zarzuć na garb swój
tę pielgrzymią opończę
ile przygód po drodze
ile zawróceń czasem nawróceń
te spotkania na rozstajach
przeskakiwania strumyków
zmieniających się w rwące rzeki
pyłu z sandałów nikt ci nie otrzepie
nie przekroczysz
żadnych gościnnych progów
nie musisz nawet umierać
żyj
żyj żeby wędrować
choć nie zawsze możesz przed siebie
twoja Kompostela jest gdzieś tam
może zniknąć jak fata morgana
łzy i krople potu
nie przyniosą ulgi
nie zawsze nagroda
czeka na tych co pierwsi u mety
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1