| arena |
|
 |
 |
| Dołączył: 12 Kwi 2006 |
| Posty: 378 |
|
|
|
 |
 |
 |
|
Czw Cze 08, 2006 9:36 am
Termostat
I.
zamykam dopełnieniem
skomplikowane istoty spotkania
ludzi bez twarzy
bez nienawiści i miłości
zatrzaskują się ciężkie bramy
w stan nieważkości
wiem – już bez cieni
zapisane listy spłacę niepamięcią
wyzbędę się lęku
zgaśnie słońce zatrze imię
rozpłynie na śnieżnej płaszczyźnie
wilki samotnie będą zawodziły do późna
II
siedzisz na łóżku.
z bachem lub mozartem
wypełniasz nimi ściany
spożywamy ostatnią wieczerzę
bez horyzontów i apostołów
nic więcej się nie zdarzy
widziałam błękitne kamienie
w pierścieniach oczu
III
nisko w suficie marnotrawię łóżko
przestrzennie
niespokojny komfort dusi
w przygaszonym świetle
pięściami układa poduszkę
do snu
wtulona w noc zapadam
w niedźwiedzi stan
nieśmiało
rozciągam białą przestrzeń
mewa
Areno, jestem pod ogromnym wrażeniem, piękny, dobry i mądry wiersz.
Gratuluję.
Aż mi głupio, ale w wersie : "niespokojny komfort dusi " czy to "dusi" musi być? może jakieś inne wyjście?
pozdrawiam:)
gurami
zatopiłam się w Twych słowach i dziękuję za nie i 'nieśmiało' schylam głowe, pozdrawiam
hak
nowego nic nie napiszę ,że się podoba.... jest na poziomie, no i retoryka gotowa. Ale (hi) nie wiem czy celowo ten rym w pocz. kończący <ci>, brzmi tak sobie. To jedno , poza j.w.
Cieplozdravy
Christine
Ja też jestem pod wrażeniem. Dążysz do głębokiej analizy bardzo oszczędnymi słowami.
Jednak gdybyś chciała coś zmienić z tym komfortem, to podpowiadam: cały wers bym zmieniła na sprzeczność:
"spokojny komfort kusi"
Taka propozycja. |
|