Wysłany: Pią Lip 04, 2008 1:31 pm |
|
|
| Plezantrop |
|
 |
 |
| Dołączył: 13 Wrz 2005 |
| Posty: 493 |
| Skąd: A któż to wie... |
|
|
 |
 |
 |
|
Herbaciarnia „U Joanny”
Jeden człowiek - jedna herbata; dwadzieścia osób - dwadzieścia herbat. A jeśli więcej ludzi? No to więcej herbat! Co za pytanie...
Mieszkanie na pierwszym piętrze przy ulicy Ogarnej w Gdańsku należy do Joanny Wojciechowicz, architekta. Architekta czy architektki? „Architektki” nie chce łyknąć tezaurus worda. I brzmi paskudnie a Joanna paskudna nie jest. Jest kobietą o przenikliwych: oczach i umyśle. Cera śniada, włos prosty, czarny, długi i lśniący. Ubiór kryje figurę ponętną. Joanna ma nieco nerwowe ruchy i prawdziwie spontaniczne reakcje na dowcipy i najnowsze wieści „z frontu”. Front toczy się za oknem, za drzwiami wejściowymi; u wylotu bramy na Ogarną albo tuż, tuż - na Długiej.
Z jednej strony - ONI z drugiej - my. Oni to komuniści i ich agenci. Kim są MY? My, to wszyscy nie-ONI. Proste, jak budowa dzidy. Więc U Joanny herbaty spijamy My. ONI tkwią tam - przyczajeni w bramach i klatkach schodowych, za filarami, pod arkadami, za słupami ogłoszeniowymi i w samochodach bez oznaczeń "MO"; siedzą w pokojach SB przy pobliskiej Okopowej, zasłuchani w gwar rozmów toczonych przy stole kuchennym U Joanny. Jak ONI mogą słuchać rozmów przy kuchennym U Joanny stole, jak ONI siedzą tam, w gabinetach swoich przy Okopowej? ONI mają po to podsłuch, żeby podsłuchiwać życie.
U Joanny trwa życie rewolucyjno-konspiracyjne. Drzwi powinny być obrotowe a herbata „Indyjska” czy „Ulung” - dostarczana hurtowo przez wraże ośrodki na Zachodzie. Nie dostarczają cholery, ani darmo ani odpłatnie a ludzi pełno, jak na Jarmarku Dominikańskim! I weź i zrób coś z takimi „Zachodnimi mocodawcami”, co nawet na herbatę nie dadzą!
Więc bezsprzecznie U Joanny drzwi powinny być obrotowe; jak nie Piotruś Bikont przelotem z Warszawy, to dwie Przyjaciółki, Panie - Maria Koszarska z Janiną Werhstein a za nimi niebawem Borusewicz Bogdan. A tu telefonem się zapowiadają jeszcze jacyś z Poznania. Pałubicki? Niech przybędzie i Pałubicki. Kto dzwoni? Bernard Margueritt? Avec plaisire, Monsieur! Jack Bloom z Indiana University? Ofkors! Czeka na pana Joanna-architekt-konspiratorka, w swojej kuchni U Joanny. Welcome Mister Bloom!
Siedzą herbatopije, herbaty piją; Klipra i Klarę ogromne, barankowo łagodne psy głaszczą i - judzą. Judzą przeciwko mateczce-PZPR ze Związkiem Radzieckim na czele. Będą obalać. Może by i nie obalali, ale konspiratorzy to mają do siebie, że im nijak nie obalać. "Biesy" czytali, komunizm widzą na co dzień od półwiecza, to go wezmą i obalą, bo jak - nie obalić? Mus!
Telefon. Oczywiście! Zapraszam, przychodź! Zaprasza Joanna do U Joanny.
Puk-puk: Aaaaaa, witaj! Zaprasza Joanna, a w puszce blaszanej gdzie herbaty liść wonny spoczywać winien - widać dno. No, to do sklepu trza.
Idzie "Pistolet" czyli Michał czyli Joanny syn i albo psy weźmie, albo ich nie weźmie choć popiskują łasząc się, jak te łasice. Albo idzie niemichał, tylko ktoś inny; może pójdę ja sam, a może z tą blondyneczką pszenną o bławatkowych oczach, na widok której Wałęsa wykrzyknął: „To są jeszcze dziewczyny, które się rumienią? Danka! Popatrz!”. I Danka Wałęsowa w ręce plasnęła. Rumieniąca się panienka tez ma na imię Joanna, ale nie jest z niej żadna „architektka”, tylko specjalistka od zlepiania skorup archeologicznych w Archeologicznym Muzeum, co robi wspaniale, jak mało kto w Polsce. I jest moją żoną niezasłużoną. Jak nie my pójdziemy, no to pójdzie "Docent", który docentem nie jest, tylko Ryśkiem Czajkowskim, co „robił” kiedyś RAS - Radiową Agencję „Solidarność”.
Ktokolwiek by nie poszedł, iść musi, bo inaczej nie dostanie herbaty a jak tu knuć przeciw władzy bez herbaty? Nie do pomyślenia. I w ogóle - taka bezherbaciana konspiracja, to ona do dupy jest bardziej, niż do walki z.
O, albo pójdzie osobiście Joanna-architekt w towarzystwie Basi, która jeszcze jest tylko Madajczyk albo już Madajczyk-Krasowska; zależy w jakim czasie w kuchni U Joanny zabrakło herbaty. Idą one dwie i dwa psy i to jest jedyny czas, kiedy Joanna odpoczywa. Kupi tej herbaty z kilogram, do siatki schowa i powędruje skwerkiem przy Alei Leningradzkiej, obsługę tłumu gości w kuchni U Joanny powierzając gościom w kuchni licznie zgromadzonym.
Pochodzi Joanna, poduma, powietrzem pooddycha nienasyconym papierosowym dymem. Samochody szumią, ludzie drepczą ale jest znakomicie ciszej, niż w kuchni U Joanny gdzie prawica ściera się z hurraprawicą a konserwatysta przebija ostrzem swych filipik liberała. Na ile wystarczy w kuchni U Joanny jeden kilogram herbaty? Na trzy-trzy i pół dnia. Może krócej, nigdy - na dłużej.
Pije herbatę Mariusz Wilk z żoną Bernadettą, pije Bogdan Borusewicz szepcząc wykrzywionymi ustami konspiratora do uszka Ani Walentynowicz, Józek Kuśmierek opowiada Jadzi Staniszkis o zawiłościach polityki rolnej komunistów, a my z Joanną „od rumieńców” słuchamy, herbaty pijemy (a jakże!) i głaszczemy psy.
Zapowiadają telefonami swoją wizytę jacyś dziennikarze z RFN, jacyś korespondenci z Francji czy Hiszpanii; jakaś telewizja zamorska i skośnooka. Dzwonią z RFI albo Głosu Ameryki. Uf! dobrze, że nie mogą przez telefon pić herbaty; dopiero by było!
Ma Joanna trzy pokoje i jedną kuchnię. W trzech pokojach jacyś przyjezdni bojownicy o „Waszą i Naszą”. I czyjąś tam jeszcze. Kiedy jedni bojownicy śpią, drudzy wstają i idą do kuchni U Joanny na herbatę, bo jak inaczej? Więc Joanna też siedzi w kuchni U Joanny.
A gdzie ma siedzieć Joanna, w więzieniu? Spokojnie, jeszcze się nasiedzi, tylko najpierw gości napoi i sama się napije tej herbaty „Indyjskiej” albo „Ulung”.
c.d.n.
. |
|
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Pią Lip 04, 2008 1:33 pm |
|
|
| Plezantrop |
|
 |
 |
| Dołączył: 13 Wrz 2005 |
| Posty: 493 |
| Skąd: A któż to wie... |
|
|
 |
 |
 |
|
JOANNA WOJCIECHOWICZ
ur. 4 listopada 1944 w Ostrowcu Świętokrzyskim. Absolwentka Wydziału Architektury Politechniki Gdańskiej (1970).
1970-77 zatrudniona w Miejskiej Pracowni Urbanistycznej w Gdańsku, 1977-80 w Wydziale Architektury przy Urzędzie Miasta Gdańska. Od 1979 współpracownik WZZ Wybrzeża i RMP. W sierpniu 1980 uczestniczka strajku w Stoczni Gdańskiej im. Lenina.
W Związku od 1980. 13 grudnia 1981 internowana, osadzona w ZK w Strzebielinku, Gdańsku, Fordonie, ośrodkach w Gołdapi i Darłówku (współtwórczyni gazetki „Internowanka”), zwolniona w lipcu 1982.
23-27 grudnia 1984 uczestniczka głodówki przeciwko aresztowaniu Andrzeja Gwiazdy. 1984-89 założycielka, dziennikarka i pierwsza szefowa Gdańskiej Agencji Informacyjnej „S”, odpowiedzialna za kontakty z dziennikarzami zagranicznymi. Współorganizator codziennych modlitw za więźniów politycznych w bazylice Mariackiej w Gdańsku; wielokrotnie zatrzymywana i przesłuchiwana przez SB. Pod koniec lat 80. organizatorka wystawy fotograficznej „Grudzień 1970”.
W maju i sierpniu 1988 koordynuje obsługę informacyjną strajków w S.G.; zakłada „Gdańską Agencję Informacyjną - G.A.I.”, która aktywnie funkcjonuje w jej prywatnym mieszkaniu, informując międzynarodową opinię publiczną o działaniach Solidarności i opozycji, przekazując codzienne relacje RWE, BBC, VOA, RFI.
W lipcu 1989 wyjechała do USA, nie tracąc kontaktu z Polską i życiem kulturalno-politycznym kraju.
http://www.encyklopedia-solidarnosci.pl/wiki/index.php?title=Joanna_Wojciechowicz
3 maja 2007 r. Prezydent Lech Kaczyński, podczas uroczystości w Pałacu Prezydenckim z okazji Święta Narodowego 3 Maja, w uznaniu znamienitych zasług dla Rzeczypospolitej Polskiej odznaczył Joannę Wojciechowicz Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.
Napisała w blogu syna, Michała,
pn. "SŁODKA POLSKO"
[---]
Ale zanim był strajk, już się i tak wiele w moim życiu zmieniło: odeszłam z Wydziału Architektury. Grałam z PRL-em w ciuciubabkę od trzech lat - nie mogli mnie zwolnic, bo sie nie dawałam. Zawsze byłam chora, kiedy by mi mogli wręczyć zwolnienie, półtora roku zwolnienia miałam przez te trzy lata pracy. Pyszczyłam przeciw Państwu Polskiemu gdzie sie tylko dało, demonstracyjnie obnosiłam sie z wielkimi dziurami w rajstopach, i kiedy to tylko ktoś zauważył, a trudno było nie zauważyć w budynku Urzędu Miejskiego, gdzie przez korytarze przewalały się setki interesantów, wydzierałam gębę: "Ja sie mam wstydzić? JA?!!! Niech sie Państwo Polskie wstydzi, że inżynier wiele lat po studiach, na stanowisku, acha!, nie może sobie pozwolić na parę nowych rajstop!"
Robiłam w tym Wydziale co chciałam, nawet podkładałam świnie szefom, nie wykonując służbowego polecenia, a głownie "anarchizowałam mieszkańców społeczeństwa województwa gdańskiego", co mi w kilka lat później słusznie zapisano w "Decyzji o Internowaniu'.
[---]
Zanim wrócę do tego, co trzeba, czyli moich doświadczeń z agentami różnych rodzajów, chciałam parę słów, o tym, co się dzieje teraz.
Oglądam ten nieszczęsny TVN 24, szczęśliwie coraz mniej, a przed chwila (wasza 18:45, moja 9:45 rano) przełączyłam sobie "Skaner Polityczny" na dobry, poczciwy amerykański kanał "USA". Właśnie leci "Trzęsienie Ziemi w Nowym Yorku" - odetchnęłam z ulgą.
Walą się domy, ci co przeżyli spod gruzów wyciągają rannych i martwych, świat się kończy na tym ekranie amerykańskiej TV, i jest to znacznie sympatyczniejsze, znacznie lepsze, i na pewno znacznie bardziej wartościowe moralnie w swoim oddziaływaniu na widza, niż prawie cokolwiek, co mogę zobaczyć w postępowej TVN.
W tym "Skanerze.." niejaki Sławomir Sierakowski się wyżalał, jak mu źle, jak okropnie jest widzieć taki brak wrażliwości, jaki wykazał niejaki Giertych jadąc do Gdańskiej szkoły, w której dwa tygodnie temu się powiesiła dziewczynka. I myślę o tym, jak szkodliwe jest wygłaszanie takiego poglądu, i w ogóle jest mi trochę dziwnie myśleć, ze to jest prawdopodobnie pogląd polowy Polaków.
Jeśli tak rzeczywiście jest, to znaczy ze Polsce potrzeba jeszcze mnóstwo, żeby naprawdę się zmieniła ludzka mentalność. Bo w Ameryce z tej szkoły by prawdopodobnie nie zostałby kamień na kamieniu. Na pewno kilka osób poszłoby siedzieć, a wszystkie ważne polityczne mowy wygłaszane byłyby właśnie z terenu rozwalonej szkoły.
[---]
http://slodkapolsko.blog.pl/
MICHAŁ WOJCIECHOWICZ "Pistolet"- syn Joanny, b. działacz opozycyjny i znany pisarz - patrz niżej
. |
|
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Pią Lip 04, 2008 1:34 pm |
|
|
| Plezantrop |
|
 |
 |
| Dołączył: 13 Wrz 2005 |
| Posty: 493 |
| Skąd: A któż to wie... |
|
|
 |
 |
 |
|
Michała poznałem latem 1982 r. w mieszkaniu Jego matki, wspaniałej Joanny Wojciechowicz, architekta i wieloletniej działaczki opozycyjnej u której bywał cały ówczesny ogólnopolski (i międzynarodowy) antykomunistyczny mond.
Nazwano go "Pistoletem" dla owych specyficznych cech osobowości, jakie charakteryzowały wielu ówczesnych patriotycznych, narwanych, odważnych do granic, inteligentnych i wspaniałych młodych ludzi, na których miała się w przyszłości oprzeć wolna Polska. Miała, ale się nie oparła, wybierając politykierów dobrze wiedzących, z której strony smarują chlebuś masełkiem...
Michał napisał nie tylko n.w. książki, napisał przede wszystkim bogaty pakiet Listów do Matki z okresu swojego pobytu w USA, obfitujący nie tyle w ciekawostki, jakimi zazwyczaj obdarza się rodzinę, ile w fantastycznie zarejestrowane i wspaniale napisane spostrzeżenia nt. Ameryki, amerykanów i życia codziennego USA.
Mam nadzieję, że kiedyś Michał zdecyduje się i opublikuje ten zbiór, świadczący m.in. o tym, że sztuka epistolografii nie umarła a Michał Wojciechowicz rozpoczął literacką drogę w sposób wspaniały.
Plez
MICHAŁ WOJCIECHOWICZ "PISTOLET"
ur. 1964 r. - pisarz, działacz antykomunistyczny, szczęśliwy człowiek wielu zawodów. W 1979 roku wstąpił do Ruchu Młodej Polski Aleksandra Halla, kolportował i drukował ulotki. W 1980 roku uczestniczył w strajku w Stoczni Gdańskiej. W grudniu 1981 roku po internowaniu matki, założył grupę Ruch Oporu Młodych. Jej członkami byli licealiści. Aresztowany, trafił na pół roku do więzienia, jako najmłodszy więzień stanu wojennego.
Po wypuszczeniu na wolność dalej działał w konspiracji. W 1987 roku wyemigrował do USA. Tam m.in. pracował jako rybak, kierowca, prowadził galerię sztuki. W 1992 roku powrócił do Polski. Zajął się zarządzaniem i własnym biznesem.
Jako pisarz zadebiutował na wpół autobiograficzną powieścią Cypel Story (2001). Jego internetowy blog Życie podziemne mężczyzny, publikowany pod pseudonimem literackim Michał W. Pistolet, zyskał dużą popularność i w 2003 roku ukazał się w formie książkowej.
Autor większość życia spędził w Gdańsku. Pseudonim "Pistolet" przylgnął do niego na początku lat 80-tych, kiedy to za swój charakterystyczny brak pokory trafił do więzienia.
W roku 1987, na pięć lat, wyemigrował do USA. Pracował tam między innymi jako rybak na Morzu Barentsa, prowadził także galerię w Seattle, wystawiając prace polskich autorów.
W 1993 roku ukazała się jego pierwsza książka, traktująca o time management pt. Mój czas w moich rękach.
Kilka następnych lat "zmarnował" - jak sam twierdzi - na pracę dla "korporacyjnych idiotów" czyli kilku międzynarodowych firm konsultingowych. W 1996 roku powołuje ze swoim przyjacielem firmę mającą zagospodarować plaże na półwyspie helskim. Najtrwalszym efektem tej działalności jest powieść pt. Cypel Story, która ukazała się w 2002 roku.
Oprócz powieści i książki z zakresu zarządzania Michał W. Pistolet jest też autorem scenariuszy filmowych, między innymi do serialu telewizyjnego czekającego obecnie na realizację.
Michał W. Pistolet - Książki
2005 :: Jak rozpoznać, że mężczyzna zdradza
2003 :: Życie podziemne mężczyzny
2002 :: Cypel Story
Kultowy blog znanego skandalisty Michała "Pistoleta" Wojciechowicza w wersji książkowej. Ten internetowy pamiętnik, przerzucony teraz na papierowe kartki, to nie tylko godząca w powszechną moralność, obsceniczna i miejscami wulgarna spowiedź człowieka, który prowadzi życia równoległe - jako kochanek nieprzeliczonych rzesz kobiet, to już socjologiczne zjawisko. Bohater życia podziemnego stał się dla wielu godnym naśladowania idolem, a blog okazał się w perspektywie czasu fundamentem dla wielu stron w sieci poświęconym właśnie nieoficjalnym aspektom życia i pożycia współczesnych przedstawicieli brzydszej i zdecydowanie (zdaniem autora) poligamicznej płci. Można traktować jak instruktaż lub ostrzeżenie.
SŁODKA POLSKO
Autor kultowego internetowego blogu "Życie podziemne mężczyzny" i wydanej wcześniej "Cypel Story" powraca z nową książką napisaną "ku pokrzepieniu serc". Maks Kołymowicz ma czterdzieści dwa lata, sporo sukcesów na koncie, rodzinę i serdecznie dość wszystkiego. Planuje zakończyć swoje życie w rocznicę najważniejszego dlań wydarzenia - strajku w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 roku. Przedtem jednak wyjeżdża do Seattle w USA, by tam opowiedzieć swoją historię lekarzowi, który niegdyś wyleczył go z koszmarów stanu wojennego. Wspomina swoją działalność w konspiracji z Wałęsą, Jurkiem i Borusewiczem, a także Lechem Zondkiem, który w latach 80. walczył z Sowietami w Afganistanie u boku Bin Ladena. CIA postanawia wykorzystać Maksa w swoim planie zlikwidowania przywódcy Al-Kaidy...
http://www.i-ksiazka.pl/view_autor.php?a_id=431
Michał Wojciechowicz, Trener, wykładowca w GFKM, specjalista do spraw zarządzania
Studia i doświadczenie zawodowe:
Shoreline (Sheridan) College, Seattle, USA – Business Administration & Marketing
International Business Extension Co. (IBEC) Princeton-Warszawa – PR officer
Swedish Management Group (SMG) – Warszawa -Trener (Time Management)
IMPAC Ltd – Warszawa – Consultant, Project Director
Allianz – Gdańsk - Unit Manager
Skarbiec – Gdańsk - Dyrektor Regionu
Cypel s.c i Cypel z.o.o – Półwysep Helski - współwłaścicel i prezes zarządu
Pomorski Instytut Zarządzania – Gdańsk - Dyrektor Zarządzający
Specjalizacja dydaktyczno-doradcza: Podwyższanie produktywności na poziomie behawioralnym
Conninental Can – Częstochowa; Fabryka Wykładzin”Lentex” – Lubliniec; Zakłady Drobiarskie „Drosed”; Zakłady Mięsne „Aminex”; GPRD – Gdańsk; Zakłady Mięsne Kościerzyna; Elektrociepłownia „Poznań”; „Sezamor”- Słupsk; MTG-Gdańsk
Doświadczenie: BOT Bełhatów, Opole, Turów, Łódz – Zarządzanie Czasem, Komunikacja
KWB Bełhatów – Samoorganizaja menedz; KWB-Turów – Komunikacja;
TPs.a – Asertywnosć i wywieranie wpływu, Zarządzanie Czasem; PKN„Orlen” – Coaching indywidualny; Zarządzanie Czasem; EC-Wybrzeże – Zarządzanie Kryzysowe; EC-Toruń – Motywacja; STBU- Delegowanie Zadań; PWPW- Budowanie Zespołów i Przywódstwo; WSK-Rzeszów- Zarządzanie Czasem – w sumie ok.800 godzin szkoleniowych
Publikacje:
„Mój czas w moich rękach” – podręcznik Zarządzania Czasem
„Życie podziemne mężczyzny” – powieć obyczajowa
„Słodka Polsko” – powieść historyczna
Członkostwo stowarzyszeń zawodowych: Association Productivity Specialists (New York)
Hobby: Krav Maga (stopień P-4)
http://www.gfkm.pl/x.php/1/1560/Wojciechowicz-Michal.html
. |
|
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Sob Lip 05, 2008 1:43 pm |
|
|
| Christine |
| administrator |
 |
 |
| Dołączył: 13 Wrz 2005 |
| Posty: 2438 |
| Skąd: Gdańsk |
|
|
 |
 |
 |
|
A wiesz, że ja też znałam tę Joannę W.
 |
|
_________________ Krystyna Bogusławska |
|
|
|
Wysłany: Sob Lip 05, 2008 2:23 pm |
|
|
| Plezantrop |
|
 |
 |
| Dołączył: 13 Wrz 2005 |
| Posty: 493 |
| Skąd: A któż to wie... |
|
|
 |
 |
 |
|
Oooooo, teraz - już wiem  |
|
|
|
|
| Forum Strona Główna » PROZA |
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
|
|
|
|
|