| Wuren |
|
|
 |
| Dołączył: 13 Wrz 2006 |
| Posty: 61 |
|
|
|
 |
 |
 |
|
I
Z kumplami szedłem raz na śliwki,
do dziś pamiętam księdza sad,
krótkie spodenki, krótkie grzywki,
zakazanego raju ślad.
Owoce twarde, jak kamienie,
cztery dni w łóżku po nich tkwić,
to było pierwsze ostrzeżenie.
Uważaj bardziej, jak chcesz żyć
ref.
Nie wszystko złoto, co się świeci,
co lśni z daleka, to nie cud,
nie z każdą warto robić dzieci,
z oddali pachnie, z bliska smród.
II
Minęła kiedyś mnie dziewczyna
do autobusu numer trzy.
Przez myśl przebiegła mi pierzyna,
a pod pierzyną właśnie my.
Jam pochłonięty był jej ciałem,
dźwigała torbę ciężką zbyt.
"Pomogę" - rzekłem, usłyszałem:
"dziękuje, letka" - a to zgrzyt!
ref.
Nie wszystko złoto, co się świeci,
co lśni z daleka, to nie cud,
nie z każdą warto robić dzieci,
z oddali pachnie, z bliska smród.
III
Na przedwyborczym wiecu byłem.
Przepięknie mówił, co i jak,
czym prędzej więc wyszedłem tyłem
już czując, że to złego znak
Nadziei znów widziałem łunę,
słyszałem echo jego słów.
Odjechał wozem za fortunę,
jak rządca pośród swoich krów.
ref.
Nie wszystko złoto, co się świeci,
co lśni z daleka, to nie cud,
nie z każdą warto robić dzieci,
z oddali pachnie, z bliska smród. |
|