| Messalin Nagietka |
|
 |
 |
| Dołączył: 17 Kwi 2006 |
| Posty: 390 |
| Skąd: Ciechanów |
|
|
 |
 |
 |
|
raz drzewom w lesie zachciało się bawić
wiatr upraszały, bądź nam wodzirejem,
przyjdę odmuchnął, nie ma takiej sprawy
i okolicy, której nie zawieję,
a nuż by zmienić ją w taneczną salę
chmury przepędzę i gwiazdy odpalę,
i mnóstwo innych rzeczy obiecywał
a gdy czas przyszedł, wiatru ani słychu,
jaka by mogła zatrzymać go niwa,
że po zabawie jakoż po kielichu
i słoi z drzew co z kory zeszły w tańce,
a teraz stoją nagie przebierańce?
z rana się zjawił, i buchnął na knieje,
robiłem wszystko, co się tylko dało,
a tu deszcz naszedł, śniegi i zawieje,
lecz komu z was w noc nabawiło ciało
choroby temu przysięgam na skórę,
tfu! korę, wszystkich takowych obtulę,
a czym? gałęźmi drzewa zatrzeszczały,
bo do zabawy potraciły liście,
czekał na dmuch twój, jak jeden, las cały,
a wiatr wpół przerwał i im rzecze – czyście
nie oszaleli? chcecie sądu? oto
ze spraw przyziemnych nie stawiana dotąd,
miejcie jednako na uwadze czyny,
do których nijak namówić nie mogłem
i nic już więcej nie powiem z przyczyny
zawiei, tutaj, nadął pysk przeciągle
i wywiał znikąd, jak kawę na ławę,
wszem obiecaną okoliczną sprawę
i niech tam kto z was, pomny wiatru, kiedyś
zechce się bawić, od czasu do czasu
sam, bez wymysłu przebrania się, żeby
nie stać, jak drzewa z szulmierskiego lasu,
nagość dla jednych sensem, innych pieni,
szczególnie gdyś jest przy końcu jesieni. |
|