(„Nigdy ton nie powraca do struny.” - Stanisław Jerzy Lec)
nie dogonisz tych rozbieganych kadencji
nie złapiesz żadnej nuty
z roztańczonych arpeggiów
lepiej posiedź spokojnie w fotelu
wystarczy ze dyrygent unosi się stojąc
nie jest tak zmęczony jako ten pianista
w którego bić będą te wszystkie oklaski
kiedy kodą będzie zmierzał ku bocznemu wyjściu
nieważne czy w adagio czy raczej con moto
już go prawie mają już jest ich samiuśki
bez kotłów i waltorni bez dzwonów
nie puszczą go teraz bisami szarpiąc poły jego fraka
kłania się czy słania
w d-dur czy w d-moll albo bez tonacji
bez polifonii jednym prostym dźwiękiem
maestro się unosi ponad pierwsze rzędy
potem wyżej poza piszczałek koronę
wreszcie znika na chwilę w błysku żyrandola
by znowu wypłynąć gdzieś tuż pod balkonem
i tak płynie i płynie
płynie maestoso
gasną światła
publiczność znika w garderobie
noc już w filharmonii
pełna durów i molli
spadających teraz w miłym decrescendo
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1