| Messalin Nagietka |
|
 |
 |
| Dołączył: 17 Kwi 2006 |
| Posty: 390 |
| Skąd: Ciechanów |
|
|
 |
 |
 |
|
gdzież resztki lasu zwanego Krogulcem
dawnoć wycięte, pośród pól las młody
o dawnym borze szumi, takoż w ściółce
wiatr orze pamięć, a ludzie dla zgody
figurki z brzegu ustawili, oby
kiedyś z powietrza zszedł jakowyś skowyt
boć w lesie niegdyś smok żył i jak każdy
z nich smakość jakąś czuł do młodych branek,
zacz, kiedyś połknął za dużo, o masz ty,
jęknął i tupał od zmroku po ranek
koło południa aż zatrzęsło wszystkim
i z końcem smoka pospadały listki,
nikt kości po nim nie szukał, boć może
trucizną zlane, piach wcisł między siebie,
zacz, gdzieżech wietrzyk kiedyś je wyorze,
nuże kto inny prędzej je wygrzebie,
gdyć dziś wiadomo, ostatnia z dzierlatek
z zatrutym jabłkiem szła na swoją stratę,
dyć, smok oblizał od stópek po czółko,
o jabłko trącił jęzorem, a wtedy
jęło go palić, chociaż był jaszczurką,
acz, nieco większą, miał ci taki przełyk,
żech padł, a w miejscu owym branka jabłko
wsunęła w ściółkę, zacz, gdzie? to zagadka,
boć czasem w lesie ktoś widział jabłonie,
możech i z pestek owego przedmiotu,
którymć dzierlatka wszczęła smoka koniec,
zacz i uwierzyć w tę bajdę jest gotów
każdy, kto zoczy narzędzie skowytu,
dyć, niech donosi jak najszybciej mi tu,
boć i podobnież przy jednej z figurek
drzewo, z któregoć jadł ktoś jabłka, a że
szybkoć jakowymś bolom z jadła uległ,
zdaje się bajda z tym przypadkiem w parze,
zacz, od Szulmierza, trza gonić na Stawy
by od skowytu na jabłonię zawyć. |
|