| mewa |
| moderator |
 |
 |
| Dołączył: 20 Kwi 2006 |
| Posty: 1662 |
|
|
|
 |
 |
 |
|
On jest, ona jest, oni są. Nie jest ważne kiedy i gdzie? Czy późno czy w sam raz.- ważne, że oni wspólnie są, że zdążyli się spotkać, właśnie - spotkać, nie minąć.
Nie pytaj kim jest On i nie zapytuj kim Ona. Dwoje ludzi.
Najważniejsze, że trafili na siebie, że nie minęli swoich cieni, płaszczy, spodni i sukienek.
Zaczęło się prozaicznie, od listu napisanego , nie, zaczęło się od postu zamieszczonego na forum. Czas komputerów stał się ich czasem.
List płynął za listem, opowieści, wynurzenia, wspomnienia, dyskusje. Dzień się listem zaczynał, jadł listem obiad i listem szedł spać. Dzień za dniem, miesiąc za miesiącem, przypuszczam, że on przestraszył się częstotliwości napływających do skrzynki słów, bliskości i wspólnoty myśli, w panikę zupełną wpadł, gdy okazało się, że nie dzielą ich kilometrów setki, lub dziesiątki a tylko kilka - za blisko, zbyt wielka pokusa, aby skonfrontować wspólne myśli.
Chyba już przestanę mówić o listach, w każdym razie były, było ich dużo.
On po pewnym czasie zamilkł - tacy są mężczyźni - pomyślała.
Minęła wiosna, sama nie wie dlaczego wiedziała, ze tę wiosnę musi przeczekać, że on zanurzony jest w romans internetowy, z młodszą, na pewno piękniejszą.
Przeczekać - tak to dobre słowo, stał się zbyt ważny dla niej, aby mogła zapomnieć, postanowiła przeczekać. Ile to może potrwać? Zastanawiała się, miesiąc, dwa, góra trzy?.
Jej Wystarczał wzrok przypadkowo napotkanego mężczyzny, usłyszany komplement.
Odzyskiwała pewność siebie, tak z upływem czasu , pojawiło się w niej coś co zwracało uwagę mężczyzn, nie potrafiła tego czegoś określić, nie umiała, bo tak naprawdę niewiele wiedziała o sobie.
On jednak, zapewne porzucony (co jest najbardziej prawdopodobne) lub znudzony, odezwał się, napisał. Tak, teraz już wiedziała, że karty rozdaje ona, że teraz wszystko, początek i koniec zależy tylko od niej. Nigdy o nic nie pytała, czekała. Skrzynka się zapełniała, listy znowu płynęły starym korytem rzeki. Powrót z wakacji, i pytania, a może teraz? Może nadszedł czas, aby zaproponować spotkanie?
Kiedyś jej napisał, że był w miejscowości, w której ona mieszka, że myślał o niej, no tak, ale jak ją odnaleźć?. Odpowiedziała, że gdy tylko będzie chciał ją odszukać, to ją po prostu odszuka, nie są przecież bezradnymi dziećmi a dwójką dojrzałych ludzi.
Po wielu miesiącach korespondencji( z przerwą na wiosnę) w skrzynce znalazła list z podanym numerem telefonu i krótkim słowem - zadzwoń.
Nie miała czasu na specjalny makijaż, fryzurę, odpowiednie ubranie. Wszystko się działo w ciągu godziny.
Spotkali się. Jak to zwykle w takich wypadkach bywa, bolączką stała się mowa, o czym rozmawiać gdy nie jesteś pewna. Z niej ponownie zaczęły wychodzić kompleksy, niepewność, tak chciała dotknąć, dotknąć swojego marzenia, teraz uosobionego, nie potrafiła .
Nie potrafiła skupić się na myśli żadnej, na nim , sobie, widziała tylko przyrodę, nic do niej nie docierało.
W niepewności sytuacji, obserwowała widok z wieży, białej wieży , białego zamku, masa muszek, niepewność, On -ciepły, męski, dobrotliwy.
Pomyślała dotknę go, aby się upewnić , aby wiedzieć, tam chciała się przekonać, przełamać swój strach.
Nie dotknęła, nie przekonała się, zeszli na dół, po drodze mijali drzewa z orzechami, on ujął w dłoń kilka orzechów - powiedział- za dziesięć dni dojrzeją- pomyślała - już dojrzały.
W restauracji patrzała jak jadł, jak siedzi, patrzy, zwracała uwagę na każdy jego ruch, dorosłego, pewnego siebie, niepewnego sytuacji, mężczyzny. Dotyk, tak on jest ważny. Pierwszy, czasami jest ostatnim, ten dotyk kolanem ośmielił, zaciśnięcie kolan pod stolikiem, tak, ten dotyk ośmielił.
Czasami myśli, jak opisałby to spotkanie Singer?.
Opisałby pięknie, prosto, spojrzał oczami mężczyzny, nie, Singer nie pomógłby jej, kobiecie. On nie pomógłby , on patrzy oczami mężczyzny. Nie ma żalu do Singera, on potrafi opowiadać, milczeć, obserwować, potrafi zacisnąć w słowie chwilę.
Singer nie pomógł jej ciału, dłoniom, ich ciała wiedzione instynktem błądziły, mknęły po niebezpiecznej trasie szybkiego ruchu. Zakłopotanie, ciekawość, nie wstydu nie było, nie było cienia wstydu między Nim i Nią.
Odchodząc spojrzała w jego twarz, był szczęśliwy , na pożegnanie przytulił ją i powiedział - to dopiero początek.
Odpoczywała, odpoczywała na ławce, kilometr od domu, setki kilometrów od myśli, centymetry od rozkołysanych uczuć.
Tak, to był dzień, w którym po raz pierwszy nie zaglądnęła do skrzynki, to był dzień zapamiętania i nie rozgrzebywania, nie dociekania, to był dzień.
Siedząc na tej ławce pomyślała, że nigdy nie podpisze certyfikatu, będzie poruszała się bezpiecznie, bezpiecznie dla siebie, egoistycznie.
Wtedy pomyślała też, nie jestem zła. Ja nie jestem zła!
Zatrzymuję tylko dla siebie odrobinę ciepła.
Nie pozwoli na to aby ten romans trwał, skrzynka pełna nie przeczytanych listów, nieodebrane telefony . Ona jest, On jest, nie ma Ich.. |
|