| Messalin Nagietka |
|
 |
 |
| Dołączył: 17 Kwi 2006 |
| Posty: 390 |
| Skąd: Ciechanów |
|
|
 |
 |
 |
|
raz deszczyk siąpił nieopodal stawów,
z dworkowej wiedźby w dół rynną i w górę
gdzież rozłożyscie wpasowany zawój
i trawa większa, zacz, zaraz byś uległ
owej nostalgii podkręcania wąsa
kiedyż nasz deszczyk jedno tylko kąsa,
acz, wiedzieć raczy kto i co na drodze
stojąc wpół susa od dwornej orkiestry,
któraż złożona na rdzewiałej nodze,
nuż, wolałbym się i dwa lata nie strzyc
z owej nostalgii wąsa ułożenia
i wyjścia z tonu jakby szło się z cienia,
aż tu chłop ze wsi spojrzy, mycę z głowy
zdejmie i rzeknie, rozumu ty nie masz,
żebych na deszczu pod rynną się krowić,
o Jezu! Maria! nuż stworzy poemat,
wąsa wyciągnie i jak kura z pierza,
na niwę siądzie gdzieś koło Szulmierza,
a kiedy w końcu deszczyk się wystąpi
i w mokrej rynnie rdza napocznie truchleć,
żech w stawy pójdzie bez nijakiej pompy
muzyka kropel, zacz, nie siedź, a rusz się
i czubkiem wąsa, jak słońce promieniem
odmaca, rzecząc, dotknę, acz, nie zmienię,
boć dwór niezmienny i stawy i z wieszczy
świerszcz bez brulionu, pasikonik w lustrze,
dyć, gdy się w ramie poetą nie mieści
od ręki tegoż wszystko wokół ustrzeż
bych nie nosili jakich ważnych rzeczy,
żebych ich w wersy jakim rymem wieczyć,
stąd przykład tegoż, który tylko siąpi
i w stawy uciekł kryty grubą rzęsą,
zaś nie poetą, gdybyś jakie wąty
lub wątki klecił jak rynna się trzęsąc
alboć ty chłopem, co po dworze zezuł
krzty obyczaju i chce więcej jazz’u. |
|