| Messalin Nagietka |
|
 |
 |
| Dołączył: 17 Kwi 2006 |
| Posty: 390 |
| Skąd: Ciechanów |
|
|
 |
 |
 |
|
na ornej górze w pobliżu Szulmierza
nic oprócz wiatru i dziobatej grudy,
zacz, zewsząd cisza jakować uderza
i takoż bije od nudy do nudy,
mechanizm prosty, boć na oś widoku
sprężyną wszystkoć, co przypadkiem, wokół,
dyć, nie ma mocnych, by z tej ciszy wyleźć,
wysypać, wybrzmieć krawędzią kamienia,
zacz, próbowały czasami badyle
wgryźć się, lecz „zmiłuj” nawet dla nich nie ma,
za każdym razem i już w przyszłym razie,
wszystkoć wycięte do tak zwanych marzeń,
mysz, gdzieś pod szczytem wykopała norę
i nuże miała spraszać dal rodziny,
kiedyć, zacz, w pewną wyciszoną porę,
jak wszystkoć, ścisła w czasową sprężynę,
nora do dzisiaj podobnoć tkwi pusta,
zaś w okolicy we wszystkich na ustach,
i takie jutro, gdyć z podgórza zechcesz
przestąpić ukos, choćby jednym okiem,
jakoweś zwidy, chmur szarpane wiechce,
mogą cię kantem alboć i urokiem
naznaczyć takim, żech ze wszystkich ludzi
pierwej się w tobie czas ciszą wystudzi,
zacz, po co wtedy będzie w krąg cokolwiek
istnieć, gdyć z góry smutki się rozleją,
nuż, żebych takoż mógł i świat na korbie
jak i do ręki wpadał jaki pieniądz,
nuż, by się wszystkoć od siebie odeszło,
a przyszłość miała się suplik o przeszłość,
dyć, z ornej góry, jedno mnie zdziwiło
i póki wiatr tam o dziobatą grudę
trze, zacz, jakową niezmierzoną siłą
góra tu ścisła w ciszy niosłą dudę,
nuż, ma kto co tam z wygórzonej orki,
gdyć, dla niejoła jakowe niejołki. |
|