| Messalin Nagietka |
|
 |
 |
| Dołączył: 17 Kwi 2006 |
| Posty: 390 |
| Skąd: Ciechanów |
|
|
 |
 |
 |
|
nad brzegiem lasu z rana mgła się wiła
nuż, wejść do środka, czy otoczyć pasem,
zacz, w lesie ponoć nieświeża mogiła,
zaś z niej co wstaje albo dudni czasem,
a wtedy chodu! boć i może złapać,
nuż, musiał kiedyś być w tych stronach gapa,
co spod Szulmierza zmierzał gdzie popadło,
tacy wędrowcy nie powiedzą dokąd
choćby im ostrze przystawić pod gardło
gdyć i za życia są jak gdyby zwłoką
a pytać o co i po co wędrują,
dyć, te pytanie nam u nogi kulą,
stąd mgła ostrożnie między pierwsze krzewy
i korę drzew, co gałęziami z lasu
trabiły wokół o mogile, żeby
dać jej cokolwiek trochę więcej czasu,
gdyć kiedyś ściółka zakryje co jeszcze
uwierzyć w śmierci swojej jakoś nie chce
a wtedy wszystkoć od strachu i drżenia
w niepamięć zejdzie, zacz, mogiły nowe
znów się otoczą kawałkami cienia,
dyć, kto położy z żywych na nią głowę,
zacz, w lesie, bujda o mogile, byle
móc wierzyć, zaś, że usypana z mgły jest,
i takoż ranek w białości wtopiony
dumli i szumi i mokrzejszy nieco
do coraz nowych bajd co rusz to goni
zacz, same tu się opowieści klecą,
gdyć gdzieś na skraju psia skóra i kości,
tyleż co może w wyobraźni mościć,
nuż, pies zdechł takoż jak się i obalił,
tak leży sobie to co po nim we mgle,
zaś, mógłby w ziemi cielskiem gdzie tam zaryć
i skryć w mogile, a nie w słońca węgle
wędrowiec gapa i człek z kulą u nóg
z bajdy zacz mgle brak do mogił rozumu. |
|