 |  | | Inaczej czytam "Blaszany bębenek"... |
|  |
Wysłany: Wto Sie 15, 2006 8:50 pm |
|
|
| Christine |
| administrator |
 |
 |
| Dołączył: 13 Wrz 2005 |
| Posty: 2463 |
| Skąd: Gdańsk |
|
|
 |
 |
 |
|
Pierwsze, podziemne wydanie "Blaszanego bębenka" pożarłam łakomie i w całości. To była wspaniała lektura, tym bardziej, że mieszkam w Gdańsku i mogłam się przechadzać po opisanych miejscach. To było niesamowite uczucie spoglądać oczami "wroga" na to, co się działo przed i w czasie wojny z ludźmi, z mentalnością Kaszubów, Niemców, Polaków i na wydarzenia, które były mi bliskie nie tylko z lektury, ale także z rodzinnych rodzinnych relacji. iGinter Grass stał się dla mnie autorytetem, bo odczytywałam w tej powieści i w innych jego książkach negatywny stosunek do wojny, do hitleryzmu i dążenie do pojednania narodów mimo i ponad wszystko co je dzieli.
Po ostatnich wiadomościach sięgnęłam jeszcze raz po moją ulubioną lekturę i stwierdziłam, że... czytam ją inaczej.
Te kontrowersyjne fragmenty dotyczące choćby obrońców Poczty Polskiej...
Hmm, może to tylko tłumiony podziw i szacunek dla rasy "panów", a pogarda dla Polaczków?
Odłożyłam książkę z niesmakiem.
Ginter Grass przyznał się - ale przyznał się w sytuacji gdy był już pewny swojej niekaralności . Przyznał się, gdy osiągnął już wszystkie laury. Przyznał się... bo w moim rozumieniu nadal ma poczucie wyższej rasy, a przynajmniej swojej wielkości.
Przecież gdyby to zrobił wcześniej jego ksiązki nie byłyby odbierane w Polsce z takim entuzjazmem. I rację ma Wałęsa: nici byłyby z nagrody Nobla, może także nie postawiono by mu tej słynnej ławeczki.
Czy zostałby honorowym obywatelem GdańSka?
Takie przyznanie to kit w oko. Bo pewnie wyszłoby kiedyś i tak na jaw, a po śmierci nie mógłby już się bronić pokajaniem.
Zmalał mi w oczach, bo chociaż dobrze pisze, to jest małym człowiekiem.
Czuję niesmak. |
|
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Wto Sie 22, 2006 8:51 pm |
|
|
| ella_hagar |
|
 |
 |
| Dołączył: 01 Mar 2006 |
| Posty: 739 |
| Skąd: Warszawa |
|
|
 |
 |
 |
|
Owszem, czytałam „Blaszany bębenek”. I z wypiekami na twarzy, bo to świetna książka.
Bardzo dawno to było, tak dawno, że nie pamiętam, jak dawno. Niemal wszystko czytałam „za wcześnie”, jak mawiała mi babcia.
Nigdy nie przeczytałam żadnej innej książki Grassa, jakoś się nie składało, a było (i jest) tak wiele innych do czytania.
Potem, gdy Grass dostał Nobla, obiecałam sobie, że przeczytam „Turbota”, ale nie wyszło.
Zatem dogłębnie nie znam ani jego twórczości ani biografii.
Wiem jednak (z czytania, rzecz jasna), że pisarz był niejako rzecznikiem lewicy, że nawoływał do dokonania przez Niemcy uczciwego rozrachunku z hitlerowską przeszłością.
Wyśmiewał, szydził z nazistów i z ich prymitywnych poglądów (np. w „Blaszanym bębenku”). Krytykował imperialistyczną politykę USA – wojnę w Wietnamie, w Iraku.
Do Polski i Polaków odnosił się życzliwie, z sentymentem, niejako pochylał się nad naszymi przeżyciami wojennymi. Nazywano go „kronikarzem Gdańska”. Działał na rzecz polsko-niemieckiego pojednania. Był przyjazny Polsce we wszystkim.
A teraz przyznał się, że mając siedemnaście lat , przez kilka miesięcy, służył w elitarnej jednostce nazistowskiej. Na ochotnika. Miał siedemnaście lat! Kilka miesięcy służby!
Pewnie mu to cholernie ciążyło.
A potem ponad sześćdziesiąt lat żył i myślał inaczej. Sześćdziesiąt lat! A osądza się go tak ostro, jakby nie było tych sześćdziesięciu lat.
Chciałam powiedzieć, że nie tylko poplątane są ludzkie losy, ale wplątane we wszystko, co się dzieje. Że człowiek i sprawy ludzkie nie są tylko czarne albo tylko białe, że ludzie zmieniają poglądy i mają do tego prawo.
Chciałam powiedzieć, że ludziom trudno czasem przyznać się do tych czynów, których się wstydzą, że boją się bólu, ale milczenie nie zawsze ma podtekst tchórzowski, podły i łajdacki. Nie musi być też obłudą.
Chciałam powiedzieć, że owszem poruszyło mnie to wyznanie Grassa, bo SS i nazizm bardzo brzydko, boleśnie mi się kojarzą.
Jednak nie mam niesmaku, gdy patrzę na półkę z książkami, na której „pyszni się” ”Blaszany bębenek”. To świetna książka.
I bardzo dobry pisarz. Dzisiaj także starszy pan po przejściach, który wyznał publicznie jeden z błędów życiowych. |
|
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Wto Sie 22, 2006 9:20 pm |
|
|
| Christine |
| administrator |
 |
 |
| Dołączył: 13 Wrz 2005 |
| Posty: 2463 |
| Skąd: Gdańsk |
|
|
 |
 |
 |
|
Masz rację, Ella, to wszystko prawda, a ja nie chciałam osądzać, napisałam tylko o swoich uczuciach.
Dziś wysłuchałam listu, który Grass skierował do Lecha Wałęsy i Gdańszczan, oraz fragmentu powieści "Obierając cebulę". Dobrze, że napisał ten list, bo właśnie Gdańszczanom był winien wyjaśnić to i owo. Zachował się bardzo niezręcznie wobec nich - to spóźnione wyznanie wyglądało na tani chwyt marketingowy, zwracający uwagę na jego nową książkę. Teraz myślę, ze jest jednak inaczej i cieszę się z tego.
Chociaż zawsze pozostaje problem dobrego i złego niemca: jakby się zachowali teraz w podobnej sytuacji politycznej?
To taki cholernie zdyscyplinowany naród. |
|
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Sro Sie 23, 2006 8:56 am |
|
|
| stary krab |
|
 |
 |
| Dołączył: 24 Kwi 2006 |
| Posty: 1304 |
| Skąd: Tarnów |
|
|
 |
 |
 |
|
Dzięki Christine, że poruszyłaś ten temat. Jestem zdania, że powinnością poetów, jak wszystkich humanistów i uczciwych ludzi, jest zabranie głosu w ważkich dla społeczeństwa sprawach. Nie odpowiada mi lansowana dość często w ostatnim czasie teza, że literatura piękna, a poezja w szczególności winna stronić od problematyki społecznej, zwłaszcza od polityki.
Niezręcznie jest "być mądrym" dziś, po upublicznieniu ostatniego listu Gintera Grassa do Rady Miasta i Gdańszczan. Dlatego powiem tylko, że podzielam pogląd Elli Hager. W całości przeczytałem też tylko "Drewniany bębenek". Wywarł na mnie ogromne wrwżenie. Mogę je porównać chyba z "Bożą podszewką", z wypiekami oglądaną w TVP.
Osobiście cenię G. Grassa jako pisarza i jako człowieka. Nie podoba mi się socjotechnika propagandystów politycznych typu Jacka Kurskiego. To podłe sięgać po "chwytliwe dla tłumu" detale z życia wielkich ludzi po to, żeby oczyścić cokoły dla obecnie sprawujących władzę. |
|
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Sro Sie 23, 2006 9:55 am |
|
|
| Christine |
| administrator |
 |
 |
| Dołączył: 13 Wrz 2005 |
| Posty: 2463 |
| Skąd: Gdańsk |
|
|
 |
 |
 |
|
Otóż to, Krabie.
Pisząc, że inaczej czytam "Blaszany bębenek" miałam na myśli rozpętaną w mediach nagonkę, ale także brak odpowiedzi od autora, bo niepotrzebnie stworzył lukę, w którą można kłaść wszystko.
Nieudanymi, marketingowymi pociągnięciami i nędzną polityką można zepsuć smak najlepszej potrawy, w tym wypadku - książki.
Na szczęście słowo w literaturze ma inną wagę i trwałość, niż politykierskie oracje. |
|
|
|
|
Wysłany: Pon Sie 28, 2006 2:26 pm |
|
|
| stary krab |
|
 |
 |
| Dołączył: 24 Kwi 2006 |
| Posty: 1304 |
| Skąd: Tarnów |
|
|
 |
 |
 |
|
| Christine napisał: | Otóż to, Krabie.
Na szczęście słowo w literaturze ma inną wagę i trwałość, niż politykierskie oracje. |
Otóż to, Christi.
Myślę, że nie po raz ostatni zabieramy głos w istotnej kwestii. |
|
|
|
|
|