 |  | | O POTRZEBIE KRYTYKI LITERACKIEJ NA NASZYM FORUM |
|  |
Wysłany: Nie Cze 22, 2008 10:22 am |
|
|
|
temat: "wyrażanie merytorycznych opinii o naszych tekstach", jest tu śladowy.
Są oczywiście uwagi cenne dla piszącego, lecz są to wyjątki. Przeważnie spotykamy się albo z ocenami bałwochwalczymi, z komentarzami typu: Ja cię pogłaszczę, pogłaszcz mnie i ty, albo ze stwierdzeniami: podobało mi się. Przy czym komentator nie precyzuje, CO KONKRETNIE mu się podobało. Co w tekście było dobre, a co tylko - znośne.
Bo jestesmy tu nie po to, by się wzajemnie łechtać po EGO; jesteśmy tu po to, by się NAUCZYĆ, co w naszych tekstach jest złe, a co dobre. Jak jest odbierana nasza twórczość.
Zachęcam do dyskusji o obecnej i przyszłej roli naszego forum |
|
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Nie Cze 22, 2008 5:50 pm |
|
|
| ella_hagar |
|
 |
 |
| Dołączył: 01 Mar 2006 |
| Posty: 725 |
| Skąd: Warszawa |
|
|
 |
 |
 |
|
No, tak.
Po pierwsze, czy krytyka, czy - po prostu - komentarz, uwagi lub zwyczajnie „paręsłów” do autora?
Jeśli krytyka, to nie krytykanctwo, oczywiście.
Krytyka konstruktywna, merytoryczna? ale kto tu jest zawodowcem, znawcą, żeby krytykować ?
Zawsze pozostaje kwestia tego, kto krytykuje. Jeżeli krytykuje osoba, która ma na swoim koncie jakieś literackie sukcesy, bądź jest w tymże kierunku wykształcona, choćby oczytana, to jest w miarę ok. i osoba negatywnie skrytykowana jest w stanie „przełknąć” uwagi. Gdy zaś, do krytyki zabiera się amator, początkujący, w dodatku słabo piszący, to jego komentarze wzbudzają gniew w autorach.
Może tylko o warsztacie, bez interpretacji?
Ale są tu autorzy, którzy głośno mówią, że nie interesuje ich znajomość teorii i techniki pisania, że bez tego radzą sobie instynktownie, że absolutnie nie ma potrzeby zgłębiania tych wszystkich teorii by pisać dobre wiersze.
Więc nie da się z nimi o tym pogadać, poradzić „jak” pisać itp.
To może nie komentować wcale?
Zrobić tu takie miejsce, w którym wyłącznie będzie się czytać utwory? Miejsce do przeżywania utworów bez sugerowania się opiniami innych?
Jest jeszcze kwestia wrażliwości. Niektórzy autorzy są uczuleni na jakiekolwiek uwagi krytyczne.
Ja lubię rozmawiać z autorami, lubię dać im znać, że czytałam i co myślę.
Lubię też, jak inni okazują mi zainteresowanie swoim komentarzem – przychylnym (to się lubi najbardziej! ;) ) lub krytykującym (czego się nie lubi, ale bierze pod uwagę i bardzo ceni). Najbardziej cenię te komentarze, które nie tylko mówią mi, że utwór jest do kitu, ale i dlaczego do kitu.
Się pozdrawia wszystkich Amarylisjan.  |
|
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Nie Cze 22, 2008 6:54 pm |
|
|
|
Przyzwyczaiłem się do tego, że pod większością moich tekstów nie ma komentarzy, a jeśli są, to mało konkretne. Przeważnie krótkie, ograniczające się do paru uprzejmościowych zdań.
Są też komentarze rozbudowane, a ich zawartość świadczy, że czytelnik traktuje mnie poważnie i pisze je po to, byśmy się tu wspólnie czegoś nauczyli.
Na stałe prowadzę (Salon 24) 3 blogi. Gościnnie, od niedawna, u Plezantropa. Teraz na FL, a także na lepszej stronie ciszy i w innych miejscach. Zawsze jednak zależy mi na opinii czytających, gdyż gdybym chciał pisać tylko dla siebie, nie publikowałbym swoich tekstów w internecie.
Ze krytyka jest marna i forum nieruchawe? - Zaprośmy profesjonalistów. |
|
Ostatnio zmieniony przez Marek Jastrząb dnia Czw Cze 26, 2008 12:30 am, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Sro Cze 25, 2008 10:19 pm |
|
|
| Christine |
| administrator |
 |
 |
| Dołączył: 13 Wrz 2005 |
| Posty: 2438 |
| Skąd: Gdańsk |
|
|
 |
 |
 |
|
Witaj na forum
Nie mam nic przeciwko temu, abyś zaprosił profesjonalistów, kimkolwiek oni są. Forum jest otwarte należy do wszystkich , którzy chcą tu publikowac.
Każdy ma swoje kryteria, jeśli chodzi o komentarze, ale jedno jest pewne, że chcemy dowiedziec się, co inni myślą o naszych tekstach.
Nie należy się jednak spodziewac opinii znanych i mniej znanych krytyków, nie robiąc nic dla innych.
Może zamiast wklejac dużą ilośc własnych tekstów należałoby skomentowac cudze? |
|
_________________ Krystyna Bogusławska |
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Czw Cze 26, 2008 12:18 am |
|
|
|
Sroga Pani Krystyno!
Częściowo zgadzam się z Pani krzywdzącą opinią o PSEUDOFILOZOFOWANIU i z radością stwierdzam, że nie ma Pani racji co do bredzenia przy goleniu: ja mam brodę!
ps.
a)
niech sobie Pani poczyta o rytmie i o powtórzeniach.
b)
nie pisałem, że będę tu zapraszał, ale sugerowałem, że na FL przydali by się krytycy z prawdziwej bajki. A od zaproszeń jest gospodarz, co nie?
c)
tu mam n i e w i e l e tekstów w porównaniu z ilością u Plezantropa, lecz choć i tak jest ich ZA DUŻO, to większości Pani doskonale nie zna.
(szkoda, że tak żle się rozumiemy, ale gusta są niedyskutowalne)
buziaczki od grafomana
M.J. |
|
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Pią Cze 27, 2008 9:13 am |
|
|
| Plezantrop |
|
 |
 |
| Dołączył: 13 Wrz 2005 |
| Posty: 493 |
| Skąd: A któż to wie... |
|
|
 |
 |
 |
|
Mister Jastrzębiooki!
Czytam Twoje pisanie gdziekolwiek z jednakowym zadowoleniem. Co do trudności z odnalezieniem rzeczowych komentarzy pod poezją czy prozą, zgadzam się i po swojemu rzecz wyłuszczę:
kiedy czytam cudzy wiersz, wedle mnie do bani albo gorzej - do dupy całkiem, to (powodowany wrodzoną sympatią do każdego człowieka) zamilczę i ominę możliwość "skomentowania".
Jeśli napotykam wiersz, który mnie zainteresował, zaciekawił jakimś novum, zachwycił metaforą albo "wdziękiem i bezpretensjonalnością", zazwyczaj wyrażam się o nim w komentarzu:
, albo: "interesujący" itp.
Dlaczego tak lakonicznie, oszczędnie, sucho albo, po prostu - głupawo?
Panie J.!
jak ja se kupię poezję takiego Burnsa Roberta albo (co nie daj Bóg!) - Szekspirego, jak ja sobie siądę i poczytam, to Pan myślisz, że ja kopijowym ołówkiem na marginesach zapisuję jak jaki głupek:
"Tutaj autor dokonuje.... Zaznacza... Osiąga wyżyny... Prezentuje..."
i inne, tym podobne bzdury? Nie! Ja czytam, chłonę i milczę; w sobie, jak w mnożarce probakteryjnej mnożąc doznania pure estetique.
Jak podkreśliła moja Znakomita Koleżanka i (jednocześnie) Czcigodna przedmówczyni, Ella_Hagar:
"Krytyka konstruktywna, merytoryczna? ale kto tu jest zawodowcem, znawcą, żeby krytykować ?"
Wprawdzie ja siebie za amatora nie uważam, ale za krytyka - na pewno nie, bo to dwie, zupełnie odrębne "działki" w literaturze.
Zaś co do komentarzy pod prozą - zgadzam się z Panem Markiem, Panie Marku! Komentować prozę jest łatwiej, niż sublimat duszy - poezję
Pozdrawia ugięciem kolanka i dygiem,
Wasz stary, siwy Plezantrop |
|
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Pią Cze 27, 2008 10:41 am |
|
|
| ella_hagar |
|
 |
 |
| Dołączył: 01 Mar 2006 |
| Posty: 725 |
| Skąd: Warszawa |
|
|
 |
 |
 |
|
Przezacny, znakomity, a czcigodny kolega Plezantrop
napisał:
„kiedy czytam cudzy wiersz, wedle mnie do bani albo gorzej - do dupy całkiem, to (powodowany wrodzoną sympatią do każdego człowieka) zamilczę i ominę możliwość "skomentowania"
Strach się bać! Bo ileż to moich tekstów kolega nie skomentował ! ;)
:P
Ale się dziękuje za powodowanie się w tym wrodzoną sympatią do człowieka i nie wieszanie na nim psów. )))))
Pozdrawiam, serdeczności ślę i macham babską łapką.
ela |
|
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Pią Cze 27, 2008 11:30 am |
|
|
| Plezantrop |
|
 |
 |
| Dołączył: 13 Wrz 2005 |
| Posty: 493 |
| Skąd: A któż to wie... |
|
|
 |
 |
 |
|
Ella ni byłaby Ellą, gdyby mnie nie uszczypnęłła w.
Kochaneczko Ty moja, ja czasami nie komentuje nawet swoich wierszy i tekstów, a często-gęsto - żadnych i nikomu nigdzie. Składa sie na to np. fakt, że zajmuję się pisaniem prozy i na wiersze mam mało czasu; na pisanie. na czytanie i na komentowanie.
Siecałuje Ellę w pachwinkie! |
|
|
|
|
Wysłany: Sob Cze 28, 2008 1:35 am |
|
|
| KsięgaDawida |
|
|
 |
| Dołączył: 21 Kwi 2006 |
| Posty: 295 |
| Skąd: Warszawa |
|
|
 |
 |
 |
|
Zajrzałem z ciekawości;co słychać? Nie zawiodlem się; nico. Jak zawsze wyważanie otwartych drzwi,pobożne życzenia itd. Wielu stąd uciekło i wyłuszczylo dlaczego to zrobiło.Głosi ,więc ,swoje prawdy Plezantrop. Nie wiem dlaczego nie można uprawiać krytyki literackiej i twórczości (też literackiej).Bo to ponoć dwie rózne dziedziny. Zgoda. Są multiinstrumentaliści,są sportowcy dobrzy w kilku dyscyplinach. I wreszcie przykłady z historii literatury:Przyboś,Peiper, Paz,Eliot,Pound z nowszych i żyjących:Bonnefoy,Eco,Updike.Wymieniam tylko graczy pierwszoligowych. Z drugo i trzecioligowcow:Sergiusz Sterna-Wachowiak(nowy przezes SPP),Leszek Żulinski.Nie chce się aż ciągnąć tego katalogu...U podstaw takich zachowań leży to,co trafnie wyraził Julian Przyboś,że chce być sądzony wg kryteriów,które sam podziela.Podobny sąd bez trudu znajdziemy u Octavio Paza,Carlosa Fuentesa. Chodzi tu o krytykę czyli wyrażanie sądów na temat literatury współczesnej lub ogólnych sądów o "mechanizmach" (strukturach,prawidłowościach)Literatury nawet na materiale klasycznym. Taką postawę reprezentował
Lucien Goldman gdy pisał o Fedrze Racine'a.U nas krytykiem i świetnym poetą jest Jarosław Marek Rymkiewicz.Od krytyki należy odrożnić działalność recenzencką. Za zasady ograniczoną do jednej książki,właśnie tej omawianej,lub w trochę szerszym zakresie do kilku ksiązek tego samego autora omawianych w perspektywie tej ostatniej. To ważne rózróżnienie. Dawniej recenzja była raczej gatunkiem dziennikarskim. Dzisiaj wyparły ją różnego typu działania promocyjne. Nawet recenzje stały sie niewiarygodne. Krytyka też dogorywa. Sporo krytyków zajęło się swoimi karierami akademickimi. Przesunęła się granica pisania o literaturze wspołczesnej;up to the day.W fetyszyzowaniu roli krytyki widzę jakąś pozostałość po socrealizmie.Obecnie krytyka nie kreuje wartosci ani nowych spojrzeń na literaturę.
Zgadzam się z Ellą,że w sieci powinien to być raczej krótki komentarz. W miarę rzeczowy,w miarę fachowy.Zresztą dla Autora wazny jest kazdy odzwięk. Nawet zwykłe "Podoba mi się/nie podoba mi się". Uzasadnienie-pożadane ale niekonieczne.
"Profesjonalnej" krytyki nigdy tu, ani na innych portalach,nie było ani nie będzie.Moj zawodowy,beznamiętny stosunek do przeczytanych tu tekstów zakończył sie konfliktem,gdyż ośmieliłem się wytknać bredniawosć i nielogicznosć Pani Moderatorce. Administracja ma zawsze rację i na tym m. inn. polega całe piekło literatury internetowej.Ufundowane jest ono jednak nie tylko na sztucznym prestiżu ale na dwuznacznej moralnie sytuacji,w której jedna i ta sama osoba występuje raz jako Autor ,drugi raz jako Komentatator utworów potencjalnych rywali.W ten sposób powstaje TWA,wzajemna wymiana usług.
Podoba mi się zadziorność Marka.Ale nonkonformizm to nie bajka na tę stronę.Jeśli jest akceptowany,to tylko do pewnych granic.A w sztuce "nie powinno" być granic,oprócz powszechnie uznawanych prawd moralnych. Naturalnie wydawanie sądów estetycznych o Burnesie czy "Łabędziu znad Avonu" raczej nie mieści się w kanonie nawyków czy przyzwyczajeń krytycznych.Z wyjątkiem tych przypadków o których wspomniałem tytułem przykładu.Podobnie jak wielu krytyków podzielam zdanie Plezantropa,że zamiast negatywnej oceny,lepiej przemilczeć sprawę. Ten typ postawy krytycznej jest od dawna popularny w krytyce(i praktyce recenzenckiej) krajów Zachodnich. Zauważono bowiem,że negatywne recenzje często pozytywnie wpływają na poczytność ksiązki, więc "chlastanie" nie ma sensu. To forma darmowej i ,z estetycznego punktu widzenia, niepotrzebnej reklamy.
Myślę,że przy tym poziomie dyskusji nieprędko tu zajrzę. Pozdrawiam dyskutantów i tych,którzy mają nadzieję na rzetelną,fachową analizę swoich utworow. Na to jednak,jak ktoś słusznie zauważył trzeba mieć czas i... odrobinę artystycznej samowiedzy.(dwa "towary" notorycznie deficytowe). |
|
_________________ Pierwszym warunkiem docierania do Prawdy jest bezinteresownosć (E. Husserl) |
|
|
|
 | |  |
|