| mewa |
| moderator |
 |
 |
| Dołączył: 20 Kwi 2006 |
| Posty: 1663 |
|
|
|
 |
 |
 |
|
Raz, dwa, trzy – znowu liczę, tym razem to nie są kamienie, to upływające minuty.
Jesień, już nie sierpień a koniec września, to już jesień, rozrzucone liście na Twojej drodze, na mojej również. Wiem, jestem pewna Ty je dostrzeżesz.
Cztery, pięć, sześć – mijam, nawet nie wiem co ja mijam, spieszę się do naszego miejsca. Mijam tęsknotę, która już cichnie,
Nie, jej tylko się zdawało, że cichnie, ukryła się w strachu na wróble, w wiatraku polnym, w wydeptanych ścieżkach, które zawsze wiodą do Ciebie. Wiem, jestem pewna, Ty tę tęsknotę dostrzeżesz.
Siedem, osiem, dziewięć – już wiem, że nadzieja nie jest dla głupich, a sens nie dla słabych. Tyle Wieloryb dla mnie znaczy i sporadyczne spacery szczególne, co każdy dzień, w którym myśli o Tobie buduję.
Buduję bycie z Tobą obok, ze słów i myśli, z dotyków wyobrażonych, zapamiętanych. Buduję z kwitnienia lipy, grzyba znalezionego, krzewu nie nazwanego. Wiem, jestem pewna, Ty moje budowanie zobaczysz.
Dziesięć – przestaję liczyć, widzę jak spacerujesz. Nawet nie myślę o tym aby wszystko co jest we mnie obrócić się mogło ku Tobie. Już wiem, nie ma tęsknoty jest – teraz- tylko i wyłącznie - teraz!
Drzewo, lipa, wpisane jest w mój los, masz spuszczone oczy , torujesz drogę, wiedziesz mnie krok za krokiem. Nie muszę szukać drogi, nie muszę mieć wielkiej perspektywy, mogę iść twarzą blisko Twojego krocza, wodzić dłonią i ustami po aksamicie ciała. Wiem, jestem pewna, drzewo wpisane jest w nasz los.
Nie ma liczb,- dalej nie liczę. Powierzam Tobie wszystko. Mówię, cicho mówię ginąc pod Tobą, chcę szczęścia, którego nie rozumiem, ale ufam, że to Ono.
Czuję jak zbliżasz się by zanurzyć się we mnie, szczypta uczucia, garstka goryczy, łyżka radości i smak czystych pokus. Mięknę, cichutko mięknę bo mam Twoją
nadzieję, że to początek.
Jestem w Twoich dłoniach. Wszystko jest dobre. Ratujesz mnie ode mnie samej, od niemądrego działania, od poruszania się dla samego ruchu. A potem odpoczywam w Twojej woli i milczę w cichej rozkoszy. Wracając, odpoczywasz we mnie kroplami z nabrzmiałych kasztanów, zapachem mięty zasuszonej i lipy odpoczywającej od westchnień. Wracając odpoczywam w Twojej woli i milczę. |
|