| ella_hagar |
|
 |
 |
| Dołączył: 01 Mar 2006 |
| Posty: 749 |
| Skąd: Warszawa |
|
|
 |
 |
 |
|
Z cyklu:
OPOWIASTKI NIEMORALNE
Jako, że bez morału żadnego...
Opowiastka urodna
Powiem tak: różni ludzie, różne potrzeby. Szukają, znajdują, gubią.
A czego to ludzie nie gubią po drodze? Komórki, laptopy, kapcie, dziecko, wątek - to standard. Ale zdarzają się ci nieprzeciętni.
Nie tak dawno na ten przykład.
Szłam przez skwer. Śnieg, mróz, ślizgawka i te rzeczy. Idę i myślę o niebieskich migdałach. Aż tu pstynk – coś leży pod latarnią na rozdeptanej kupce śniegu. Normalnie rzuca się w oczy. Podchodzę bliżej - jakiś twór kształtny, całkiem niezły, się mieni. Przyglądam się dokładniej, oczy przecieram i wszystko jasne. Poznaję! To uroda. Ktoś stracił urodę – myślę – znaczy się zgubił. Leży taka, jak malowana, jak z obrazka. Ponadprzeciętna – wybija się na tle. Biorę do ręki - no, istna przyjemność. Bez defektów, wypielęgnowana, a i mało nadszarpnięta zębem czasu. Kobieca. W dodatku zalotna i rozmarzona. No, proszę! A mogłam w to wdepnąć. Za to teraz mogę się zrobić na bóstwo.
Tylko, że jak tak? Ktoś stracił, może szuka, rozpacza, a ja będę podnosić czyjąś urodę ? Zwłaszcza, że mam swoją. Może nie rzuca się tak w oczy, może nie ta wersja, bez fascynacji, ale nieodparty urok ma. A dołożyć do niej dziesięć procent znaleźnego, to lepiej nie mówić.
Zatem co robić? Gdzie szukać właścicielki? Dałam ogłoszenie do gazety:
Na skwerze w centrum miasta, obok latarni, znaleziono urodę damską. Cała śliczna, nietypowa.
Do odebrania po okazaniu twarzy.
Uczciwy znalazca oczekuje na właścicielkę pod adresem zamieszkania...
Nazajutrz przed moim domem tłum. I nikt urodą nie grzeszy.
Najbliżej stała blondyna wyglądająca, jak trzy ćwierci do śmierci. Przyszła też puszysta brzydka, jak noc. I ruda wyglądająca jak cień. Nie mówiąc o kilku zmokłych kurach, dwóch nieboskich stworzeniach i takiej jednej, co zeszła na dziady. Same baby się zdawało. Jednak z tyłu samotnie, bez pani, siedział smętny pan i wyglądał, jak z krzyża zdjęty.
- Ale to jest uroda damska ! – zaprotestowałam.
- Lepsza taka niż żadna – oznajmił mężczyzna, a ogół przyznał mu rację.
- Proszę państwa, ja szukam właścicielki jednej urody – przypomniałam – to kto ją stracił?
- Ja ! – krzyknęli wszyscy zgodnie.
I nikt nie skłamał. Co zatem robić ? Na brak urody nie można wszystkiego zwalać.
Zaczęła się dyskusja, zapadły większościowe ustalenia. Stanęło na tym, że będą przymiarki i się zobaczy komu taka uroda najlepiej pasuje. Święta racja, bo jednak niektóre rzeczy trzeba przymierzyć, czyli wykonać jakieś doświadczenia
- Lepiej nie być ostatnim! Ostatnich gryzą psy – wydęła wargi ruda wyglądająca, jak cień.
- Owszem. Kto pierwszy ten lepszy. Potem zostaną już gorsze miejsca – szybko dodała jedna ze zmokłych kur.
I wtedy się dopiero zaczęło. Sprzeczki, kłótnie, awantury. Przekrzykiwania, kto ma być pierwszy. Bo wiadomo! Nikt nie chce być ostatni, także pod względem urody.
Wreszcie mężczyzna, co wciąż wyglądał, jak z krzyża zdjęty, ostrzegł:
- Chyba paniom wiadomo, że złość urodzie szkodzi.
Popatrzyliśmy na siebie zaniepokojeni. Pędem pobiegłam do domu i przyniosłam reklamówkę, w którą była zapakowana uroda. Zaglądam , a tam już nic nie ma. Cholera!
Minęła uroda w nas.
...
[eh] |
|