Forum

login.php profile.php?mode=register faq.php memberlist.php search.php ./.


Forum Strona Główna » POETYCKA KUCHNIA » Przepis na wątróbkę a la Plezantrop - poezja...
Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat 
Przepis na wątróbkę a la Plezantrop - poezja...
PostWysłany: Sro Kwi 12, 2006 11:50 pm Odpowiedz z cytatem
Christine
administrator
Dołączył: 13 Wrz 2005
Posty: 2463
Skąd: Gdańsk




Wońtróbka a la Plezantrop
/wypróbowana przez Christine - dobra, bo napisałam po niej trzy wiersze, oczywiście równie znakomite jak owa wońTróbka/

Składniki:
wątróbka z drobiu
cebula
jabłko
gruszka
banan

Wątrobkę usmżyć, a osobno w rondelku poddusić pokrojoną w talarki cebulę. Jak będzie miękka dodać pokrojone w cząstki jabłko, gruszkę, na wierzchu plasterki banana.
Podusić jeszcze trochę.
Usmażoną wątróbkę posolić, popieprzyć, przyprószyć majerankiem, ułożyć na podgrzanym półmisku, na wierzchu poukładać cebulkę z owocami.
Pyyyycha!
Polecam z bułeczką lub ziemniakiem pieczonymi, popijać można czerwonym winem.
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
PostWysłany: Sro Kwi 12, 2006 11:52 pm Odpowiedz z cytatem
Christine
administrator
Dołączył: 13 Wrz 2005
Posty: 2463
Skąd: Gdańsk




Ella Hagar
Nie ma miłości bardziej uczciwej niż miłość do jedzenia Smile)))))) Wink

A że jedzenie bywa poezją? Jak najbardziej się zgadzam.
Wszak potrawa to symfonia smaku, zapachu, koloru. Podczas gotowania najważniejsze są oczy i nos. Plus serce. Właściwie to niczego na świecie nie można zrobić dobrze, jeśli nie włożymy do tego serca. Ponadczasowy skladnik.
A babcia mi zawsze mówiła: nie ważne, co się je. Ważne z kim.

Bywa, iż poeta umie pisać tak, że głodny myśli, że jedzenie...
Ale żeby poeta gotował tak, że jedzący myśli, że poezja? Koniec świata i okolic ! Wink


Może ktoś coś dołoży prozą do takiej poezji? Poczytałabym.
Można Christine?

Buziaki dla wszystkich zajmujących się poezją, gdziekolwiek by to robili i w jakimkolwiek sensie.
Smile
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
PostWysłany: Sro Kwi 12, 2006 11:53 pm Odpowiedz z cytatem
Christine
administrator
Dołączył: 13 Wrz 2005
Posty: 2463
Skąd: Gdańsk




Plezantrop

Ja powiem jeszcze do ww przepisa, że ja smażę wońtróbkie na szalenie gorącym ogniu i TYLKO NA SMALCZYKU ZE ŚWINKI WIEPRZOWEJ!
Zatem:

1.bierzemy patelkie, rozgrzewamy do jakcholera;
2.jak się rozgrzeje do jakcholera, to wrzucamy bezmiar lubego smalczyku i se topimy czekając, aż się stopi na wodę;
3.jak się stopi na wodę, to - szust! wońtróbki bez jakiejś tam mąki czy bułki na ten żar piekielny, na ten skwar, aż zaskwierczą i zapiszczą, aż się zarumienią od tego gorącu.
4. jak się zarumienią od gorącu i letko nadpieką do brązowości onej, co to nie masz nad nią inszej a lepszej, tedy - siup! do tegoż dosypujemy te owoce z cebulo i - na talerki : wio!
Pieprzu - od zarąbania
Soli - nieprzebrane pokłady
Majeranku, tego Księcia Wśród Przypraw - ilesie da!

No i tera : siadać i jeść, chrumkając z zadowolenia Wink

Smaszneho!
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
PostWysłany: Sro Kwi 12, 2006 11:54 pm Odpowiedz z cytatem
Christine
administrator
Dołączył: 13 Wrz 2005
Posty: 2463
Skąd: Gdańsk




Poetycko uboższa wersja:
smażyć oną wońtróbkie na rozgrzanym oleju /polecam z pestek winogron/.
Dalej tak samo, jako rzecze Plezantrop o jeść z apetytem, bo pyszna.

Elluniu, zezwalam na przepis prozą, jeśli smakuje jak poezja, a przynajmniej wyzwala pokłady weny twórczej Smile
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
PostWysłany: Sro Kwi 12, 2006 11:55 pm Odpowiedz z cytatem
Christine
administrator
Dołączył: 13 Wrz 2005
Posty: 2463
Skąd: Gdańsk




PLEZANTROP: SREBRNY BIUST KALIOPE

Idziemy se na polowanie; zabijamy kurkie pieczoną w pysk i wycinamy jej biust.

1. BIUST Pani Kóry parzymy wrzątkiem ! i niech se tak ociupkie poleży (jakie 5 - 8 minut).
NIE GOTOWAĆ!

2. Tera bierzemy aluminowe folie z alumnium, smarujemy tłuszczem niegrubo;

3. Polewamy ten niegruby tłuszcz :

ketchupem + mousztarde z ziarkami gorczycznemi;

4. Kładziemy na ten ketchum + mousztarde biust Nieboszczki, suto z obustron nasmarowany:
- solą,
- majerankiem,
- pieprzem co czarniejszym,
- odrobinką cukru,
- curry (bez pieprzu!),
- śladowo - cynamonem

5. polewamy po wierzchu znowuż tym ww ketchupem + mousztardo

obkładamy toto cebulko i cieniuśko siekotanym czosneczkiem, wsio raz jeszcze obsypujemy majerankiem (tym Księciem Wśród Przypraw!).

6. Zawijamy w FOLIĘ, kładziemy na blachę do ciasta i do NAPALONEGO piekarnika wstawiamy na 20 min.
Obok, kładziemy uprzednio OBRANE i zblanszowane (10 min.) kartofelki i pieczemy razem, aż się porumienią z zachwytu, skubaniutkie
Jak wyjmiemy, to nie żreć mnie paluchamy, bo sie wnerwię, tylko wyjąć mi tę zastawę po Babci, najlepsze talerki w chrabąszcze i żuczki, jakiś widelec, nożyk; dobrze wyostrzona sztuczna szczęka i nos oczyszczony - zadbają za Was, Kochani, o walory organoleptyczne, psiakostka!

Potem, to już tylko detale - białe wytrawne, surówka z możebnie kwaśnej kapustki alboco ktose chce.

ps.:

sie flaszka należeć będzie, Madame Administratorka Tyj Kuchni.
My, kucharczyki, ino swoim Babom gotujemy drób i wołu za frico
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
PostWysłany: Sro Kwi 12, 2006 11:56 pm Odpowiedz z cytatem
Christine
administrator
Dołączył: 13 Wrz 2005
Posty: 2463
Skąd: Gdańsk




ella_hagar

OGÓREK HAGARSKI


Zaś do piersi przytul ...ogórka.
Dodatek taki czy cóś tam do dania mięsnego. Surówek znaczy się taki.
No, bo jak tak? Kurka bez surówka, kurka wodna, żesz? !

Bez znajomości jakichkolwiek ... przepisów możemy go zjeść pod wdzięczną nazwą

ROZKOSZ ogórkowa (dla piersi i nie tylko)

Ogórek jadalny - to podłużne warzywo zielone z pestkami, w skórce.
Świeży sprzedawany luzem, skwaszony z zasady leży w kwasie w beczkach lub w słoikach.
Ma swoje święto w sezonie ogórkowym (czy to może już? ).
Ciekawą cechą ogórka jest to, że gdy ogórek zaczniesz jeść z tej czy z innej strony, nie zmieni to jego smaku.
Ogórek rymuje się ze słowem ...kapturek (tylko bez skojarzeń , proszę ! )
Gdy się ktoś przezywa, to za ogórkiem ciągnie się Jurek, kiełbasa i sznurek.

Do piersi lub – co lepsze na zakąskę - obieramy zielonego ogórka ze skórki i kroimy wzdłuż lub w szerz wg własnego gustu. Posypujemy jodowaną solą lub nie jodowanym cukrem – każdemu wg potrzeb. Oczywiście wkładamy w to wszystko serce.
I już.

A nie bójcie się. Ogórek nie śpiewa, choć nikt nie wie dlaczego.
Smacznego.


PS. To mój wkład do kolacji. Następny/a leci po flaszkę.
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
PostWysłany: Sro Kwi 12, 2006 11:57 pm Odpowiedz z cytatem
Christine
administrator
Dołączył: 13 Wrz 2005
Posty: 2463
Skąd: Gdańsk




KLOPS Z WENĄ

christine

Czasami weny nie ma, bo jest klops z weną. Może jak ten brak weny rozmienimy na prawdziwe, pulchniutkie klopsiki, to po spożyciu i popiciu wena nam wróci w podskokach?

Będzie więc przepis na klopsiki,
które właśnie ugotowane spoczywają w garnku i czekają na spożycie.
Mięso mielone z udźca indyczego przyprawić: dodać cebulki posiekanej i odparowanej /krótkie podsmażenie pozbawia cebulkę właściwości wzdymających/, namoczona w mleku delikatna bułka - najlepiej maślana, jajko surowe, pieprz, sól, trochę startej gałki muszkatałowej i dużo majeranku, a w wersji letniej - duuużo posiekanego koperku.
Dokładnie wyrobić. W międzyczasie dusimy na patelni pokrojone na dość cienkie plasterki pieczarki.
Z mięska toczymy zgrabne kule - wielkości jaką kto lubi - a wśrodeczek wkładamy serce z doprawionych pieprzem i solą pieczarek.
Obtoczone w odrobinie mąki delikatnie obsmażamy ze wszystkich stron i wrzucamy do wrzącego sobie obok wesolutko wywaru z jarzyn, /jarzyny mogą być zastąpione kostką rosołową albo wegetą/.
Dorzucamy pokrojone w plasterki marchewkę i pora.
Pod koniec gotowania można podprawić śmietaną roztrzepaną z mąką, albo zasmażką , ale ja to zostawiam soute, tylko na talerzu dodaję na wierzch łyżkę jogurtu i posypuję szczypiorkiem. Do tego ziemniaczki, najlepiej purre.
No to lecę po flaszkę - smakuje z każdym, wytrawnym winemi.


Ostatnio zmieniony przez Christine dnia Wto Maj 02, 2006 9:47 pm, w całości zmieniany 1 raz
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
PostWysłany: Sro Kwi 12, 2006 11:58 pm Odpowiedz z cytatem
Christine
administrator
Dołączył: 13 Wrz 2005
Posty: 2463
Skąd: Gdańsk




WIOSNA

PODWIECZOREK MUZY


Jak na razie, same konkretne dania, może nieco kruchej poezji? - czyli faworki!! Pora stosowna, za chwilę ostatki, one nigdy tak nie smakują, jak właśnie o tej porze roku...
Panie, panowie, do dzieła!!

8 żółtek
1 łyżka octu
1 łyżka rumu
2 łyzki cukru pudru
szczypta soli
2 łyzki miękkiego masła
2 łyzki gęstej śmietany
2 szklanki mąki

smaluszek z wieprzowej świnki, jak mówi Plezantrop, do smażenia

Ubić żółtka z cukrem, dodac ocet, rum, śmietanę, masło. Mąkę wsypywac stopniowo, do momentu aż powstanie elastyczne, zwarte ciasto. Wyłożyć na stolnicę i drewnianym wałkiem bić ciasto tak długo, aż będzie lśniące, w przekroju porowate, tylko wtedy faworki będą naprawdę kruche. Podzielić na kilka części, każdą z nich cieniutko wałkować, kroić radełkiem na paski, w środku każdego zrobić nacięcie i przewlekać, formując zgrabne faworki. Smażyć na gorącym tłuszczu, ale nie gorącym jakcholera, muszą być złote, równomiernie zrumienione z obu stron. Usmażone faworki odsączamy na papierowych ręcznikach, układamy na szklanej paterze i baaaardzo obficie posypujemy cukrem pudrem z wanilią. Zapewniam, że w domu zapanuje ład i harmonia, można nimi oczarować każdego, a jeśli jeszcze podamy do nich bardzo aromatyczną Lavazzę, to Muzy z największą przyjemnością przyjdą na podwieczorek...Pozdrawiam i życzę sukcesów!
_________________
Kochać to nie znaczy patrzeć na siebie, lecz patrzeć razem w tym samym kierunku....
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
PostWysłany: Czw Kwi 13, 2006 12:00 am Odpowiedz z cytatem
Christine
administrator
Dołączył: 13 Wrz 2005
Posty: 2463
Skąd: Gdańsk




ELLA HAGAR
JAK DO TEGO DOSZŁO czyli


spaghetti hagarskie.

Siedzieliśmy na fotelach przed telewizorem zagapieni daleko przed siebie. Dwoje ludzieńków. Normalny sobotni wieczór. Kultura i w ogóle. I nagle, jak coś nas nie ściśnie! Mieliście tak kiedy? Nam się to przydarzyło wtedy - odezwał się znienacka głód. Przemieściliśmy się do kuchni i zajrzeliśmy do lodówki. A tam wielki napis : „NUDA” . A bo te schabowe panierowane równo, kapustka zasmażana, mielone zmielone , pyzy podłużne różne i na to wszystko zasmażka. Prawda. Nudno było w lodówce, jak w sobotni wieczór przed telewizorem.
A na nudę jest jeden sposób, jak twierdzą znawcy kulinariów. Kuchnia śródziemnomorska! Na początek wzięłam się za spaghetti. Kiedyś opowiadał o czymś takim Makłowicz, ale – jak już pewnie wszyscy zauważyli - ja swoje zawsze muszę dodać. Wink Tak więc przepisy Makłowicza zostały przekroczone. Ale przyznaję. Świat mojej kuchni śródziemnomorskiej z niego wziął początek.

I dalej było tak:
(uwaga teraz podaję przepis!)

Przede wszystkim podchodzimy do kuchni z sercem, które należy włożyć do wszystkiego, co tam będziemy kroić, siekać, smażyć, mieszać, dusić nawet.
I jedziemy : Lśniącą oliwę ''extra virgin'', w ilośći mniej-więcej, lejemy na rozgrzaną patelnię i rozsypujemy po niej posiekany czosnek w kolorze ekri (2-3 ząbki).
Za chwilkę - niedużą a niemałą - wrzucamy na to pieczarki świeżutkie, pachnące, jędrne – starte na tarce jarzynowej w ilości ćwiartki kg i się gapimy, jak się rumienią tyci-tyci.
Potem dodajemy cudne, czerwone pomidory z puszki (są takie puszki, a w nich – świeże pomidory obrane i pokrojone w kostkę – ułatwienie, co ? )
I koniecznie garstka ziół suszonych bądź świeżych – oregano!
Na koniec dodajemy dwie, pełne łyżki śmietany kremówki, tej z procentami wysokimi (36-procentowej, takiej do deserów, bo się nie warzy nigdy w życiu), mieszamy i otrzymujemy sos o pożądanej konsystencji. Wreszcie solimy ten cudnie czerwony sos i pieprzymy – ale nie tym pieprzem najczarniejszym używanym przez Plezantropa, tylko pieprzem białym lub cytrynowym (bo lepsze do warzyw)
Wreszcie maczamy w to wszystko makaron ugotowany al dente (cokolwiek to znaczy) i sobie dalej mieszamy. Pozwalamy makaronowi mini chwilę poleżeć w sosie na patelni, a potem do roboty. Na talerze i posypujemy parmezanem – parmezanem i żadnym innym!
Na środek listek bazylii. (uwaga z bazylii to afrodyzjak niezły, żeby nie było, że nie uprzedzałam)
I już.

Talerz aż się prosi do wylizania. Jak kto chce może mu ulec. Wink A co się będzie?
Pycha, pycha , pycha! I pyszny humor się robi.

Spaghetti bardzo lubi wino włoskie, czerwone i wytrawne. W ostateczności zgodzi się na Kadarkę, bo ta smakuje niemal do wszystkiego.

I tak oto w pewien nudny sobotni wieczór głód żołądka wywołał w nas namiętność do kuchni śródziemnomorskiej. I mam teraz w kuchni karnawał ziół, przypraw, warzyw, w tym ukochanych pomidorów. Bogactwo zapachów, kształtów i kolorów. Symfonia.

Co do spaghetti , to strzelam tym rodzinę i sąsiadki. I facetów. Wink))))


PS. I żeby nie było, że tylko ogórki jadam, albo – co lepsze – zakąszam wyłącznie. Wink
_________________
...
eh
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
PostWysłany: Czw Kwi 13, 2006 12:01 am Odpowiedz z cytatem
Christine
administrator
Dołączył: 13 Wrz 2005
Posty: 2463
Skąd: Gdańsk




SHIBBI
Jezus Maria czemu ja tu wcześniej nie weszłam tylko wycieram łzy całe popołudnie Crying or Very sad
Ale się uśmiałam - no ... toż to normalne cudo literatury piknej , łatwej i przyjemno - smacznej Idea

Christin czy zamiast biustów nieboszczki kurki trafionej w pysiu - możena w te folie indykowe giry czy toże cycuszki oblec Rolling Eyes bo ja takie zaposiadam łącznie z dodatkami i gorczycą, a kur mam nie manżać - bo są na hormonach, a indyki od czasu do czasu mogę ???

Jezu kochany jak mi się chce jesć - po raz pierwszy od miesiąca Idea Idea Idea Idea Idea Idea Idea
_________________
Szczęście jest wtedy
gdy się ma zdrowie
i i i krótką pamięć WinkWinkWink
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
PostWysłany: Czw Kwi 13, 2006 12:02 am Odpowiedz z cytatem
Christine
administrator
Dołączył: 13 Wrz 2005
Posty: 2463
Skąd: Gdańsk




PLEZANTROP

Jasne!

Smoktania, mlaskania, oblizywania paluchów to - od groma!
Ażeby tak jedne z drugiem powiedzieli: bolszoje spasiba! to nie.
Jak tu śniadać przy tak niewdzięcznej czeladzi?

ech, jam tera na polopiryny skazan i łupanie w kośćcu.
Zatem - podeszle jaki nowy przepisik, jak tylko ociupkie wydobrzeje.

Siecałuje Wasz wcotylko chceta:)
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
PostWysłany: Czw Kwi 13, 2006 12:03 am Odpowiedz z cytatem
Christine
administrator
Dołączył: 13 Wrz 2005
Posty: 2463
Skąd: Gdańsk




SHIBBI

eeeeeeee maryjko Plez .. to ja wiem w co ja chcemmmmmmmmmmm Embarassed

jak mi skapie kroplówa to napisze o sałacie ku zdrowotności Wink
_________________
Szczęście jest wtedy
gdy się ma zdrowie
i i i krótką pamięć WinkWinkWink
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
PostWysłany: Czw Kwi 13, 2006 12:04 am Odpowiedz z cytatem
Christine
administrator
Dołączył: 13 Wrz 2005
Posty: 2463
Skąd: Gdańsk




ELLA HAGAR

Wiosna! Zrób sobie smacznie!
Może Was bierze chętka na remonty, a mnie inaczej. Mnie gdzieś pędzi, gdzieś gna...
I tylko mi kolorowo, pastelowo.
Jakaś szara zieleń??? Na pewno! Zieleń ma być soczysta! Bez domieszek szarości…
A jakie może być jeszcze wiosenne szaleństwo oprócz wiosennych porządków?
No, wiecie. Chodzi o ten rodzaj zielonego obłędu., co wcale nie chcemy go pohamować…

MŁODA KAPUSTKA - wiosenne szaleństwo.


Młoda kapustka jest po prostu przepyszna...
a jak się do niej doda dużo koperku, to już jest mniam, mniam palce lizać.

Trzeba wziąć piękną, młodziutką główkę kapusty, szatkować ją nożem i wrzucić do garnka, w którym na dnie jest mniej-więcej wody. Rzecz jasna, posolić tę cudnie zielono-seledynową kapustkę i gotować. Ona sobie będzie bulgotać i pachnąć cudnie młodo- kapustnie, i niech jej będzie tak jakiś czas. A my do gara wrzucamy dużą ilość posiekanego kopru i dalej sobie kapustkę z tym koprem gotujemy. Pod koniec gotowania rozpuszczamy na patelni masełko i robimy z mąki zasmażkę, którą wrzucamy do gara z kapustą i robi się kapusta o pożądanej konsystencji.
Dodaję do tego wszystkiego białego pieprzu, trochę soku z cytryny i można też czosnku ( a mój syn woła, że bez jego ukochanego czosnku być nie może) No, to na sam koniec znowu świeżego kopru i już jest gotowy wiosenny, wegetariański bigosik z młodziutkiej kapusty !!!Nawet z samymi ziemniaczkami - bez mięska - po prostu mniamnieczne.


Pozdrawiam zielono-kapustnie… wiosennie.
Sprawdźcie swoją odporność na zachwyt!
Smile Very Happy
_________________
...
eh
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
PostWysłany: Sro Kwi 19, 2006 9:29 am Odpowiedz z cytatem
Tymoteusz Brzeziński
Dołączył: 11 Kwi 2006
Posty: 211
Skąd: Bełchatów




wońtrupka ;/ z jabłuszkiem , gęba w niebie niebo w gębie MNIAM
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Przepis na wątróbkę a la Plezantrop - poezja...
Forum Strona Główna » POETYCKA KUCHNIA
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)  
Strona 1 z 1  

  
  
 Napisz nowy temat  Odpowiedz do tematu  

 


This is a free forum service provided by power-forums.com



Powered by phpBB © 2001-2004 phpBB Group
phpBB Style by Vjacheslav Trushkin