| Bojan |
|
|
 |
| Dołączył: 15 Gru 2005 |
| Posty: 271 |
|
|
|
 |
 |
 |
|
SONET KATASTROFICZNY II.
Przyjdzie czas, że sobie wybaczym nawzajem
Obopólnie kiedyś zadane urazy
I na wspólnej będziemy wadze zgodnie ważyć
Nasze nowe byty-niebyty, zwyczaje.
Wkrótce nauczymy się też przestać dziwić,
Że dawną zieloność ruda rdza zeżarła
I niebieskość nieba jak gdyby umarła,
A my staliśmy się jacyś nieprawdziwi.
Bo nam zamiast skrzydeł wyrosły pazury,
Bo pełzamy po ziemi nogami do góry,
A przed nami nie ma linii horyzontu.
I księżyc wiruje jak bąk po orbicie,
A słońce jego blasku jest tylko odbiciem.
Trzeba było nigdy nie zapalać lontu! |
|