W tle areny jak kiczowata dekoracja
udaje narastającą grozę
ryjowata gęba Wezuwiusza
Po piasku areny porośniętej chwastem
snują się bezdomne koty
których nie chce pogonić nawet pies drzemiący gdzieś w cieniu tunelu
skąd ongiś wybiegały lwy
Ochronne szyby
na zachowanych ścianach
świątyń i burdelów
przed profanacją zwiedzających kryją
wyryte sprośności
które nikogo dzisiaj już nie gorszą.
Bo kto zna jeszcze tamtejszą łacinę
Znudzony dozorca
przepuszcza do wnętrza
gdzie zakurzonych wiele
gablot albo sarkofagów
A w nich
na kolanach i łokciach
pełznący mężczyzna
śpiące (śpiące?) dziecko
biegnący (biegnący?) pies czy kot
może tylko zając
Na szkle pokrywy
albo raczej wieka
wiązka świeżych polnych kwiatów Pod wiekiem ich dwoje
w siebie na zawsze wtulonych
on ramieniem osłania jej głowę
przed nadciągającą nawałą stuleci
Jakże można było
wzruszać się w Weronie
nad wymyślonym grobem
Julii i Romea
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1