| Bojan |
|
|
 |
| Dołączył: 15 Gru 2005 |
| Posty: 271 |
|
|
|
 |
 |
 |
|
WIECZÓR NA PLACU NIEBIAŃSKIEGO SPOKOJU W PEKINIE
A gdyby tak w tamtego raz się wstawić
I z drugiej strony stanąć chociaż raz,
Hełm, pałkę oraz mundur sobie sprawić,
W ochronnej masce skryć prawdziwą twarz.
I z przeźroczystą tarczą na kamienie,
Co z drugiej strony sypią się jak grad
Prochami, wódką uśpić swe sumienie,
By zapomniało komu kto jest brat.
Swe racje na rachunek zdać rozkazu,
Co takim prostym czyni każdy krok.
Przez strugi wody i obłoki gazu
Na drugą stronę się nie przedrze wzrok.
I nie dobiegnie poprzez hełmu ścianę
Od dziecka znany starej pieśni ton,
Ni słowa kiedyś chętnie powtarzane
O tej wolności, której bije dzwon.
A gdyby zrzucić mundur, hełm i maskę
I pałkom grzbiet nastawić chociaż raz,
Posłuchać słów, co były tylko wrzaskiem
I poczuć jak wypala oczy gaz.
Zobaczyć z bliska przerażenie źrenic,
Wzniesione ponad głową tarcze rąk,
Gdy z groźnym chrzęstem zbliża się gąsienic
Pancernych wozów ściskający krąg.
Pod transparentem uniesionym w górę
Podpisać się, jakby to był twój list:
„Choć dziś nas gnębią siły tak ponure
lecz prawdy nie przekreśli kuli świst!”
Kto wyda rozkaz, a kto pięść zaciśnie?
Kto wierzy, a kto tylko słuchać chce?
I z czyjej rany pierwsza krew wytryśnie?
„Zatrzymać się! Zatrzymać się! Zatrzymać się!” |
|