| mewa |
| moderator |
 |
 |
| Dołączył: 20 Kwi 2006 |
| Posty: 1662 |
|
|
|
 |
 |
 |
|
"Coś" przemknęło, niewidzialne, niedotykalne, ale nie obce.
Przymykam oczy, zamykam "Coś" w ramionach i opowiadam:
Wiesz, zgubiłam pierścionek, który tak lubiłaś, który obiecałam Tobie kiedyś dać. Tak, wiem, powinnam "wtedy", ale wtedy myśl o pierścionku była ostatnią myślą jaka mogłaby mi przyjść do głowy.
Widzisz? Mieszkanie zmieniło się, już piąty raz od Twojego "bycia" tutaj, zostałaś zamalowana.
Tak jest weselej prawda?
Nie, staram się nie rozmawiać z nikim o tym co nam się przytrafia, tak jest dobrze, nie ma potrzeby zmieniać nic, a szczególnie opowiadać. Uśmiechasz się, myślisz, że Ktoś zrozumiałby?. Ty wiesz, że wszystko się jakoś układa, dni gonią dni a pory roku się zmieniają. Potrafimy rozmawiać, już potrafimy rozmawiać.
Moje rozmowy z NIM?. Nie wiem czy mają sens, ciągle szukam wytłumaczenia.
Tak nasze filiżanki dymią, pachną kawą, mocną czarną kawą. To są nasze pierwsze wspólne kawy, to są nasze pierwsze słuchania siebie, nie znałyśmy tego przedtem. Masz rację, to były inne relacje, inne sytuacje, inne rzeczy musiałam Tobie wytłumaczyć, nauczyć. Widzisz ja wtedy musiałam tłumaczyć Tobie coś czego sama nie rozumiałam, do tej pory nie rozumiem.
Nie, Twój pokój nie jest już całkiem Twój, tam jest ktoś inny, ale go znasz.
Zauważyłaś? Tak, to już młodzieniec. Lubię gdy razem się uśmiechamy, cicho uśmiechamy, by nikt nas nie usłyszał.
Chcesz popatrzeć na swoją półkę, rozumiem, no widzisz, ciągle jesteś.
Uparcie wracasz do rozmów o NIM, tak, jest w moim umyśle, sercu, pretensjach, kościołach, które odwiedzam. Mówią, że jest wszędzie, oby nie zawsze podsłuchiwał moje rozmyślania. Wiem, wiem, nie możesz mówić, nie możesz zdradzać, ja tego od Ciebie nie wymagam.
Zjem kawałek ciasta, mazurek z masą kaimakową, tak lubiłaś.
Kiedyś pomyślałam, że dobrze byłoby być pobożnym Japończykiem. On może powędrować do świątyni stojącej w pięknym miejscu i stanąć przed nią w zupełnym milczeniu. Popatrzy na potężny gong u wejścia do pagody, uderzy weń, nisko się skłoni i w tym ukłonie trwa w absolutnej ciszy. Chciałabym tak trwać.
Proszę powtórz to co powiedziałaś, nie usłyszałam. Mówisz, że dokończyłaś moją opowieść?
Usłyszałam:
- Stałabyś przed pustą świątynią, a potem w kompletnej ciszy, powróciłabyś tam skąd przyszłaś. Nie potrafiłabyś nazwać po imieniu Bóstwa pustej świątyni... |
|