|
 |  | | TWÓRCZOŚĆ INTERNETOWA CZY TWÓRCZOŚĆ W INTERNECIE |
|  |
Wysłany: Czw Paź 26, 2006 4:48 pm |
|
|
| ella_hagar |
|
 |
 |
| Dołączył: 01 Mar 2006 |
| Posty: 750 |
| Skąd: Warszawa |
|
|
 |
 |
 |
|
TWÓRCZOŚĆ INTERNETOWA CZY TWÓRCZOŚĆ W INTERNECIE
Życie toczy się na okrągło. Świat się zmienia.
Zmieniają się style, moda, strony, sojusze, układy polityczne, poglądy, realia, media. Także literatura.
Język, którym się posługujemy staje się krótszy - np. zamiast „dzień dobry” mówimy „cze”, zamiast dobrze – „ok.”, chętnie, w zamian słów, używamy palców (kciuk, środkowy).
Obok nas mieszka mały Pham Tuân z Wietkongu, śliczna Natasza z Ukrainy, czy przystojny Stefan Müller z „M jak miłość”.
Zamiast chleba powszedniego zjadamy pizzę, pijemy gin z tonikiem, wybieramy się na salony w farmerskich dżinsach.
I mamy Internet. Zamiast papierowej koperty z listem pisanym atramentem, otrzymujemy mail ze słowem, dźwiękiem, ruchomym obrazem.
No, właśnie!
W dodatku Internet, to nowe możliwości techniczne dla publikacji literatury, co w przepowiedniach miało zmieść z powierzchni ziemi wynalazek Gutenberga, a nie zmiotło i długo jeszcze nie. Tym bardziej, że autorzy uważają publikację drukiem za nobilitującą, a i dużo jest perwersyjnych czytelników, którzy kochają słowa na papierze.
Często słyszymy o literackiej twórczości internetowej, zwłaszcza o poezji internetowej. Co to jest, do licha?! No, bo jak internet wpływa na poezję, że przestaje być poezją, a staje się e-poezją ?
Jest faktem, że Internet umożliwił każdemu szybkie upublicznianie (i upublicznianie w ogóle) swojej radosnej – bądź nie - twórczości. Pozwała każdemu na rozpowszechnianie własnych tekstów bez wychodzenia z domu, bez ubierania się w cokolwiek, bez nowej fryzury i nawet bez zastanowienia. Ale także bez żadnego filtra, bo w Internecie nie istnieje szef wydawnictwa, redaktor , który odmówi publikacji.
Pozostaje autocenzura. Ale czy jest stosowana? Pozostawmy ocenę użytkownikom i czytelnikom for literackich. Oni wiedzą! Przynajmniej niektórzy, mam nadzieję.
Nagle ludzie uświadomili sobie, że mogą wszystko, bo pisac każdy może. Piszą blogi, zakładają własne strony lub fora z dodatkiem w nazwie „art”, publikują wszystko, jak leci. W ten sposób poprawiają sobie samopoczucie i poczucie własnej wartości, ale często nie poprawiają przy tym wartości tego co piszą.
Czy e-poezja to właśnie cały ten rozpruty w internecie worek tj. poezja, nie-poezja, może-poezja-ale-kto-to-wie, żadna-poezja ? No, ale to byłoby uogólnianie, a nie konkretyzowanie.
Może e-poezja to ta, której autor podaje wirtualną rękę czytelnikowi? Pragnie z nim kontaktu, jak sucha ziemia dżdżu, pragnie opinii, rozmowy? Nic bardziej mylnego. Fora literackie są niemal wyłącznie dla twórców, pytania czytelników typu „co autor miał na myśli?” bywają ignorowane i nazywane ignorancją, wypowiedzi pod utworami nazywa się niejednokrotnie infantylnymi i kasuje się opinie krytyczne, zaś chęć rozmowy z autorem traktowana jest jako zaczepka towarzyska i skrywana próba flirtowania.
Co zatem?
Powiem wam! Nie mam pojęcia, co to jest poezja internetowa.
Według mnie e-poezja nie istnieje. Istnieje tylko internetowa forma publikacji.
Poezja może być publikowana drukiem na papierze, na kasecie DVD i wprost w Internecie. Bo Internet to tylko jeden ze sposobów umożliwiających publikację twórczości i jej rozpowszechnianie - niezależnie od tego czy umieścimy w Internecie tekst napisany na klawiaturze czy zdjęcie (skan) kartki z pismem odręcznym.
Jest tylko jedna poezja. Jakaś chwila w sercu -chwila odbioru i chwila tworzenia. Tekst-przekaz, gdzie kończy się codzienne słowo, coś co nie da się właściwie dokładnie zdefiniować, coś co przeczuwamy , że jest poezją lub nią nie jest.
Leśmian powiedział kiedyś: poeta powinien pisać tak, jakby nie było druku”. Uwspółcześniając można powiedzieć: poeta powinien pisać tak jakby nie było Internetu.
I tyle.
Poezja to poezja.
 |
|
Ostatnio zmieniony przez ella_hagar dnia Sob Paź 28, 2006 10:20 am, w całości zmieniany 1 raz _________________ [eh] |
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Pią Paź 27, 2006 11:10 am |
|
|
| Christine |
| administrator |
 |
 |
| Dołączył: 13 Wrz 2005 |
| Posty: 2469 |
| Skąd: Gdańsk |
|
|
 |
 |
 |
|
Twórczość internetowa, e-poezja, blogi - to całkiem nowe pojęcia. Te zjawiska istnieją realnie, mimo że w wirtualnej rzeczywistości i każde z nich wymaga odrębnego omówienia.
E - poezją możemy określić wszystkie publikacje internetowe poezji, ale to nie znaczy, że jest to zjawisko jednorodne. Mimo, że publikuję swoje wiersze w internecie, nie utożsamiam tego z odrębną dziedziną internetowej twórczości, wręcz przeciwnie, jest to dla mnie sposób tylko sposób na publikację z bardzo szybkim odbiorem czytelników i ich komentarzami.
Do tego możemy jeszcze dodać proces doskonalenia formy i dojrzewania materii - potencjału twórczego, bo przecież z komentarzy, które są rzeczowe, wyciągamy wnioski.
Wiele osób traktuje podobnie jak ja publikacje swoich wierszy w internecie, ale są także inne opcje. Niektórzy traktują to jako dobrą zabawę nie wymagającą wyjścia z domu - mają kontakt z grupą znajomych, dla których te publikacje to także relaks, psychoterapia, sposób spędzania czasu wolnego. To połączenie /na niektórych forach/ blogów, czatów, forów dyskusyjnych, upstrzonych w e-pacykarstwo.
Myślę, że stąd bierze się tak ogromna liczba internautów - poetów, bo wrzucono do jednego worka wszystkich, którym udało się wpuścić w net cokolwiek, co przypominałoby wiersz.
Najbardziej specyficznym i nowym zjawiskiem w necie są blogi. Są bardzo zróżnicowane, bo czym innym są dziecinne i młodzieżowe blogi prześcigające się w ozdabianiu kolorowymi animkami i emocjonkami, najczęściej kiczowatymi, podobnie jak kiedyś prowadziło się pamiętniczki, do których wpisywało się "na górze róże, na dole fiołki, a my się kochamy, jak dwa aniołki", ozdabiając serduszkami itp.
Są też blogi świetnie pisane, ze znakomitymi zdjęciami, często publikuje się na nich także fragmenty twórczości literackiej. Blogi prowadzą ludzie znani ze świata mediów, politycy, literaci, krytycy, twórcy.
Porównałabym ten rodzaj blogowania do dzienników, do których odnoszono się z wielką estymą. To co różni dawny i współczesny dziennik, to ogólny dostęp do blogów i funkcji komentowania przez przypadkowe osoby.
Nawet najlepiej prowadzone blogi, nie utożsamiałabym z twórczością artystyczną: owszem, umieszcza się na nich twórczość, ale w jakiś sposób ją wyodrębniając, bo blogi to przede wszystkim publicystyka, zapis tymczasowy, szybka notatka, czasem coś w rodzaju reportażu.
Teraz poszczególne dyscypliny często się ze sobą mieszają, tworzą się nowe gatunki sztuki, ale myślę, że trzeba zachować pewną odrębność tego, co jest tylko tymczasowym zapisem, notatką w pamiętniku, a tym, co przetworzone procesem twórczym staje się esejem literackim, opowiadaniem, wierszem. Tak jak zapis jakiegos zdania w słupku, nie jest wierszem tylko z powodu samego sposobu zapisu, każdy fakt literacki powinien mieć przemyślaną forę. Nawet przypadek jest możliwy do wykorzystania w dziele, jeśli będzie wynikał z założonej z góry filozofii reguł - wide happening czy niektóre instalacje. Ogólnie mówiąc, oprócz twórczego potencjału potrzebna jest jeszcze forma wykreowana przez twórcę. |
|
Ostatnio zmieniony przez Christine dnia Pią Paź 27, 2006 11:38 pm, w całości zmieniany 1 raz _________________ Krystyna Bogusławska |
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Pią Paź 27, 2006 8:10 pm |
|
|
| amandalea |
|
 |
 |
| Dołączył: 24 Cze 2006 |
| Posty: 935 |
| Skąd: Wrocław |
|
|
 |
 |
 |
|
e-poezja...poezja drukowana...
Bardzo często internet jest jedynym miejscem gdzie dana osoba może publikować...no cóż pamiętam pewną rozmowę z wydawcą, który stwierdził"poezja jest nieopłacalna, gdyby pani pisała prozę, reportaże to co innego"...mówi się,że poezja wydana drukiem przechodzi przez jakieś tam sito krytyków i tu się nie zgodzę, wystarczy,że ktoś ma pieniądze, znajdzie wydawcę, kupi nr IBN i wiersze są wydane...może nawet dogadać się z księgarnią i wystawić tam swoje tomiki do sprzedaży...owszem co druk to druk...
Krytycy...jeśli wszyscy byliby tacy jak pewien krytyk z Zielonej Góry, który podsumowywał konkurs w Nowej Soli min. słowami " nie bójmy się poetyckiego bełkotu", to no cóż nic więcej nie powiem( na szczęście nie wszyscy są tacy)....poza tym nawet wśród krytyków sa tacy którzy preferują wiersze klasyczne rymowane i tacy którzy wolą poezję białą.
Piszesz Ellu, że nie ma dyskusji pod wierszami ale jak może byc takowa jeśli w momencie gdy autor zaczyna pisać co chciał powiedzieć natychmiast odzywają się głosy,że wierszy się nie tłumaczy, bo tak odbiera się przyjemność interpretacji innym czytelnikom albo wręcz wyśmiewa się autora, który przeważnie nie ma przygotowania fachowego i nie potrafi merytorycznie bronić swojego utworu...
Poezja, to poezja ...
Pozdrawiam serdecznie  |
|
_________________ Lidia Kowalczyk
...nie mam już nawet złudzeń... |
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Nie Lis 05, 2006 4:53 pm |
|
|
| ella_hagar |
|
 |
 |
| Dołączył: 01 Mar 2006 |
| Posty: 750 |
| Skąd: Warszawa |
|
|
 |
 |
 |
|
Tak na marginesie…. Nikt nie mawia „poezja gazetowa”, „czasopismowa”, „książkowa”, czy coś w tym rodzaju.
A poezja internetowa i owszem. I raczej z negatywnym zabarwieniem.
Chciałabym coś dodać o blogach.
Piszesz Krysiu:
„Nawet najlepiej prowadzone blogi, nie utożsamiałabym z twórczością artystyczną: owszem, umieszcza się na nich twórczość, ale w jakiś sposób ją wyodrębniając, bo blogi to przede wszystkim publicystyka, zapis tymczasowy, szybka notatka, czasem coś w rodzaju reportażu.”
No właśnie, co z tym blogiem jest?
Czy powinno się oddzielić pisanie bloga od pisania wierszy, czy w ogóle od literatury? Napisałaś mi kiedyś, Krysiu : „To jedna z zasad pisania, literatura, to nie blog. Chociaż nie mam nic przeciwko pisaniu blogów, trzeba to jednak oddzielić”.
Może zechcesz to rozwinąć? Chętnie poczytam.
Blog w założeniach to strona internetowa z dodawanymi, co jakiś czas zapiskami osobistymi.
Taki niby-pamiętnik (bywa, że o życiu sfingowanym). Albo informacje, poglądy, opinie, przemyślenia na różnorodne tematy.
Tyle założenia, definicje i takie tam inne „mądrościowe” szufladkowanie.
Ale, jak to w życiu - rzeczywistość nie mieści się w sztywnych układach. Blogi są pisane w tak różnych formach, że dają się sklasyfikować jedynie pod wspólną nazwą „blog”, która przestaje wyjaśniać cokolwiek.
W moim odczuciu wiele z tych blogów, to literatura (lub poezja, bo niektóre „notatki” na blogach to po prostu wypowiedź w formie wiersza, niejednokrotnie całkiem niezłego).
Wszak to wszystko, to myśli przekazywane za pomocą słów, przez twórcę. I bywa, że pięknie, a wcale nie publicystycznie, informacyjnie czy naukowo.
Myślę, że blog może pewnego dnia zostać uznany za pełnoprawny gatunek literacki, a dziś niektóre blogi to naprawdę literatura. Bywa, że piękna. Często bogato ilustrowana własną grafiką, fotografią (to też sztuka piękna).
Nie oddzielałabym pisania bloga od literatury, od sztuki.
Jak myślisz, Krysiu? Jak myślicie? |
|
Ostatnio zmieniony przez ella_hagar dnia Pon Lis 06, 2006 11:42 am, w całości zmieniany 2 razy _________________ [eh] |
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Nie Lis 05, 2006 8:09 pm |
|
|
| Shibbi |
|
 |
 |
| Dołączył: 12 Kwi 2006 |
| Posty: 1358 |
| Skąd: spod Maciejowej |
|
|
 |
 |
 |
|
hmm....
podumam - każda ma deczko racji - ............
aż tak sie nad tym nie zastanawiałam - ale chyba warto-------------- choćby po tym co tu przeczytałam.  |
|
_________________ ... nie zapomniałam nie e e e e e
to wszystko we mnie jest,
jak ochota na grzech,
na smutek i śmiech .... |
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Pią Sty 12, 2007 10:45 pm |
|
|
| ella_hagar |
|
 |
 |
| Dołączył: 01 Mar 2006 |
| Posty: 750 |
| Skąd: Warszawa |
|
|
 |
 |
 |
|
„POEZJA UWOLNIONA”
fragmenty artykułu opublikowanego w miesięczniku „Śląsk” (Nr 7/2003)
autor Rafał Fagas
[…]
"Poezja internetowa" nie ma dobrej prasy. Znakomita większość publikacji na jej temat traktowała ją jako co najwyżej ciekawostkę z pogranicza technologii i grafomanii. Szukając przyczyn takiej opinii, w moim mniemaniu nieuzasadnionej i krzywdzącej, doszedłem do wniosku, że co najmniej część winy leży tu po stronie nazwy tego zjawiska. Kiedy się bliżej przyjrzeć, termin "poezja internetowa" ma cechy oksymoronu. Przeciwstawia sobie szczyty humanizmu i doliny technologii. Przypuszczam, że bardzo trudno jest w różnego rodzaju redakcjach znaleźć człowieka biegłego zarówno we wspinaniu się na turnie literackiej abstrakcji, jak i w pełzaniu po technologicznych równinach. Dlatego tak trudno o dobry i pełny opis. Dlatego tak łatwo o niesprawiedliwe sądy nad dystrybuowaną przez Internet literaturą. Dlatego wreszcie - brakuje zrozumienia istoty tego zjawiska.
Jak więc jest naprawdę? Tak naprawdę przymiotnik "internetowa" jest mylący. To tak jakby dzielić poezję na "papierową", "długopisową" czy "rytą na glinianych tabliczkach". Technologia wnosi tu tylko nowy nośnik. Nośnik, co prawda rewolucyjnie zmieniający zasięg i szybkość komunikacji, ale niosący tę samą poezję. I ten fakt, kiedy wyjdzie na jaw - dziwi. Jak to? Miała być poezja internetowa, a jest zupełnie taka sama poezja jak na papierze? Miałem kiedyś przywilej brania udziału w telewizyjnym programie "Autograf", w którym jedna z części poświęcona była tomikowi "p.h.p. wiersze". Tomik ukazał się drukiem w szanowanym wydawnictwie i był próbą antologii poetyckiej grupy dyskusyjnej pl.hum.poezja. Pamiętam szczere zdziwienie pana Stefana Chwina, również biorącego udział w programie, że (cytat z pamięci) "spodziewał się cyberpoezji, a okazało się, że w antologii znalazły się wiersze dość tradycyjne". No niestety (a może na szczęście), "wiersze internetowe" nie mają błyskających lampek i nie robią "pip" przy czytaniu.
[…]
W Internecie naprawdę dzieje się poezja i to dzieje się w sposób nowy i rewolucyjny. Nie w treści i formie - w komunikacji.
[…]
Publikując w ten sposób, udostępnia swój wiersz całemu globowi i zapewnia wierszowi więcej czytelników niż ma niejeden wydrukowany tomik. I to czytelników rzeczywistych. Nie takich, którzy kupili gazetę tylko dla krzyżówki, nie takich, którzy dostali tomik i do niego nie zajrzeli. Daje wierszowi czytelników z krwi i kości, zajadłych zjadaczy wersów, ludzi o olbrzymiej wrażliwości, ludzi, którzy czytaja poezję z wewnętrznej potrzeby, a nie tylko z racji uprawianego zawodu. Ale to nadal jedynie część frajdy. Bo oto następuje kontakt zwrotny. Wiersz jest komentowany, interpretowany, ktoś wyraża swoją opinię, chwali, wytyka błędy. Komunikacja nagle staje się dwustronna. Można się bronić, można akceptować krytykę, trwa dyskusja nad wierszem i z wierszem. Jakby tego było mało - dyskusja ma charakter globalny i nieprzerwany. Fakt istnienia stref czasowych daje nam nadzieję na odzew, nawet kiedy opublikujemy późną nocą.
Zaraz, zaraz - powiesz, drogi czytelniku, przyzwyczajony do konsumpcji tego rodzaju entuzjastycznych tekstów - jeżeli jest tak wspaniale, to gdzie tkwi haczyk? Co przeszkadza tym wszystkim osobom, które znam, wejść do krainy poetyckiej szczęśliwości? Dlaczego wszyscy sądzą, że miast kwitnących łąk Internet to tylko bagno grafomanii?
Dobrze, że zapytałeś. Odpowiedź jest krótka: statystyka. Statystyka, czyli gałąź nauki, która stara się liczbowo opisać wolność. Jako że wcześniej ogłosiłem Internet krainą wolności słowa, użycie statystyki do jej opisu wydaje mi się jak najbardziej uprawnione. Wyobraźmy sobie zatem krainę, gdzie publikować może każdy. Gdzie nie ma mechanizmów selekcji, gdzie żaden gust, przekonanie, wykształcenie, czy doświadczenie nie stoją na drodze do publikacji. Statystycznie rzecz biorąc, 99% procent tego, co w takich warunkach ujrzy światło dzienne, będzie najczystszą grafomanią. Ale pozostanie ten jeden procent wierszy, które warto przeczytać, wierszy trafiających do ludzi o różnych wrażliwościach. Oczywiście, sytuacja taka stawia czytelnikowi ogromne wymagania. Nie dość, że wymaga od niego uporu godnego poszukiwacza złota, który już niejedno dno przesiał swoim sitkiem, to jeszcze pozbawia go życzliwej pomocy literackich autorytetów. Tutaj nikt mu nie powie, co dobre, a co złe. Tutaj może polegać tylko na własnym poczuciu piękna.
Tylko czy ten trud jest nieopłacalny? Czy może czasem praca, jaką wykonujemy, oddzielając złoto od mułu, nie sprawia, że hodujemy w sobie znawcę minerałów? I czy wreszcie nie cieszy nas pewność, że żaden autorytet nie podbierze nam z przetaka złotego samorodka?
Żyjemy w świecie nadmiaru. Mamy zbyt wiele gazet, aby je przeczytać; zbyt wiele kanałów w telewizji, aby je obejrzeć; zbyt wiele rodzajów wina, aby wszystkich spróbować. Mnogość obrazów, słów, propozycji i ich nieuporządkowanie coraz bardziej zaczyna przypominać informacyjny śmietnik. Albo dokonamy samoograniczenia, godząc się na to, że ktoś będzie wybierał za nas, albo nauczymy się żyć na tym śmietniku i samemu wyszukiwać rzeczy wartościowe. Nigdy jeszcze gust i sztuka wyboru nie stanowiły takiego wyzwania.
I to właśnie jest główną przyczyną złej prasy "internetowej poezji". Z początku widać tylko śmietnik i nie lada sokolego trzeba wzroku, żeby coś na nim wypatrzeć. Kiedy na ekranie naszego komputera po raz pierwszy pojawia się aktualna zawartość grupy dyskusyjnej, prawie na pewno bedzie to tylko grafomania. Ale ta zawartość płynie, pojawiają się co chwilę nowe wiersze i któryś z nich może być genialny.
[…]
Mówimy cały czas o poezji. Czy w Internecie nie ma prozy? Oczywiście jest. Piszę o niej na końcu z dwóch względów. Po pierwsze - bo wiem o niej stosunkowo niewiele. Po drugie - bo nie tworzy ona w mojej opinii tak silnych grup zainteresowania jak poezja. Przypuszczam, że wynika to w dużej mierze z tego, o czym pisałem w poprzednim akapicie: prozę, zwłaszcza jeżeli jest to jakaś dłuższa forma, źle się czyta z ekranu. Żeby ją wygodnie przeczytać, należałoby ją wydrukować na domowej drukarce. Już samo drukowanie odstręcza wiele osób. W dodatku czytając ją, odchodzimy od komputera, więc ewentualna dyskusja wymaga powrotu. Z doświadczenia wiem, że było kilka prób powołania osobnej grupy dyskusyjnej poświęconej prozie. Wszystkie spełzły na niczym z powodu braku zainteresowania internautów. Ale e-papier ma szansę zmienić i tę sytuację
[…]
W czasie, w którym pisałem ten artykuł (4 dni), na grupę pl.hum.poezja wysłano około 800 wiadomości. 100 z nich było wierszami. Nikt nie jest w stanie policzyć, ile wierszy opublikowano w tym czasie na innych serwisach. Ta ilość oczywiście nie przekłada się na jakość, ale dla mnie jest pocieszająca. Jest pocieszająca, bo daje nadzieję na to, że zapowiadana w mediach cywilizacja obrazkowa nie musi nastąpić. Że nastąpi zachowanie proporcji pomiędzy ludźmi, którym wystarczy widzieć a tymi, którzy potrzebują czytać.
I na tym, może zbyt przemądrzałym zdaniu, zakończę. Kiedy to piszę, minęła właśnie północ. Być może właśnie teraz ktoś pisze genialny wiersz. Być może właśnie dokręca ostatnie śrubki w idealnie zbudowanej rytmice. Może właśnie nadaje ostateczny szlif metaforom. Być może zaraz bedę miał okazję go przeczytać.
_ . _
Całość można przeczytać na :
http://www.heniu.com/hportal/main?Page=Emit&Name=poezja_uwolniona.htm
skrótów dokonała ella_hagar |
|
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Pią Sty 12, 2007 11:27 pm |
|
|
| Christine |
| administrator |
 |
 |
| Dołączył: 13 Wrz 2005 |
| Posty: 2469 |
| Skąd: Gdańsk |
|
|
 |
 |
 |
|
Świetny artykuł. Myślę podobnie, jak autor, a może prawdziwiej byłoby powiedzieć, że tak myślałam, zanim nie wsiąkłam w internetowe pola poezji.
Autor artykułu jest chyba na rozdrożu: z jedej strony wiara w słowo czytane z papieru, bliskie związki z redakcją pisma drukowanego - a zdrugiej strony częste korzystanie z internetu i jazda po forach literackich. To znamienne dla naszych czasów, rozdarcie pomiędzy rzeczywistością, a e-rzeczywistością.
Przecież bez gazet, tygodników, miesięczników drukowanych posiadacz łącza internetowego łatwo może sę obejść. W internecie jst szybszy przekaz informacji bieżących, a więc codzienna gazeta staje się niepotrzebna. Inne informacje, dotyczące bezpośrednio naszych zainteresowań, możemy sobie wybierać i czytać w czasie najbardziej dla nas dogodnym i tylko to, co naprawdę chcemy. Wyszukiwarki w kilka sekund dają nam dostęp do słowników, encyklopedii, periodyków poświęconych konkretnym informacjom. W tym wszystkim znalazła sobie miejsce - o dziwo! - sztuka, a zwłaszcza literatura.
Czy to zjawisko jest zadziwiające? Może tyllko dla początkującego internauty, bo w tym świecie jest wszystko, tylko trzeba nauczyć się w nim poruszać.
Co do procentowego określenia co jest tu, w internecie prawdziwą poezją, a co grafomanią, to myślę, że kryteria są jednakowe dla literatury drukowanej i tej z klawiatury. Z tego co jest wydawne drukiem równie duży procent jest tylko makulaturą, jak w internecie po prostu do pominięcia. Może tylko koszty ograniczają dostęp do słowa drukowanego, bardziej, niż w necie i zmuszają nas do dokonywania selekcji przed kupnem. |
|
_________________ Krystyna Bogusławska |
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Wto Sty 30, 2007 12:54 pm |
|
|
| stary krab |
|
 |
 |
| Dołączył: 24 Kwi 2006 |
| Posty: 1312 |
| Skąd: Tarnów |
|
|
 |
 |
 |
|
Jestem człowiekiem leniwym, dlatego wybaczcie, że wolę wchodzić w słowo, niżeli nizać misterne wstępy.
Nawiążę do pejoratywnego podtekstu w pojęciu poezja internetowa. Bierze się ono stąd, że w zalewie publikacji zapisów "mowy wiązanej" na internetowych stronach udział literackich pierwocin i radosnej grafomanii jest procentowo wysoki, jak nigdy wcześniej. Nie odważę się wpisać jakichkolwiek liczb, proporcji tej magmy zapiasnych myśli i rojeń do wartościowych i sprawnie napisanych utworów.
Zważcie, iż chcąc wydać drukiem wiersze, opowiadanie, czy falieton nawet - zawsze najpierw tekst trafia w ręce osób profesjonalnie się literaturą, czy nawet publicystyką zajmujących. Decyzję podejmuje krytyk (że o cenzorze nie wspomnę), redaktor, wydawca.
W Internecie także są serwery bardziej i mniej ambitne. Jednak jedne i drugie mieszczą się w pojęciu owej poezji internetowej.
(Moje twierdzenie staje się nieco mniej kategoryczne w związku z łatwością dostępu w ostatnich latach do drukarek i drukarni komputerowych. Dziś mając pieniądze można sobie dość łatwo wydrukować i marne wiersze. Niemniej jednak nie tak łatwo i bez większej przygany, jak to ma miejsce w Internecie).
Co się zaś tyczy samego sposobu publikowania, to niższość tekstu w Amarylisie w stosunku do tomiku wierszy rozpatrywać można podobnie, jak nigdyś kartki z zeszytu w kratkę zapisanej długopisem do strony wykaligrafowanej na papierze czerpanym. Czyli mówimy tu raczej o estetyce i przyzwyczajeniach. |
|
_________________ (...) dlaczego każde miasto
musi stać się Jerozolimą i każdy
człowiek Żydem (...)
Adam Zagajewski - JECHAĆ DO LWOWA |
|
|
|
Wysłany: Sro Sty 31, 2007 5:38 am |
|
|
| KsięgaDawida |
|
|
 |
| Dołączył: 21 Kwi 2006 |
| Posty: 297 |
| Skąd: Warszawa |
|
|
 |
 |
 |
|
Nosnik nie ma znaczenia.Oczywiscie w ustach niektórych określenie "poezja internetowa" ma zabarwienie pejoratywne.Neutralne określenie to "poezja w internecie". Wszystko zależy od tego jaką ona jest,a nie od tego gdzie jest publikowana.Pisma,zwłaszcza literackie, mają niewielkie nakłady i często,dzięki wadliwej dystrybucji, ograniczony zasięg terytorialny.Dochodzi ekologiczny aspekt sprawy; nie wycina się lasów.
Są również minusy.Większosć internautów z którymi się spotykam w realu marzy...o własnej książce.PAPIEROWEJ!.
Wydałem tych książek poetyckich (bo tu głównie chodzi o poetów oraz autorów zbiorów opowiadan czy esejow) 10 i jedną krytyczną. Nigdy nie byłem w zadnych przecenach. A "rynek' jest wąziutki,oj wąziutki. Zresztą zawsze taki był. Tylko teraz to okrutniej się weryfikuje. Na portalu Wydawnictwa Literackiego,instytucji ogromnie szacownej,można wyczytać,ze obecnie w przecenie (70%) sa tacy poeci jak Ewa Lipska czy Andrzej Warzecha. Czuję,ze w niewłaściwą strone zmierzam.Niewielu internautów ma własciwe wyobrazenie o "papierowych ,wydawniczych sprawach" Niektórzy nie chcę się nimi zajmowac. Owszem,literatura jest jedna,bez wzgledu na nośnik.Warto by więc i o jej aspektach wydawniczych podyskutowac.Przynajmniej w imię realizacji marzen,skoro istnieją i mają taki właśnie kształt. Zawieśmy jednak ten temat. To już ocean kwękania,nieudolności i wadliwej polityki wydawniczej. Na imię mu "brak pieniędzy",praktycznie na wszystko,na promocję i marketing,na ulokowanie ksiązek "niskonakładowych" w prywatnych(wylącznie) hurtowniach..
Porozmawiajmy o literaturze w sieci;jej wadą,widoczną gołym okiem,jest zalew grafomanii. Ale z tym zalewem mamy do czynienia rownież w papierze.Dziś wystarczy mieć pieniadze i można wszystko wydać. Pożniej,po 2 ksiązkach startuje się do ZLP czy SPP.I z amatora jest się"zawodowcem". Przyjmują jak leci,zwłaszcza "młodych"(praktycznie 50 latków),zeby im zaniżali średnią wieku (grubo ponad 60-tkę).To nie przesada; niedawno do ZLP przyjęto ponad dziewiędziecioletniego członka.Chodzę na spotkania literackie do Domu Literatury(zawodowcy) i rożne slamy.Zalew grafomanii jednakowy.Na slamach tylko więcej ludzi(uczestników). Literatura to sprawa wartosci i umiejętności,a nie legitymacji.Z tym ,niestety,bywa różnie.Twórczosć wyróżniających się jednostek publikujących w sieci jest niewątpliwie bardziej wartościowa niż PRZECIETNA,papierowa produkcja"zawodowców". Prawdę mówiac 80% z nich nigdy nie przyjalbym do żadnej organizacji pisarskiej(SPP czy ZLP). Te korporacje są poprostu martwe,zainfekowane tandetą. Tandeta króluje również na portalach. Tandeta i niewiedza,niska swiadomość, niewielki profesjonalizm.Do tego dochodzą rzeczy nieznane w literaturze zawodowej; błędy ortograficzne,gramatyczne,stylistyczne.
Najważniejsze jednak są postawy;postawa odmowy,przekonanie internautów,że cała literatura zaczyna się (i kończy) na nich,ze niczego nie trzeba czytać i niewiele trzeba umieć,ze wystarczą chęci oparte na "widzi mi się". Odzielnym tematem są komentarze czytelników i autorów,i rozne gierki dobrze znane z realu;aby nikt nie wystawal ponad przeciętność. Tu akurat,na Amarylisie, jest nieżle.Sporo rzeczowych,merytorycznych uwag.Na wiekszosci portali literackich króluje chamstwo i nonszalancja. A to ciagnie "w doł."
W sumie gdyby nie demonstracyjne odcinanie sie od tradycji literackiej i nie wszędobylska amatorszczyzna chętniej publikowałbym w sieci niż w papierze.Poszukuję po prostu dobrego portalu i sadzę,ze dbałosć o poziom jest sprawą najważniejszą,niwelująca rzekomą przepaść jaka istnieje między literaturą w sieci a" literaturą nośnika papierowego" |
|
|
|
|
Wysłany: Sro Sty 31, 2007 11:49 am |
|
|
| KsięgaDawida |
|
|
 |
| Dołączył: 21 Kwi 2006 |
| Posty: 297 |
| Skąd: Warszawa |
|
|
 |
 |
 |
|
Naturalnie,blogów nie uważam za literaturę,chyba,ze mają one wyrażnie charakter fikcjonalny i są prowadzone przez kogos"z nazwiskiem"(lub znanym nickiem czy pseudonimem ale to rzadko spotykane ze względu na prawa autorskie).Blogi-dzienniki względnie znanych pisarzy czy artystów,traktuje jak dzienniki "papierowe".
Przeczytawszy ponownie swoją wypowiedz ,uważam,że niepotrzebnie poruszyłem za dużo tematów. Jednak niektóre uwagi dyskutantów wydały mi sie nierozsądne,odstające od faktów,uproszczone.Chyba najlepiej jest "zawiesic" wszelkie wypowiedzi na temat"literatura w internecie contra literatura na nośniku papierowym" (Mam tu na myśli fenomenologiczną procedurę zwaną bracketing). I skupić się na samej literaturze " sieciowej",kladaac nacisk przede wszystkim na jej ..WADY.Zalety znamy bowiem wszystcy i chętnie z nich korzystamy, ba,nimi uzasadniamy swoją partycypację "sieciową" Mówienie o wadach jest dzisiaj niemodne. Wszystcy chcą byc CHWALENI i ODNOSIĆ SUKCESY.Niestety,"pula" SUKCESOW jest niewielka,sukces nielicznych wiąże sie z PORAŻKAMI przeważającej większości,samo żaś niepohamowane ,"ślinotokowe "chwalenie podobnie jak bezstresowe wychowanie coraz częsciej ujawnia swe przerażające NIEDOSTATKI.Tymczasem świadomość WAD,w 60-65 % procentach pozwala je przezwycięzyć,wyeleminowac niedostatki. Dlatego następny post będzie o WADACH "literatury w internecie" czy jak ktos woli "literatury internetowej"(To zupełnie,drugorzędna,nazewnicza) sprawa. |
|
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Sro Sty 31, 2007 12:04 pm |
|
|
| Christine |
| administrator |
 |
 |
| Dołączył: 13 Wrz 2005 |
| Posty: 2469 |
| Skąd: Gdańsk |
|
|
 |
 |
 |
|
Toczymy dyskusję wokół tematu dość sztucznego. Pojęcie "twórczości internetowej" jest nieprecyzyjne, to zjawisko nowe i zmienne - ulegające ewolucji. Może w ogóle nie istnieje - bo literatura jest literaturą, a sztuka - sztuką, bez względu na to w jaki sposób jest utrwalona.
Gdy przypomnę sobie swoje pierwsze zetknięcie z internetem, to wiem, żeoscylowałam od zachwytu do kompletnej negacji. Pierwsze spostrzeżenia są zwykle najtrafniejsze, więc nawet w blogowaniu, w rozmowach na różnego rodzaju czatach dostrzegałam coś nowego, coś, co nie występuje gdzie indziej i może być tworzywem jakiejs nowej sztuki. Np. Wiśniewski wykorzystał to tworzywo ( w lepszy lub gorszy sposób) w swojej książce „S@motność w Sieci”. Myślę, że wiele można znaleźć inspiracji i wykorzystać, ale konieczny jest proces twórczy - podkreślałam to we wcześniejszych wypowiedziach - który przetworzy "materiał" na sztukę.
Zgadzam się, że lepiej mówić o wadach, niż sukcesach. Sukces daje się tylko pochwalić i koniec, kropka.
Wytknięte "Wady" - prowadzą do dyskusji, do poszukiwań, do ulepszania.
 |
|
Ostatnio zmieniony przez Christine dnia Wto Lut 20, 2007 2:24 pm, w całości zmieniany 1 raz _________________ Krystyna Bogusławska |
|
|
|
 |  | | Uwagi do powoływania sie na miesieecznik "Slaśk" |
|  |
Wysłany: Sro Sty 31, 2007 1:52 pm |
|
|
| KsięgaDawida |
|
|
 |
| Dołączył: 21 Kwi 2006 |
| Posty: 297 |
| Skąd: Warszawa |
|
|
 |
 |
 |
|
| Przepraszam,nie używaj sloganów,nie powołuj się na żadne "autorytety" oraz inne przejawy totalnego wymóżdzenia.Też mi "autorytet" ;jakiś"Fagas" (oczywisty pseudonim i zgrywa) i drugi autorytet Kijonka (szef "Sląska" b.członek KW. PZPR w Katowicach raczej obiekt badawczy dla IPN-u). Elu,miej litosć na nieletnimi! PS ;"Fagas" oznacza przedwszystkim mężczyznę w wieku mlodym lub średnim,następnie partnera jakiejś dziewczyny czy kobiety i wreszcie...alfonsa,stręczyciela."Autorytet Fagas"- wzruszająco zabawne!Co do 99% grafomanii ,to przesada. Obstawiam -92-95%.Ostatnio w sporym gronie 'zawodowców" przeglądaliśmy spis członków jednej z 2 literackich organizacji (SPP-ZLP). 80% członków to kompletny ANONIMAT. Nawet dla mnie,znającego naziwska i dorobek tłumaczy oraz przdstawicieli tzw satyry czy literatury dziecięcej. Chyba,po latach przyjdzie sie wypisać. Chodząc niekiedy na spotkania w warszawskim Domu Literatury cz Klubie Księgarza(tu jest trochę lepiej i zdecydowanie więcej publiczności) ,twierdzę,ze "Fagas" jest w układzie. Zawyża liczbę grafomanów w sieci i "jakos" nie wspomina o " profesjonalnych" grafomanach. Zresztą,wszelkie uwagi na temat "sieć-niesieć" opierają się na fałszywym zalożeniu,ze jest to podział rozłączny. Ale to inna para kaloszy. |
|
|
|
|
 |  | | Swiat wyszukiwarek i "wikipedii" |
|  |
Wysłany: Sro Sty 31, 2007 3:05 pm |
|
|
| KsięgaDawida |
|
|
 |
| Dołączył: 21 Kwi 2006 |
| Posty: 297 |
| Skąd: Warszawa |
|
|
 |
 |
 |
|
| Myślę,p. Krystyno,że żyje pani trochę w złudnym świecie wyszukiwarek i ogólnego dostępu (DARMOWEGO) do prawdziwych skarbów internetu. Tymczasem INFORMACJA stała się towarem i coraz cześciej trzeba za nią płacić. Nie płaci się lub płaci mało za informacje,nieistotną, przestarzalą lub sterowaną względami propagandowymi czy marketingowymi. Pare miesiecy temu ucieszyłem się mogąc sciągnąć sobie kilka poważnych europejskich dzienników i miesieczników. Zalatwiało mi to sprawę kontaktów bieżących z kilkoma językami i niepopadania we wtórny analfabetyzm językowy.Po miesiącu,czasami 3 jednak moja pronumerata (darmowa ) wygasła,bo to sa takie akcje promocyjne o których sie nie uprzedza. Oczywiście,mogę zmienić nick czy nazwisko. Trudniej byłoby zmienić IP kompa czy laptopa.Juz idzie sie w koszta. Wiele archiwów pism ("Rzepa", "Wyborcza") ma płatny dostęp. Grosze ale przy czestszych wizytach to już nie sa grosze. Wydania internetowe wielkich pism typu"New York Times roznia sie od papierowych. Slynna Wikipedie ukladaja woluntariusze czyli amatorzy, a inni amatorzy internauci sie najczesciej na nia powoluja traktujac ja jako wyrocznie. Temat do polemik i zgrzytow.Powazne biblioteki jak Biblioteka Kongresu czy nasza Narodowa tylko znikoma czesc zbiorow maja na nosniku elektronicznym.Jest troche lepiej ale wcale nie tak hohoicznie. |
|
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Czw Lut 01, 2007 2:01 pm |
|
|
| ella_hagar |
|
 |
 |
| Dołączył: 01 Mar 2006 |
| Posty: 750 |
| Skąd: Warszawa |
|
|
 |
 |
 |
|
cytat:
Przepraszam, nie używaj sloganów, nie powołuj się na żadne "autorytety" oraz inne przejawy totalnego wymóżdzenia.Też mi "autorytet" ;jakiś"Fagas" (oczywisty pseudonim i zgrywa) i drugi autorytet Kijonka (szef "Sląska" b.członek KW. PZPR w Katowicach raczej obiekt badawczy dla IPN-u). Elu,miej litosć na nieletnimi! PS ;"Fagas" oznacza przedwszystkim mężczyznę w wieku mlodym lub średnim,następnie partnera jakiejś dziewczyny czy kobiety i wreszcie...alfonsa,stręczyciela."Autorytet Fagas"- wzruszająco zabawne! […] ,twierdzę,ze "Fagas" jest w układzie. Zawyża liczbę grafomanów w sieci i "jakos" nie wspomina o " profesjonalnych" grafomanach.
Zacytowałam, bo chyba w tym fragmencie do mnie się zwracasz, Ks.Dawida [a swoją drogą masz jakieś realne imię byłoby mi łatwiej]
Cóż. Rzeczywiście używam czasem sloganów czy – inaczej mówiąc – komunałów. Ale nie więcej niż inni.
Fakt. Temat o twórczości internetowej zaczęłam od dwóch komunałów – „Życie toczy się na okrągło” oraz „Świat się zmienia.” Na dobry początek.
Zdaję sobie sprawę, że zazwyczaj komunały są pogardzane, podejrzane i zdecydowanie „be”. Ale ja lubię się nimi posługiwać w retoryce, choć staram się nie przesadzać. Są to bowiem powszechne przekonania, najogólniejsze, nie budzące wątpliwości . Bo kto podważy opinię, że życie toczy się na okrągło ? ;))))) Myślę, że pomagają one w porozumiewaniu się ludzi, dobrze robią w rozmowie, dobrze się jej przysługują, jeśli nie są nadużywane. I sama chętnie daję się pouczać komunałom, lubię gdy uświadamiają mi w danej chwili prawdy oczywiste.
Zresztą – tu następny komunał – czyż nasz świat nie jest z komunałów upleciony?
Proszę jednak nie sądzić, że ja się tu lansuję na wielkiego retoryka, nie daj Boże, mentora. Nie.
Zaczynając temat, tak zwyczajnie, z potrzeby duszy, chciałam sobie porozmawiać i poznać opinię ludzi.
Co do pana Rafała Fagasa, to nie przesadzałabym. Z wiedzy jaką posiadam, Fagas to po prostu nazwisko lub pseudonim pisarski (jeśli pseudonim, to niekoniecznie od alfonsa – stręczyciela). Pan Fagas istnieje – o! np. tutaj http://www.grupaphp.com/y-fagas.rafal/index.php
Umieściłam skróty z jego artykułu nie dlatego, że uważam go za autorytet w poruszanym temacie (lub w innej dziedzinie) i nie dlatego, że był publikowany w czasopiśmie „Śląsk”.
Uważam jednak, że artykuł jest świetnie napisany, na temat i wiele prawd w nim zawartych potwierdza moje odczucia, a całość jest bardzo ciekawie przedstawiona. Świetnie się czyta.
Nie sądzę, że pan Rafał Fagas zasługuje na miano przejawu wymużdżenia czy też zalicza się do grona grafomanów lub w dodatku należy do jakiegoś układu. Ale nie znam człowieka osobiście, zatem nie ręczę głową. Czytałam jedynie niektóre jego teksty w necie i podobały mi się.
Sadzę, że autorytety autorytetami, ale trzeba też wsłuchiwać się w to, co mają do powiedzenia zwyczajni ludzie, bo i oni mają do przekazania swoją historię i swoje przemyślenia. Lubię tak i jest to dla mnie nie mniej ciekawe niż to, co mówią uznane powszechnie autorytety.
A że szef „Śląska „ to b. członek KW PZPR? Nie wiem. Wierzę na słowo. Ale nie ma to nic do rzeczy. „Śląska” nie czytałam nigdy, powołałam się jedynie na źródło publikacji cytowanego artykułu. Na marginesie dodam, że czytuję różne czasopisma, różnych opcji, bez uprzedzeń i z ogromną dozą tolerancji. Tak mam.
Szanowny Ks. Dawida. Piszesz mi : "Elu, miej litosć nad nieletnimi"
Ło matko! Toż nie miałabym litości nad nieletnimi? ))))))))))))))))))))))))
To ja już tak piszę i wygłaszam w tym pisaniu poglądy, które deprawują nieletnich ? ;)))))
Nie. Nie dam sobie tego wmówić. ))))))))
Miej litość Ks. Dawida ! Dla mnie i dla pana Fagasa, i dla „Śląska”.
A poza tym?
Krysia napisała, że odnosi wrażenie, że toczymy dyskusję wokół tematu dość sztucznego, że pojęcie „twórczości internetowej” może w ogóle nie istnieje. Hm. Może?
A i tak - jak pisze Krysia - najważniejszy jest proces twórczy, który przetwarza „materiał” na sztukę piękną.
No, to jak zmieniać nastawienie do twórczości publikowanej w Internecie, żeby określenie : „twórczość internetowa” przestało mieć zabarwienie pejoratywne? Skoro nośnik nie ma znaczenia?
I jakie wady ma publikowanie w Internecie?
I gdybyś zechciał, Ks. Dawida, rozszerzyć pojęcie "profesjonalnych" grafomanów...
I uśmiechnij się. Głowa do góry. Nie jest tak źle.  |
|
Ostatnio zmieniony przez ella_hagar dnia Sob Lut 03, 2007 12:05 am, w całości zmieniany 1 raz _________________ [eh] |
|
|
|
 | |  |
| |