścia


odpryskująca farba z okna miała
stanowić o mojej wartości

zdecydowanie przekraczasz podwyższony próg
podłoga nawet nie zaskrzypi pod naporem
obietnic każdego stąpnięcia

wokół nagiego stołu krzesła bez hierarchii
zdradza półmrok niedociągniętej zasłony

pochopnie porzucone łóżko wystygło ze snu
w nogach zalega splądrowany kufer przepełniony
wilgotniejącym zapachem liści i ubrań

na ścianach wiszą zdjęcia ladacznic
zapraszanych przeze mnie na twoją przyjemność

chcąc się rozsiąść zalewasz się herbatą
fotel w kącie od zawsze był lekko zapadnięty
brzęk łyżeczki na podłodze podnosi kurz

pochylasz się nad poszukiwaniem a na ziemi
rozsypane ziarna maku z zapytaniem
rozkwitać będę czy skruszałą makówką jestem

już


12

***


Już niedługo
wstęgi lotu ptaków
zamienisz na
krzywe chwil
kreślone

jesionem

akacją

klonem

w sercu swym
zniczem zapłoniesz
otulisz mnie swetrem
uśmiechu melancholii


13

metamorfoza


gdy pierwsza kropla zadzwoniła o parapet
paliłeś wyjęte z szuflad młodzieńcze ody
te o pięknych ciałach, wiecznej miłości
i innych dogmatach dwudziestolatków
z prześwietlonych zdjęć wywietrzał dawno zapach
dusznych kadzideł, taniego wina i drewna gitary
żałujesz teraz
że nie można nic wskrzesić z zimnych popiołów


wybiegłeś z domu bojąc się oglądać za siebie
wspomnienia dopadły cię za rogiem
razem z kolejnym spadającym liściem

jęki przyklejone do mokrej pościeli
i zasuszony liść maturalnego kasztanowca
wszystko to ukryte między kartami tomiku Wojaczka
pewna dziewczyna napisała czarną kredką do oczu
‘We don’t need no piece of paper from the city hall’ *
inna zostawiła na okładce swoje czerwone usta
tęsknisz za naznaczonymi kobiecością wierszami
nawet bardziej
niż za tamtymi kobietami naznaczonymi tobą

na ulicy studentki w wełnianych płaszczach
nogami do nieba stąpające mocno po ziemi
zaciskają Ci okrutnie woń drogich perfum na szyi

porozmawiajmy, powiedziała w półmroku
okręcając wokół palca twoje dzikie myśli
nie wiedziałeś co odpowiedzieć
a puste butelki walały się między nogami
chyba nawet próbowałeś ratować
resztki traconego na zawsze dziewictwa
pamiętasz tylko
zaparowaną sypialnię o żółtych ścianach


w obelżywym geście wyciągnąłeś dłoń do nieba
gdy w brudnym lustrze zobaczyłeś pierwsze zmarszczki
to bogowie twojej młodości zażartowali z ciebie

* ‘My old man’ Joni Mitchell


14

Spacer


Zagrajmy z jesienią w zielone
o jeszcze jeden kasztan w kieszeni
kiść jarzębiny podrzuconej do karmnika
szelest liści na wspólnym spacerze

zagrajmy o kosmyk rudych włosów
związanych niechcący nicią pajęczą
wyjdźmy naprzeciw buczynie
zanim całkiem się zapurpurzy

zagrajmy z tą złotą nim wiewiórki
schowają skrzętnie wszystkie orzechy
z ciemniejącej pod lasem leszczyny
a powietrze załzawi rzęsiście

oszukajmy jeszcze tę jedną


15

Łagodniejąc z upływem

Czas jest asymetryczny, ale jesień przyszła
znowu. Dzisiejszy deszcz odbija się
od zeszłorocznych kałuż, chodników starszych
jeszcze.

Jak zawsze wszystko.

Dni szarzeją - dziewczynie naprzeciwko
rudzieją włosy, czerwienieją usta, oczy
zielenieją czarodziejsko. Jakby
przekonać siebie chciała, że
wycięto ją z innej materii i przyklejono dla przekory.
Bo to pora umierania róż, a jej
na imię Róża.

Upiór pomarszczonych dłoni straszy w liściach,
więc ubiera rękawiczki. Grabi. Pali.

Jak gdyby nigdy nic.


16

Powtórka z nienapisanego wiersza


jesienne słońce
wkrada się między słowa
rozpulchnia wargi
rozproszone nad kartką
tańczą ci pod stopami
żółtozielone dni

stworzyłeś ze mnie wiersz
bez tytułu


17

jedna chwila


bukiet zasuszonych
kasztanowych liści
przewiązanych
białą koronką

dołączył do wielu
leżących w kufrze
wraz z nim
następny rok miłości

żył dla tej jednej
jesiennej chwili
nie chciał wspominać
pielęgnował miłość w sercu

zawsze tam była


18

Jesień mnie oswaja


nie godzę się tak od razu
na liście pożółkłe
i chłodne poranki

założę zielone buty
pomyślę o wiośnie
nie dam się jesieni

to nic, że kasztany lecą
na głowę, a słońce
nie trzyma już pionu

powietrze z dodatkiem dymu
gryząco ostrzega:
nie zatrzymasz czasu

wiem, buntuję się pro forma
choć wszystko marszczy się
kurczy i zanika

złudnie kolorowo wkoło
krótkim zrywem jesień
chce się wkupić w łaski

wieczór spędzam z babim latem
budzę się w zimnej mgle
to już koniec żartów


19

Kaskaderzy



Taki ponury obraz-
wokół zielonych stołów
śmierć mętnieje powoli
lampka traci kolor

Kruchą rzęsą
wydobyć światło z łupiny
Oswoić jak kota sąsiadki
Wrócić w siebie

by następną iluzję
kupić w przecenie
jak ty mnie
żarem w kieliszku

topisz
runo lodu
Więcej ognia
świt wstaje zbyt daleko

by wierzyć
Szukać przystani czy zaślepienia
I cóż: jesteśmy wolni
Miejsca przychodzą i znikają

gnije mgła
pada i obmywa pięknie
deszcz z częstotliwością fali REM

Skoczymy w odgłos nocnych pociągów

Holywood zwariuje i przyzna nam Oskara


20

szepty późną porą


znowu we mgle uciekasz
deszczem ozdabiasz ławki
zakochani namaszczeni uściskiem
to pasja bardziej w ten czas znośna
i wszytko takie mniej wyraziste
i krople na szkle pod powieką

paruje ziemia obślizgła niczyja
i wtapiam się w kamienice
szepty stóp na bezludziu
pośród latarnianych uśmiechów
to nic ważnego zwykłe gesty
których szukam w mokrych włosach


21

opustoszało


najpierw wyniosły się mrówki
nagle dostały skrzydeł i odfrunęły
potem odleciały wędrowne ptaki
puste gniazda zaszyła nić babiego lata

przepadła gdzieś kotka z urwanym ogonem
zostawiając trzy puszyste kocięta
kiedy zabrakło słonecznych plam pod drzewem
raptownie zamilkły świerszcze

krety skończyły drążyć podziemne korytarze
kaktusy wróciły na drugą stronę okna
a na sznurach przestały wydymać się

kolorowe żagle wypranej bielizny

kiedy zabrano ogrodowy stół I dwie ławki
jego wierne towarzyszki
zamknięto skrzypiące drzwi domu
samotny klon zgubił liście


=========================================

x (poza konkursem):

19 jeszcze nie milczy


Tej jesieni szare papugi
z marginesów czarnych kartek
nie obserwują ślepym okiem.
Stalowo-niebiesko-białe pierze opadło,
odbierając kolory wolnym myślą.
Nie ma już niezależnych zdań,
wybiegających ponad normy kodeksów.
Są tylko głosy zbuntowanego eteru,
opowiadające o błękitnych misiach
i więdnącej poezji.

Tej jesieni zgubiłem litery
i limit jakikolwiek -
rozlałem się niezauważony na szosie.

Tej jesieni...
Pluszaki na hulajnogach
zamknęły bajce usta
a mnie nawet nie wolno spojrzeć w okno.


x (poza konkursem):

kolacje łączone ze śniadaniem


czasami budzę się wcześniej
odsłuchuję wiadomości
zażalenia prośby o więcej

lubię do ciebie zaglądać
gdy siedzisz przed telewizorem
czytasz książkę albo piszesz

na kolacje zapraszam wenę
wymieniamy poglądy i wiersze
potem długo wpatrzeni w siebie
badamy się wzrokiem jak nigdy przedtem

zmieniam się
i wtedy zmienia się moje oblicze

ubrana w długie wieczory
ścielę kasztanami chodniki ulice
zaklinam barwami liście

mówisz mi jesień
usprawiedliwiając mną niedoskonałe życie


WYBIERZ NAJLEPSZY WIERSZ!


Ostatnio zmieniony przez Christine dnia Nie Paź 05, 2008 9:53 pm, w całości zmieniany 1 raz

_________________
Krystyna Bogusławska
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
PostWysłany: Sro Paź 01, 2008 5:53 pm Odpowiedz z cytatem
Marek (Ciućka) Olszewski
Dołączył: 11 Kwi 2006
Posty: 304
Skąd: Civitas Sari




Dziękuję Krysiu za ankietę...

_________________
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
PostWysłany: Pią Paź 10, 2008 5:34 am Odpowiedz z cytatem
Marek (Ciućka) Olszewski
Dołączył: 11 Kwi 2006
Posty: 304
Skąd: Civitas Sari




Wstępne podsumowanie wyników
na dzień 10.10.2008 godz. 06.00


1. Arrow 3 gł.
2. Arrow 8 gł.
3. Arrow 1 gł.
4. Arrow 2 gł.
5. Arrow 2 gł.
6. Arrow 1 gł.
7. Arrow 2 gł.
8. Arrow 6 gł.
9. Arrow 2 gł.
10. Arrow 6 gł.
11. Arrow 1 gł.
12. Arrow 1 gł.
13. Arrow 3 gł.
14. Arrow 8 gł.
15. Arrow 2 gł.
16. Arrow 1 gł.
17. Arrow 0 gł.
18. Arrow 4 gł.
19. Arrow 1 gł.
20. Arrow 2 gł.
21. Arrow 1 gł.


UWAGA - głosowanie trwa jeszcze do końca miesiąca, więc możecie wpłynąć na wynik...
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
PostWysłany: Pią Paź 24, 2008 5:52 am Odpowiedz z cytatem
Marek (Ciućka) Olszewski
Dołączył: 11 Kwi 2006
Posty: 304
Skąd: Civitas Sari




UWAGA

Przed nami ostatni (gorący) tydzień.

Jeszcze wszystko może się (możesz) zmienić!


Adresy ankiet dla poszczególnych for:
Arrow http://www.poezjaart.fora.pl/wolna-chata,18/wielka-olimpiada-poetycka,8833-15.html
Arrow http://www.plezantropia.power-forums.com/viewtopic.php?t=7085&highlight=
Arrow http://www.urbino.power-forums.com/viewtopic.php?t=4603&highlight=
Arrow http://postscriptum.net.pl/viewtopic.php?t=2654
Arrow http://oazaciszy.mojeforum.net/glosujemy-na-najlepszy-wiersz-temat-vt5138.html?highlight=


- organizator gł.: Marek Olszewski

_________________
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
PostWysłany: Sob Lis 01, 2008 5:30 am Odpowiedz z cytatem
Marek (Ciućka) Olszewski
Dołączył: 11 Kwi 2006
Posty: 304
Skąd: Civitas Sari




Głosy zostały zliczone. Niebawem przedstawię wyniki...

_________________
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
PostWysłany: Sob Lis 01, 2008 5:54 am Odpowiedz z cytatem
Marek (Ciućka) Olszewski
Dołączył: 11 Kwi 2006
Posty: 304
Skąd: Civitas Sari




Irena Maria Zborowska - Irdil - Oaza Ciszy (3 głosy):
Cytat:
POPROWADZĘ CIĘ SMUTNYM CZASEM

półki spiżarni stękają
rozpartym fioletem powideł
kamiennymi twarzami
garów ogórków
odgłos stóp ubijanej kapusty
zamknięty echem
w przysadzistych beczkach

zapachem bukietów ziół
emanuje kuchnia
w wiankach czosnku
odporna na złe moce

jest syto aromatycznie
bogato kolorami

tylko oczy smutnieją

tak nie cieszy żółknący liść
jak młoda zieleń
z plamkami fioletowych łebków
i złotem kaczeńcy

zapalę uśmiech
wśród jesiennych liści
fajerwerkami barw
przeprowadzę
mimo wszystko
smutnym czasem


III - cie miejsce
Władysław Ryś - stary krab - POSTscriptum (10 głosów):

Cytat:
Żurawie. Teatr snów

na nie kierowane są soczewki lornet
aparaty cyfrowe uważnie rejestrują
dyskretny gest oficera zwiadu
kluczenie rodzinnego pododdziału wśród łanów
każdy krok przez spłowiałe pastwisko

majestatyczny chód
bezprzykładna harmonia i pewność ruchów
której tajemnic dociekają mistrzowie
od Tezeusza po Józefowicza
pozwalają zaufać naturze żurawi
bociany dzielą z nimi żerowisko
dzikie gęsi szyk na podniebnym szlaku

emanujących wiedzą nikt nie zapyta skąd
znają drogowe mapy nad wodami
skomplikowane niebieskie drogowskazy
przydatne dla bezpieczeństwa
całej społeczności w przelocie

wodzą dusze doczepione do piór
wiele innych duchów
bezpiecznie przenoszą do zamorskiego theatrum
baletu klasycznego i współczesnego tańca

kto to wie

ile żarliwej pobożności w ludowych pieśniach
ileż intrygujących poruszeń żurawia
z upodobaniem do dziś adaptują
słowiańscy choreografowie

taniec na wyspie Delos wciąż trwa


Danuta Zasada - Nuta Niepokorna - Forum Postscriptum (1 głos):
Cytat:
orgia szeptów

w beskidowym gór posłaniu
układam do snu
przyprószone jesienią
pejzaże

zmierzchu długie pajęczyny
rozwieszają się
nad nimi

i w żaden sposób
oderwać oczu nie mogę
od wielobarwnej
orgii szeptów

co się po grzbietach
letnim słońcem wypieszczonych
do utraty tchu gonią

aż po pierwszy szron
kolejnego zmierzchu..


Elzbieta Borkowska - el - POSTscriptum (3 głosy):
Cytat:
pod swoją obronę

Już tyle razy łapałam palcami słowa,
które trafiały celnie - na nic unik ciała
i gibkie wymyki w stronę lekceważenia.
Na nic.Boli jak pierwsze stłuczone kolano
(gdy białe rajstopki pocałowały chodnik ).

Pytam ostrożnie, jakie imię dziś mi nadasz,
czym doprawisz herbatę i kromkę poranka.
Może się uda i chybisz za pierwszym razem,
a pójdę jasna. Wmówię światu, że brak garba
wyprostował plecy, a może podniósł głowę,
bo zbyt ciężko zwijać ją w kulkę i udawać,
że cicho, na twoją zgubę kiełkują kolce.

Wyrastam trójcierniem jak drzewo igliczniowe.
Ram okiennych ani schodów też nie zbudujesz -
to drewno nadaje się jedynie na opał.


Aleksandra Tarkowska - wiosna - Amarylis (4 głosy):
Cytat:
Przypływ

I znowu rozkołysane wrześniowe morze
Poeta zabawnie mówi - olencjo wędrowna
Więc wędruję brzegiem dalej niż daleko
Liczę kroki ważę słowa zbieram kamienie
Tropię też szlaki innych ludzi
Morze oddycha odpływa przypływa
Odmawiam z nim jego mantrę
Z każdym odpływem ubywa dni
Coraz bliżej do prawdziwej jesieni
Jaka szkoda że przypływ przynosi tylko
Wodorosty złoty piasek bursztyny
A zabiera na zawsze ślady moich stóp


Jakub Sarata - kabu - Poezja ART (1 głos):
Cytat:
Atmosfera walki w tle


identyczne chmury
powiew wiatru
czerwone liście

i ślady istnienia
narodowego honoru
znaczącego więcej
niż żyć we wrześniu

odbijają się w umyśle
zniesmaczonym
amerykańskim serialem
gdzie najważniejsze
są problemy miłosne i pierwszy seks

wolność znaczyła wtedy więcej
niż teraz
gdy odbija się w lustrze w objęciach z religią
zaborcą jest internet

realna krew to nie to samo
co soczysta wiązka pikseli
wyzwalająca agresję

pamięć żąda czegoś więcej


Lila Kucfir - lilak - POSTscriptum (2 głosy):
Cytat:
dni dymem pachnące

w mgle dzieciństwa
zmieszanej z dymem
na kartoflisku
machałam do szarordzawych wróbli

bez soli
w ognisku tlącym się niedbale
smakowałam środki bulw
zwęglone miejsca mijałam
zdzierając skórę

chowałam pod pazuchę wszytko
liść co opadł przed chwilą
i babcię
gdy pochylona nad grządką
rozkopywała na klęczkach
ostatnią jesień


Agata Frączek - Poezja ART (6 głosów):
Cytat:
List od mimozy

dn. 21 X 2008
dzień w którym na czereśni za oknem
zżółkły pierwsze liście


Witam. Dziś chcę opisać swoje uda.
Nie! Przepraszam, chodzi o usta,
mój koszyk z wiązką słów.
W tle gra francuska ballada.

Powieść, jest życie.
Portret – serce
- głusza Boga
dobrze by było gdyby choć raz wyrosło,
co zasiane.
MORELA.

Nie dotykaj, czy nie widzisz
gradu na chmurze równo w rzędach?
Tylko twoja silna ręka to przytrzymuje.
Jeśli stojąc w kałuży, mówię, że chodzę po wodzie
nie wymagaj ode mnie opanowania.
Nie na spokój się rodziłam.
Zbliżysz się do mnie – runie firmament.
Szkoda, że tak ciemna jest jego tkanina.
Błękit na głowie bym zniosła; pachnący.

A my głęboko granatowi.
Morela? Tymczasem meduza płynie
w granacie tej wojny.
Jaśnieje czysta, świeża, biała, jawna.
Parzy. Walka, która za tobą goni.

Chłodno. Tym się nie przejmuj, dziś to moja wina.
Nie domknęłam okna.

I dlaczego to dziecko nie mieści się w wanience?
Słodkie jego nieba!
Mała, zmarznięta sierota.

Wełna, wełna, wełna.


Joanna Treder - Poezja ART (2 głosy):
Cytat:
Jesień mordercy

Wieczorne palce wiatru bardziej wciąż zajadłe
Jak długo on już błądzi że nie chce pamiętać
Jak marmur będzie czysta poderżniętym gardłem
Przez sen uśmiechnięta

A kiedy już przemierzy kwadry swej zasługi
Śliskie nadrzeczne bruki obcasami zetrze
Wtedy JĄ przeprowadzi z brudnej siarki w błękit
I w wody wciąż bledsze

To nasze grzechy a to zabójcza pokora
W tę białą pościel wsiąkło tyle bicia serca
Że nie wiem jakim cudem nie jest poplamiona

A on ją przeprowadzi przez jałowe pola
Od wiosny zakochanych po jesień mordercy


II - gie miejsce
Iga Reczyńska - Poezja ART (11 głosów):

Cytat:
SUKIENKA BARDZO DEPRESYJNA

a miałam mieć porozwiewane włosy
w nich dłonie i małe pisklęta
miałam być najprawdziwsza
a nic ze mnie nie wypływa

Karolina Olszewska "O przejrzystości"



pomylono mnie chyba z matką boską

krawężniki ran podbrzusza zgodziły się
z małym ślepym wróblem
i krew nabrzmiała jak bieguny sierocych chmur

jestem przecież krzesłem albo komodą
i nie wiem gdzie drzwi a gdzie ręka

niegramatyczne deszcze dramatyczne
pulsowały mi w rzęsach wrośniętych na lewą stronę
wertykalnych owadach zakrzepłych powiek
i tylko parapet rozumiał
moje pozszywane piersi pełne drobnych monet
strupów palców co pisały wiersze
bolesne jak drogi ryte językiem

teraz latarnie żółkną za zrastającym się oknem
a moja symbiotyczna choroba
pęka w jamie po pisklęciu
cudzym relikcie wydartym z anorektycznych kolan

teraz mam sukienkę bardzo depresyjną
i ciało odrętwiałe od ulic
wygiętych jak szpitalne poręcze


Agata Siergiej - Morfea - Poezja ART (1 głos):
Cytat:
Przejścia

odpryskująca farba z okna miała
stanowić o mojej wartości

zdecydowanie przekraczasz podwyższony próg
podłoga nawet nie zaskrzypi pod naporem
obietnic każdego stąpnięcia

wokół nagiego stołu krzesła bez hierarchii
zdradza półmrok niedociągniętej zasłony

pochopnie porzucone łóżko wystygło ze snu
w nogach zalega splądrowany kufer przepełniony
wilgotniejącym zapachem liści i ubrań

na ścianach wiszą zdjęcia ladacznic
zapraszanych przeze mnie na twoją przyjemność

chcąc się rozsiąść zalewasz się herbatą
fotel w kącie od zawsze był lekko zapadnięty
brzęk łyżeczki na podłodze podnosi kurz

pochylasz się nad poszukiwaniem a na ziemi
rozsypane ziarna maku z zapytaniem
rozkwitać będę czy skruszałą makówką jestem

już


Marcin Rogalski - Sonar - Poezja ART (1 głos):
Cytat:
***

Już niedługo
wstęgi lotu ptaków
zamienisz na
krzywe chwil
kreślone

jesionem

akacją

klonem

w sercu swym
zniczem zapłoniesz
otulisz mnie swetrem
uśmiechu melancholii


Joanna Maksa - r_k - Plezantropia (3 głosy):
Cytat:
metamorfoza

gdy pierwsza kropla zadzwoniła o parapet
paliłeś wyjęte z szuflad młodzieńcze ody

te o pięknych ciałach, wiecznej miłości
i innych dogmatach dwudziestolatków
z prześwietlonych zdjęć wywietrzał dawno zapach
dusznych kadzideł, taniego wina i drewna gitary
żałujesz teraz
że nie można nic wskrzesić z zimnych popiołów


wybiegłeś z domu bojąc się oglądać za siebie
wspomnienia dopadły cię za rogiem
razem z kolejnym spadającym liściem

jęki przyklejone do mokrej pościeli
i zasuszony liść maturalnego kasztanowca
wszystko to ukryte między kartami tomiku Wojaczka
pewna dziewczyna napisała czarną kredką do oczu
‘We don’t need no piece of paper from the city hall’ *
inna zostawiła na okładce swoje czerwone usta
tęsknisz za naznaczonymi kobiecością wierszami
nawet bardziej
niż za tamtymi kobietami naznaczonymi tobą


na ulicy studentki w wełnianych płaszczach
nogami do nieba stąpające mocno po ziemi
zaciskają Ci okrutnie woń drogich perfum na szyi

porozmawiajmy, powiedziała w półmroku
okręcając wokół palca twoje dzikie myśli
nie wiedziałeś co odpowiedzieć
a puste butelki walały się między nogami
chyba nawet próbowałeś ratować
resztki traconego na zawsze dziewictwa
pamiętasz tylko
zaparowaną sypialnię o żółtych ścianach


w obelżywym geście wyciągnąłeś dłoń do nieba
gdy w brudnym lustrze zobaczyłeś pierwsze zmarszczki
to bogowie twojej młodości zażartowali z ciebie

* ‘My old man’ Joni Mitchell


I - sze miejsce
Ewa Pietrzak - Sosna - Oaza Ciszy 13 głosów):

Cytat:
Spacer

Zagrajmy z jesienią w zielone
o jeszcze jeden kasztan w kieszeni
kiść jarzębiny podrzuconej do karmnika
szelest liści na wspólnym spacerze

zagrajmy o kosmyk rudych włosów
związanych niechcący nicią pajęczą
wyjdźmy naprzeciw buczynie
zanim całkiem się zapurpurzy

zagrajmy z tą złotą nim wiewiórki
schowają skrzętnie wszystkie orzechy
z ciemniejącej pod lasem leszczyny
a powietrze załzawi rzęsiście

oszukajmy jeszcze tę jedną


Dominika Parszewska - Dodo - Poezja ART (2 głosy):
Cytat:
Łagodniejąc z upływem

Czas jest asymetryczny, ale jesień przyszła
znowu. Dzisiejszy deszcz odbija się
od zeszłorocznych kałuż, chodników starszych
jeszcze.

Jak zawsze wszystko.

Dni szarzeją - dziewczynie naprzeciwko
rudzieją włosy, czerwienieją usta, oczy
zielenieją czarodziejsko. Jakby
przekonać siebie chciała, że
wycięto ją z innej materii i przyklejono dla przekory.
Bo to pora umierania róż, a jej
na imię Róża.

Upiór pomarszczonych dłoni straszy w liściach,
więc ubiera rękawiczki. Grabi. Pali.

Jak gdyby nigdy nic.


Maria Nowak - Poezja ART (1 głos):
Cytat:
Powtórka z nienapisanego wiersza

jesienne słońce
wkrada się między słowa
rozpulchnia wargi
rozproszone nad kartką
tańczą ci pod stopami
żółtozielone dni

stworzyłeś ze mnie wiersz
bez tytułu


Elżbieta Grzegorczyk - eliza - POSTscriptum (1 głos):
Cytat:
jedna chwila

bukiet zasuszonych
kasztanowych liści
przewiązanych
białą koronką

dołączył do wielu
leżących w kufrze
wraz z nim
następny rok miłości

żył dla tej jednej
jesiennej chwili
nie chciał wspominać
pielęgnował miłość w sercu

zawsze tam była


Maria Muszyńska - Maria M. - Oaza Ciszy (4 głosy):
Cytat:
Jesień mnie oswaja

nie godzę się tak od razu
na liście pożółkłe
i chłodne poranki

założę zielone buty
pomyślę o wiośnie
nie dam się jesieni

to nic, że kasztany lecą
na głowę, a słońce
nie trzyma już pionu

powietrze z dodatkiem dymu
gryząco ostrzega:
nie zatrzymasz czasu

wiem, buntuję się pro forma
choć wszystko marszczy się
kurczy i zanika

złudnie kolorowo wkoło
krótkim zrywem jesień
chce się wkupić w łaski

wieczór spędzam z babim latem
budzę się w zimnej mgle
to już koniec żartów


Anna Mazany - Panika - Poezja ART (5 głosów):
Cytat:
Kaskaderzy


Taki ponury obraz-
wokół zielonych stołów
śmierć mętnieje powoli
lampka traci kolor

Kruchą rzęsą
wydobyć światło z łupiny
Oswoić jak kota sąsiadki
Wrócić w siebie

by następną iluzję
kupić w przecenie
jak ty mnie
żarem w kieliszku

topisz
runo lodu
Więcej ognia
świt wstaje zbyt daleko

by wierzyć
Szukać przystani czy zaślepienia
I cóż: jesteśmy wolni
Miejsca przychodzą i znikają

gnije mgła
pada i obmywa pięknie
deszcz z częstotliwością fali REM

Skoczymy w odgłos nocnych pociągów

Holywood zwariuje i przyzna nam Oskara


Łukasz Słuszniak - kaznodzieja - Poezja ART (2 głosy):
Cytat:
szepty późną porą

znowu we mgle uciekasz
deszczem ozdabiasz ławki
zakochani namaszczeni uściskiem
to pasja bardziej w ten czas znośna
i wszytko takie mniej wyraziste
i krople na szkle pod powieką

paruje ziemia obślizgła niczyja
i wtapiam się w kamienice
szepty stóp na bezludziu
pośród latarnianych uśmiechów
to nic ważnego zwykłe gesty
których szukam w mokrych włosach


Magda Krytkowska - Gabryśka - POSTscriptum (1 głos):
Cytat:
opustoszało

najpierw wyniosły się mrówki
nagle dostały skrzydeł i odfrunęły
potem odleciały wędrowne ptaki
puste gniazda zaszyła nić babiego lata

przepadła gdzieś kotka z urwanym ogonem
zostawiając trzy puszyste kocięta
kiedy zabrakło słonecznych plam pod drzewem
raptownie zamilkły świerszcze

krety skończyły drążyć podziemne korytarze
kaktusy wróciły na drugą stronę okna
a na sznurach przestały wydymać się
kolorowe żagle wypranej bielizny

kiedy zabrano ogrodowy stół I dwie ławki
jego wierne towarzyszki
zamknięto skrzypiące drzwi domu
samotny klon zgubił liście


=========================================
(Głosy zostały zliczone 1 listopada 2008 o godz. 5.00)
=========================================

Marek Ciućka - Poezja ART (poza konkursem):
Cytat:
19 jeszcze nie milczy

Tej jesieni szare papugi
z marginesów czarnych kartek
nie obserwują ślepym okiem.
Stalowo-niebiesko-białe pierze opadło,
odbierając kolory wolnym myślą.
Nie ma już niezależnych zdań,
wybiegających ponad normy kodeksów.
Są tylko głosy zbuntowanego eteru,
opowiadające o błękitnych misiach
i więdnącej poezji.

Tej jesieni zgubiłem litery
i limit jakikolwiek -
rozlałem się niezauważony na szosie.

Tej jesieni...
Pluszaki na hulajnogach
zamknęły bajce usta
a mnie nawet nie wolno spojrzeć w okno.


Marcin Dydyna - POSTscriptum (poza konkursem):
Cytat:
kolacje łączone ze śniadaniem

czasami budzę się wcześniej
odsłuchuję wiadomości
zażalenia prośby o więcej

lubię do ciebie zaglądać
gdy siedzisz przed telewizorem
czytasz książkę albo piszesz

na kolacje zapraszam wenę
wymieniamy poglądy i wiersze
potem długo wpatrzeni w siebie
badamy się wzrokiem jak nigdy przedtem

zmieniam się
i wtedy zmienia się moje oblicze

ubrana w długie wieczory
ścielę kasztanami chodniki ulice
zaklinam barwami liście

mówisz mi jesień
usprawiedliwiając mną niedoskonałe życie

_________________
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
PostWysłany: Sob Lis 01, 2008 6:03 am Odpowiedz z cytatem
Marek (Ciućka) Olszewski
Dołączył: 11 Kwi 2006
Posty: 304
Skąd: Civitas Sari




Gratulacje dla laureatów. Jeszcze dziś skontaktuję się z nimi w celu przekazania nagród i dyplomów (nastąpi to nie później, niż do końca miesiąca). Do końca roku ukaże się dodatkowo strona upamiętniająca olimpiadę.

Jeszcze dziś ukaże się materiał o szczegółach na temat nagród itp...

_________________
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Numer GG Tlen WP Kontakt
Gratulacje od starego kraba
PostWysłany: Sob Lis 01, 2008 9:21 am Odpowiedz z cytatem
stary krab
Dołączył: 24 Kwi 2006
Posty: 1304
Skąd: Tarnów




Pierwsze miejsce Ewy Pietrzak nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem. Ilekroć klikałem w zestaw wierszy konkursowych, zawsze z wielką przyjemnością czytałem utwór numer 14. I zazdrościłem owej lekkości wiersza "Sosny".
Gratuluję, serdecznie gratuluję zwycięstwa w międzyforumowej batalii.
Gratuluję przepięknego wiersza Pani Ewo!.


Inaczej odbierałem utwór Igi Reczyńckiej. Frapował tytuł Sukienka bardzo depresyjna, odpychało przydługie motto. Tak naprawdę przeczytałem ze zrozumieniem dopiero teraz, po ogłoszeniu wyników.
Nie mam żadnych wątpliwości: to jest bardzo dobry wiersz. Szczerze gratuluję.


_________________
(...) dlaczego każde miasto
musi stać się Jerozolimą i każdy
człowiek Żydem (...)
Adam Zagajewski - JECHAĆ DO LWOWA
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
PostWysłany: Sob Lis 01, 2008 1:35 pm Odpowiedz z cytatem
Marek (Ciućka) Olszewski
Dołączył: 11 Kwi 2006
Posty: 304
Skąd: Civi