Wysłany: Pią Cze 09, 2006 11:04 pm |
|
|
| ella_hagar |
|
 |
 |
| Dołączył: 01 Mar 2006 |
| Posty: 749 |
| Skąd: Warszawa |
|
|
 |
 |
 |
|
No cóż....
"Jedni jedzą, aby żyć, inni żyją, aby pić" mawiała moja babcia
Kama to moja przyjaciółka. Jest magiczna, bo zna się na ezoteryce, doradza, jak rasowa psychoterapeutka i czyta zadziwiające książki o duchowości ciała i cielesności duszy.
Zupą mnie poczęstowała w zeszłym roku. Wzięłam przepis. Pycha!
To mam dla was zupę TRZECH imion:
ZUPA KAMY (ona ją nazywa solanką) , przeze mnie nazwana z fasonem
OLIWIETKĄ
- pucek mięsa wołowego (wg Kamy pucek, to kula mięsa, jak pięść przystojnego faceta ? !! ? )
- szynka konserwowa 10dkg
- cebula średnia 1-2 sztuki
- duży koncentrat pomidorowy
- oliwki z wywarem
- ogórek kwaszony średni 1 sztuka
- ser feta lub solan ok. 20 dkg
- przyprawy : liść laurowy, ziele angielskie, sól, pieprz, troszkę papryki słodkiej
Pucka gotujemy w wodzie z przyprawami, potem kroimy w kostkę. Dodajemy pokrojoną w kostkę szynkę i dalej gotujemy.
W międzyczasie dusimy pokrojoną cebulę, koncentrat, oliwki i wlewamy do gotujących się mięs.
Następnie dodajemy ogórek kwaszony, obrany, pokrojony drobno oraz ser - też pokrojony w małą kostkę
Gotujemy z 10 minut jeszcze i ....już To ma być konsystencja, jak np. flaków po polsku.
Podajemy na ciepło w kokilkach, cokolwiek to znaczy. I łyżki, jak do zupy.
Taka zupa dla gości, od święta, a nie zamiast grochówki
A co w tym wesołego ? Mnie rozbawił ten pucek
I w ogóle było wesoło przy jedzeniu z Kamą. To chyba zupa dla tych, co czują bluesa...
I przed zupą tequila ... solisz dłoń, pijesz do dna, zakąszasz ćwiarteczką cytryny.. magia!!!!
Po zupie też tequila....
[magia trzech składników - tequilii, cytryny i soli. ... Szczególnie odnosi się to do facetów mi bliskich w ramionach ;) ]
Plus muzyka... do tequili?... No co? Na przykład: oto para mieszana, bardzo dobrze zgrana: on skrzypce, ona gitara.
A wiecie? Dla amerykańskich gringos (przecież, że nie dla nas! Sic! ), nieprzyzwyczajonych do siły czystej tequili, meksykańscy barmani wymyślili margaritę: mieszankę tequili, soku z limony oraz likieru, podawaną w szklance o brzegach zroszonych solą lub cukrem.
ZRÓb sobie smacznie forumowiczu !
Serdeczności.  |
|
Ostatnio zmieniony przez ella_hagar dnia Pon Cze 12, 2006 1:35 pm, w całości zmieniany 1 raz _________________ [eh] |
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Sob Cze 10, 2006 11:35 am |
|
|
| Christine |
| administrator |
 |
 |
| Dołączył: 13 Wrz 2005 |
| Posty: 2464 |
| Skąd: Gdańsk |
|
|
 |
 |
 |
|
Przyrzekam, Ellu, że przy najbliższym przypływie kulinarnego natchnienia zrobię sobie DOBRZE! Oliwietką - solanką.
Znam trochę inny przepis na tę zupę, która nieodłącznie kojarzy mi się z tym wszystkim, co za wschodnią granicą było kiedyś, czyli ZSSRR.
Przypomina mi się zwłaszcza wyprawa studencka do Leningradu. Solianką uraczono nas już w pociągu, w wagonie restauracyjnym. Spożywaliśmy tam na obiad coś jeszcze, ale do zapamiętania była tylko ta zupa, na prawdę pyszna i herbata z samowaru.
Rosyjska odmiana solianki zawiera w sobie jeszcze, oprócz wymienionych przez ciebie składników, pokrojoną kapustę włoską i jest bardzo pikantna.
O zupie więcej już nic nie napiszę, bo każdy może sobie ugotować dowolną wersję, opierając się na twoim przepisie, a o innych przysmakach, których kosztowałam w czasie tej wycieczki.
A więc - herbata. Z samowaru rzeczywiście smakuje inaczej. Oczywiście musi to być prawdziwy, tulski samowar, rozpalany węglem drzewnym. Nie mam pojęcia jak to się działo, że najzwyklejsza i najpodlejsza w gatunku herbata gruzińska smakowała jak najlepszy czaj pity w salonie Nataszy Rostowej. Może sprawiał to delikatny posmak dymu unoszącego się znad samowaru, a może lektura dzieł Tołstoja, Dostojewskiego, Puszkina, Lermontowa...
W Leningradzie - zimnym i mokrym, bo była jesień, na każdym rogu ulicy mokły opatulone chustami diewuszki z koszykami pełnymi bubliczków i pierogów: bubliczki to takie ruskie obarzanki, a pierogi - cudownie gorące drożdżowe bułeczki, napełniane różnym nadzieniem. Pycha! Tylko w Leningradzie tak smakowały, nigdzie więcej - nawet gdy sama piekłam.
Oczywiście musiałam spróbować także słynnych kanapek z kawiorem. Były dostępne w każdym bufecie, nawet takim najskromniejszym. Małe kawałki białej bułki posmarowane masłem, posypane łyżeczką czarnego lub czerwonego kawioru, z plasterkiem cytryny na wierzchu. Czy trzeba tłumaczyć, że objadałam się nimi? Tym bardziej, że jedzenie które nam serwowano w hotelu było prawie niejadalne: na śniadanie zdechłe parówki, na obiad wodnista paćka z ziemniaków i mikroskopijny kawałek mielonego "czegoś".
A dziennie robiliśmy wiele kilometrów zwiedzając słynne zabytki. Sam Ermitaż to tak olbrzymi i pełen arcy ciekawych zbiorów obiekt, że byliśmy tam kilkakrotnie i oczywiście, nie zdołaliśmy obejrzeć wszystkiego. Jako studenci uczelni artystycznej, chcieliśmy zobaczyć jak najwięcej.
Acha: duże wrażenie zrobiła na nas obecność w salach muzeum kolegów po uczelnianej profesji, kopiujących w ramach zajęć dzieła mistrzów. U nas tego nie było.
Rozpisałam się, Ellu, po twojej zupce. Widać, że bardzo inspirująca :) |
|
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Pon Cze 12, 2006 1:50 pm |
|
|
| ella_hagar |
|
 |
 |
| Dołączył: 01 Mar 2006 |
| Posty: 749 |
| Skąd: Warszawa |
|
|
 |
 |
 |
|
A wiecie, że ja w ogóle nie kojarzyłam tej zupy ze wschodnią stroną?
Miałam przekonanie, że to śródziemnomorska zupka. A Oliwietką nazwałam od oliwek, które są jednym ze składników zupy.
No, więc…Poszperałam w Internecie i … faktycznie! Jest duże podobieństwo Oliwietki do solanki rosyjskiej.
Zaserwowałam nawet tequilę przed i po, a wystarczyłaby czysta „moskiewskaja”. ;P
(wiem, wiem, że tequila, to wódka meksykańska, a nie śródziemnomorska… ale też z cieplejszych stron)
No, ale i tak zaszumiało … szczęśliwie, bo Christina się rozgadała.
I herbatą poczęstowała, kawiorek przyniosła.
I … fajnie, fajnie…
No, i fajnie, że forum jest. Se piszemy z Christine.
PS. Inni forumowicze nie jadają ? ;) |
|
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Pią Mar 30, 2007 7:07 pm |
|
|
| Shibbi |
|
 |
 |
| Dołączył: 12 Kwi 2006 |
| Posty: 1352 |
| Skąd: spod Maciejowej |
|
|
 |
 |
 |
|
Gdzie ja łaziłam - jak Wyście to pisały i pewnie jadły - ZROBIĘ JUTRO !! pewnie pyszna - kocham zupy - nie przeżyję dnia bez zupy ) Czy moze byc wieprzowe mięcho ..... znaczy ten pucek  |
|
_________________ ... nie zapomniałam nie e e e e e
to wszystko we mnie jest,
jak ochota na grzech,
na smutek i śmiech .... |
|
|
|
Wysłany: Pią Mar 30, 2007 7:33 pm |
|
|
| Christine |
| administrator |
 |
 |
| Dołączył: 13 Wrz 2005 |
| Posty: 2464 |
| Skąd: Gdańsk |
|
|
 |
 |
 |
|
| Shibbi, po zakopiańskich wojażach prawdziwa kwaśnica mi się marzy - możesz dać jakiegoś przepisa? |
|
_________________ Krystyna Bogusławska |
|
|
|
Wysłany: Sob Mar 31, 2007 7:08 am |
|
|
| Shibbi |
|
 |
 |
| Dołączył: 12 Kwi 2006 |
| Posty: 1352 |
| Skąd: spod Maciejowej |
|
|
 |
 |
 |
|
| ha!! dowiem sie - bo sama nigdy nie robiłam - nie ma sprawy popytam !!!!!!!!!!!!!!!!!!! |
|
_________________ ... nie zapomniałam nie e e e e e
to wszystko we mnie jest,
jak ochota na grzech,
na smutek i śmiech .... |
|
|
|
| Forum Amarylis Strona Główna » POETYCKA KUCHNIA |
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
|
|
|
|
|