coś się działo na skwerze
zawieszonym wysoko nad rozległą doliną
on i ona w zapamiętaniu
na tej ławce oddalonej od murku
oddzielającego skwer od stromej skarpy
on i ona w jakimś zawzięciu
w niespostrzeganiu w zaciętości jakiejś
raz słychać ich raz nie słychać
dźwięki ostre lub przyduszone oddechy
może to tylko wiatr
sylwetka dziecka przez lekki obłok kurzu
raz rozmywa się trochę raz wyostrza
chyba nie widzą tego
ani małego psa który na chwilę
zadarł głowę u ich stóp
teraz z murku sfrunęła drobna sylwetka
spowita żółtym obłoczkiem kurzu
ławka naglę opustoszała
zerwało się stado gołębi
cisza przed katedrą
stała się jeszcze dostojniejsza
aniżeli w jej wnętrzu
to zastygł krzyk
zamiast grymasów złości
wykutej w kamiennych pyskach gargulców
i chimer plujących deszczem
z wież katedry spogląda teraz zgroza
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1