| ella_hagar |
|
 |
 |
| Dołączył: 01 Mar 2006 |
| Posty: 750 |
| Skąd: Warszawa |
|
|
 |
 |
 |
|
Z cyklu: ROZMÓWKI NIE Z TEJ ZIEMI.
W PUBIE
Wnętrze pubu. Za ladą barman.
Wchodzi okularnik w szarym płaszczu.
- Dzień dobry. Proszę piwo bez soku
- Bez jakiego znowu soku?
- Może być bez malinowego.
- A dlaczego nie bez wiśniowego?
- Bo akurat nie lubię malinowego.
- A co to ma za znaczenie? Przecież piwo ma być bez soku.
- No właśnie, proszę bez soku
- Bez malinowego?
- Tak.
- Nie mamy soku malinowego.
- A jakie macie?
- Tylko porzeczkowy.
- To dlaczego pan pyta bez jakiego soku, jak macie tylko jeden?
- Zapytałem „bez jakiego ZNOWU soku?”
- Ale ja nie proszę znowu - zamawiam pierwsze piwo.
- Dobra! To co pan chcesz?
- Piwo. Ale bez soku malinowego.
- Czy to nie wszystko jedno bez jakiego soku?
- Przecież sam pan pytał „bez jakiego soku?”
- Zapytałem ironicznie, bo nikt nie zamawia piwa bez soku, tylko co najwyżej z sokiem.
- To nie macie piwa bez soku?
- Mamy
- I nikt nie zamawia piwa bez soku?
- Zamawiają.
- No, widzi pan.
- Ale nikt nie mówi, że bez soku.
- To skąd pan wie, że bez soku?
- He, he…Zgaduję.
- A jak pan nie trafi?
- Panie?! Jak nie trafię, to dolewam.
- Czego?
- Soku, czasem czegoś mocniejszego na życzenie.
- Widzi pan? To ważne czego się nie dolewa. Mógłby pan na przyklad znienacka nie dolać tego czegoś mocniejszego.
- Przecież to wszystko jedno czego nie dolewam.
- O, nie! Mnie nie jest wszystko jedno. Nie doleje pan nie wiadomo czego i co ?
- Jak nie doleję, to tego nie będzie.
- No, właśnie! Nie będzie i może brakować.
- Ale pan chce bez.
- Chcę bez, ale nie bez nie wiadomo czego. Chcę bez soku.
- Wiem. Ale po co, do diabła, dodaje pan, że bez malinowego?
- No, gdybym nie dodał, to skąd bym wiedział bez jakiego soku poda mi pan piwo? Nie jestem jasnowidzem.
- Ale co pana właściwie obchodzi bez jakiego soku?
- Nic, a nic! Ale byłoby mi nieprzyjemnie, gdyby się okazało, że piwo jest bez soku wiśniowego. Bo ja absolutnie lubię sok wiśniowy.
- Panie?! Przecież chcesz pan piwo bez soku!
- Owszem, ale widzę, że nie macie tu piwa bez soku.
- Jak to? Mamy piwo bez soku.
- Ale nie bez malinowego.
- No, nie.
- To ja przepraszam, nie wiedziałem. Pójdę do innego pubu.
Okularnik w szarym płaszczu wychodzi z pubu. Barman kręci głową z niedowierzaniem. Gra kapela. Solistka śpiewa piosenkę pt. "Okularnicy".
 |
|