 |  | | Nigdy taka sama - zawsze pyszna. Lasagne. |
|  |
Wysłany: Czw Maj 18, 2006 3:55 pm |
|
|
| Christine |
| administrator |
 |
 |
| Dołączył: 13 Wrz 2005 |
| Posty: 2464 |
| Skąd: Gdańsk |
|
|
 |
 |
 |
|
Przyznam się: nie lubię zbyt długo siedzieć w kuchni i pitrasić, jest przecież tyle innych, ciekawszych zajęć. Ale niekiedy nachodzi mnie potrzeba zrobienia nadzwyczajnego dania, którego smak będzie się pamiętać długo.
Więc zbieram się w sobie i lezę do kuchni. O, pardon: zwykle zaczyna się od tego, że gromadzę produkty, kupuję niby na "kiedyś może się przydać", ale cel już jest wyznaczony i sam podpowiada, od niechcenia, co kupić.
A więc mam już w kuchni kupione wcześniej płaty makaronu lasagne - najlepsze włoskie, bo nie zostawiają twardych miejsc po ugotowaniu, puszkę dobrego przecieru pomidorowego, puszkę krojonych pomidorów, jakieś kapary, jakieś przyprawy kuchni włoskiej - bo nigdy tego co czyjeś nie zastąpi się tak do końca, naszym.
Nasze będzie mięsko mielone i nasz cudowny, młody, jędrny, zielony szpinak.
Czy wspomniałam o startym żółtym serze? Nie? A potrzebny, i to dużo.
Idea lasagne jest taka, aby warstwy płatów makaronowych przekładać różnym nadzieniem. Daruję więc sobie szczegółowe opisy jak przygotować nadzienie. Można różnie, byle było w postaci dającej się rozprowadzać na makaronie, jak krem na torcie.
W mojej najulubieńszej, popisowej wersji jest sos boloński przygotowany z mięsa mielonego, jest szpinak duszony z czosnkiem i śmietaną oraz sos beszamelowy. Warstwę makaronu smaruję najpierw przecierem pomidorowym, potem kładę warstwę sosu bolońskiego, przyprawiony już jest bazylią, tymiankiem, oregano, pieprzem, więc tylko sypię obficie starty ser, a na niego jeszcze kładę sos beszamelowy. Z następną warstwą postępujemy identycznie, tylko kładziemy na makaron tym razem szpinak. Warstwy można, a nawet trzeba, powtórzyć przynajmniej raz. Na samym wierzchu pięknie rozprowadzamy resztę beszamelu, sypiemy tarty ser, układamy pokrojone pomidory /mogą być z puszki/ i posypujemy kaparami. Do piekarnika toto, a my możemy odpocząć.
Kiedy to ja ostatnio robiłam tę cudną zapiekankę? Oj, już dawno, bo roboty przy niej sporo, a czasu mało.
Rocznica była okrągła więc raz na …ileś tam lat postanowiliśmy ją uczcić. Była taka piękna pogoda, w ogródku zakwitły pierwsze róże, a wiśnia miała już zawiązane owoce. To właśnie po lasagne a przed lodami i truskawkami z bitą śmietaną wysypaliśmy się wszyscy do ogrodu i zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie. Moje przyjaciółki w letnich bluzeczkach, roześmiane, panowie - luz. Bronek trzyma wnuczkę Zosię na barana Trzyletnia Zosieńka była duszą towarzystwa. Jeszcze przed chwilą tańczyła dookoła wisienki, a Trampek, uparty jamnik usiłował ją złapać za rąbek sukienki. Zosia zjadła dużą porcję zapiekanki, potem dużą porcję lodów, a potem powiedziała wierszyk i wszyscy biliśmy jej brawo.
Jeszcze jedno zdjęcie: mój mąż i ja na ślubnej fotografii wyszliśmy dokładnie tak, jak nakazywał obyczaj. Wpatrzone w siebie wyretuszowane buźki. Zeskanowałam to czarno-białe zdjęcie, pomajstrowałam trochę przy nim, podkolorowałam, wydrukowałam i oprawiłam w przebogacie zdobioną złotą ramkę. Prawdziwe monidło. Masz mężu, patrz – tak wyglądaliśmy, ten młodzieniec to ty, a ta prześliczna, w białej sukni i w welonie – twoja ślubna. Trzymamy to monidło na fotce pstrykniętej w czasie przyjęcia, suuuper!
Z piekarnika rozchodzi się miły zapach, nakrywam do stołu – dziś też przyjdą goście.
Myślę, że do lasagne będzie dobrze smakowało francuskie cabernet, a jak zabraknie, to mam jeszcze butelkę Egri Bikawer , też całkiem niezłe winko. |
|
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Sob Maj 20, 2006 1:04 pm |
|
|
| ella_hagar |
|
 |
 |
| Dołączył: 01 Mar 2006 |
| Posty: 749 |
| Skąd: Warszawa |
|
|
 |
 |
 |
|
No, to widzę, że robisz sobie smacznie, Christine.
Tak. Lasagne to wielkie żarcie. Niektórzy, po zjedzeniu, się uzależniają.
Nie robię jej, ale jadam u przyjaciół, dla których lasagne to numer popisowy w kuchni.
I tobie, christine, dzięki za poczęstunek.
Świetnie napisane, z uczuciem – romantycznie. No i że dla niego można wszystko, nawet pracochłonną lasangne... I że wino czerwone najlepsze na serce.
Ale pamiętajcie, co powiedział Charles Aznavour:
„Kobieta, która uważa, że przez żołądek do serca mężczyzny, widocznie nie ma mu nic innego do zaofiarowania” :P
(cytowałam z pamięci, to może nie dosłownie)
To moje credo życiowe ;) :P
No, bo żołądek, żołądkiem, ale nie powinien on przerastać głowy i tego tam ... seksapilu czy tych tam innych - zalet, uroków i czaru osobistego.
Serde czności |
|
|
|
|
 | |  |
| Forum Amarylis Strona Główna » POETYCKA KUCHNIA |
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
|
|
|
|
|