Wysłany: Nie Wrz 02, 2007 1:20 pm |
|
|
| Wuren |
|
|
 |
| Dołączył: 13 Wrz 2006 |
| Posty: 61 |
|
|
|
 |
 |
 |
|
Potknął się o wyrwaną z chodnika płytkę, a następny krok postawił prosto w kałużę. Przypomniał sobie prawo serii, a jedynie gdzieś, na skraju świadomości zauważył, że przecież tu od zawsze był asfaltowy trotuar, a nie płytki, w dodatku nadgryzione zębem czasu. Uważniej stawiał kroki i po kilku minutach wszedł do budynku uniwersytetu.
— Dobry, panie profesorze – usłyszał z okienka portierni, niegdyś przeszklonego, obecnie tak oklejonego reklamami i ogłoszeniami, że portiera było jedynie słychać.
— Dzień dobry panu – odpowiedział i odruchowo poprawił białe mankiety wystające spod rękawów marynarki.
Wszedł do swojej pracowni i, starym zwyczajem, szeroko oparł się o katedrę. Lubił tę chwilę przed wejściem studentów, gdy świat ciszą i zapachem pasty do podłogi chwalił matematyczną prostotę.
„Zaraz wszystko ulegnie chaosowi” – pomyślał – nieprzewidzianemu żadną teorią jazgotu młodych adeptów królowej nauk.
Jego przewidywania sprawdziły się nadzwyczaj dobrze. Harmider, jaki zapanował w sali, zdawał się przeczyć wszelkim prawidłom, jakby hałas sumy studentów był czymś o wiele większym, niż suma poszczególnych głosów. „Continuum nad alef 0” – zażartował w myślach.
— Drodzy państwo, czy możemy zacząć? – spytał nieśmiało. W sali zaległa absolutna cisza.
— Przedmiotem naszych dzisiejszych rozważań będzie piękno liczby pi. Wszyscy znamy jej matematyczne właściwości, lecz chciałbym dziś zainteresować państwa pewnymi ukrytymi jej cechami.
W ostatnim rzędzie ktoś podparł głowę i zamknął oczy.
— Może najpierw zobaczymy – kontynuował – jak ma się sprawa z cyklicznością występowania poszczególnych cyfr. First things first, jak mawiają Anglicy, więc zacznijmy od jedynki. Jakie odległości dzielą poszczególne jej wystąpienia? Ktoś chętny?
Dziewczyna o maślanym wzroku podniosła rękę.
— Proszę.
— Dwa, pięć, trzy – powiedziała szybko, jakby bała się, że ktoś ją uprzedzi.
— Kto poprawi? Przypomnijcie sobie, na początek może do dwudziestej cyfry po przecinku.
W sali rozległ się cichy pomruk.
— Dobrze powiedziała – jakiś młodzieniec wyglądający bardziej na atletę, niż na matematyka wstawił się za dziewczyną – dwa, pięć, trzy.
— Drodzy państwo, skoro macie kłopoty z pamięcią, to proszę, zerknijcie do tablic matematycznych. Z pamięci zacytuję jedynie dwadzieścia pierwszych cyfr, ale państwo powinniście choć tyle znać: trzy przecinek jeden cztery jeden pięć dziewięć dwa sześć pięć trzy pięć osiem dziewięć siedem dziewięć trzy dwa trzy osiem cztery sześć. Jak widzicie, cyfra jeden występuje jedynie na pierwszej i trzeciej pozycji po przecinku.
— Panie profesorze, chyba jednak nie – inny młody mężczyzna wpatrywał się w jakiś podręcznik – chyba jednak jest równe trzy przecinek jeden cztery jeden pięć dwa trzy dwa cztery jeden...
Nie skończył, gdyż profesor huknął:
— Co pan za brednie wygaduje! Z jakiej książki wziął pan te bzdury?
— To jest skrypt pana profesora – odparł student – o, w rozdziale o magicznych własnościach liczb sam pan pisze...
— Daj mi to! – wyrwał mu książkę z ręki i z niedowierzaniem spojrzał do środka. Pokręcił głową.
— Tu wkradł się jakiś błąd, może w korekcie nie zauważyli – mówił coraz mniej pewnie, bardziej do siebie niż w stronę słuchaczy.
— Ale panie profesorze, w tablicach też jest taka wartość, w szkole też nas tak uczyli – odezwały się liczniejsze głosy.
— To niemożliwe, niemożliwe – szeptał do siebie – wszędzie są błędy, cała matematyka runęłaby w gruzach – kontynuował, a sala wokół niego zaczęła wirować szybciej i szybciej. Gdy upadał, chwycił się za serce i w tym momencie obudził się.
„Co za koszmar” – pomyślał. „Jeszcze parę minut poleżę, zanim wstanę” – postanowił, lecz był zbyt wzburzony, żeby znów zasnąć; bezczynne leżenie z półprzymkniętymi oczyma też go nie uspokajało.
Wstał i zamiast, jak zwykle, pójść do łazienki, pierwsze kroki skierował do biblioteki. Po chwili trzymał już tablice matematyczne, w których odczytał, że - zgodnie z oczekiwaniami - wynosi z grubsza 3.141592653589793238.
Zadowolony porządkiem świata wstawił wodę na kawę i poszedł się umyć.
Na śniadanie zrobił sobie jajecznicę na maśle, gdyż była środa; do tego zjadł kilka tostów i popił czarną kawą, tak mocną, że mogłaby kogoś nieprzyzwyczajonego przyprawić o kołatanie serca.
Spakował kilka skoroszytów z notatkami, które zajmowały większą część podłogi i całe biurko w gabinecie, po czym wrócił do biblioteki i włożył do skórzanej, brązowej teczki jeszcze tablice matematyczne.
Wyszedł z mieszkania, starannie zamykając drzwi i sprawdzając każdy zamek kilkukrotnie. Wezwał windę, a gdy otworzyły się drzwi, zamyślony, dał krok w dwudziestometrową przepaść. Pomyślał jeszcze, że zawsze bał się windy i obudził się, gdy tramwaj podskoczył niebezpiecznie na zakręcie.
Serce mu biło, jak szalone. „Chyba muszę odwiedzić lekarza” – skonstatował i przycisnął do piersi podniszczoną, czarną teczkę.
Wysiadł na pętli i wolnym krokiem skierował się ku uczelni. Ze zdumieniem zauważył, że chodnik pokryty jest rozwalającymi się płytkami. „Dziwne, że nie zauważyłem tego wcześniej” – pomyślał. „Głowę bym dał, że w zeszłym roku położyli tu asfalt” – przypomniał sobie i potknął się.
2 września 2007 |
|
Ostatnio zmieniony przez Wuren dnia Pią Wrz 07, 2007 11:35 pm, w całości zmieniany 1 raz _________________ Mundus universus exercet histrionem. |
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Czw Wrz 06, 2007 9:27 pm |
|
|
| ella_hagar |
|
 |
 |
| Dołączył: 01 Mar 2006 |
| Posty: 763 |
| Skąd: Warszawa |
|
|
 |
 |
 |
|
Wurenie. Piszesz dość gładko i sprawnie. Się czyta wartko. Masz dobre pióro.
Samo opowiadanie … cóż…. Nawet fajne. S-F jakby.
Möbius matematyk? Ja się kocham w matematyce, to od razu masz plus.
A treść? Zakrzywienie czasoprzestrzeni, czy jakoś tak. Albo przenoszenie się w czasie. Albo życie po życiu. A może po prostu powtarzalność, czy tam cykliczność, jak występowanie jedynki w liczbie Pi ? czy odbicie świata? pomyłka w druku liczby Pi zmienia świat ?
Sama nie wiem. Dobrze, że nie wiem, czy źle?
Staję bezradna wobec zagadki, której nie potrafię rozszyfrować.
Się pozdrawia eksperymentatora. Może coś od siebie doda i będzie nam łatwiej?
PS. chyba Pi zniknęło z tekstu i zostały kwadraciki. W końcu to nie z tego alfabetu... :P |
|
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Czw Wrz 06, 2007 10:22 pm |
|
|
| Wuren |
|
|
 |
| Dołączył: 13 Wrz 2006 |
| Posty: 61 |
|
|
|
 |
 |
 |
|
Dzięki, Ellu, że zerknęłaś, dziękuję również za miłe słowa.
| ella_hagar napisał: |
Sama nie wiem. Dobrze, że nie wiem, czy źle?
Staję bezradna wobec zagadki, której nie potrafię rozszyfrować.
|
No pewnie, że dobrze! A bo to pierwsza zagadka, której nie potrafimy rozszyfrować?
Nie dopowiadam z reguły, ale dla Ciebie zrobię wyjątek - chciałem, żeby po przeczytaniu swędziało... gdzieś w mózgu - że nie można objąć wszystkiego logiką ;)
Pozdrawiam :D
WuRen |
|
_________________ Mundus universus exercet histrionem. |
|
|
|
| Forum Strona Główna » PROZA |
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
|
|
|
|
|