| Messalin Nagietka |
|
 |
 |
| Dołączył: 17 Kwi 2006 |
| Posty: 390 |
| Skąd: Ciechanów |
|
|
 |
 |
 |
|
zostały schody i żelazne pręty,
na których balkon, dawno nieobecny
wciskał się kiedyś w piętro, stąd wycięty
by front budowli ukazać, powiedzmy,
część prawdy biegnie po spękaniu ściany,
skąd łomem dom ten był tedy szarpany,
lecz drzwi i okna pamiętają czasy,
jeszcze sprzed wojny, chcesz, wąchaj do woli,
bo farba nijak do nich jak do kasy,
z której ludkowie tutejsi swawolić
mogą, bo pana dworku nie ma, chociaż
z biedy by lepiej coś pod murkiem posiać
a tuż i podjazd, park, brama wjazdowa,
przymrużysz oczy a zobaczysz zawżdy
jak to się dworek wśród zieleni chował
a dziś z jej resztek, bodaj by się każdy,
wcisnął gdzie w kąty, bo co lepsze w ogień
poszło w czas zimy, a drewno jest drogie
i palić w piecu i pocierać słowem
o myśl i sopel, co z zewnętrza przybył,
kosmitą zdarzeń, któremu gotowe
historie same skapują na niby,
gdyż nie zaiskrzą, a w dawkach energii
miarkują ciepłość, weź ten obraz zerwij,
i sam wymaluj, choćby w wyobraźni
z gościńca wejrzyj w otoczenie dworku,
jak czasem słońce z zielenią się drażni
w swym zstępowaniu w padół, myślom pozwól
by to co flaucie dane było niegdyś,
choć jedne kolor, tam gdzie trzeba, ległby,
i smakuj przestrzeń, która na sztalugach
prętami nosi po schodach, skąd koniec
wędrówki cieni budowli, w posturze
dach jeden odpadł od czerwieni, tonie
w nicości, z której pędzel brzmi jak powód
w noc z mroku nagle zabrakło zachodu. |
|