| Christine |
| administrator |
 |
 |
| Dołączył: 13 Wrz 2005 |
| Posty: 2469 |
| Skąd: Gdańsk |
|
|
 |
 |
 |
|
Małgorzata Borzeszkowska
Dzień sądu odkładamy do jesieni
kiedy niebo opada znienacka
na dachy Starego Miasta,
koty stróżujące
pręgowane dachowce
ostrzą pazury o szorstkie
krawędzie gradowych chmur,
ścierają różowymi tarkami
mleczne pasma mgły
ogony zamiatają ścieżki
kamiennych posągów,
polerują złocenia gzymsów
katedra przewierca cumulonimbusy
ceglanym gotykiem,
diamenty sklepienia
wykrawają błękitne rozety
w szklistej kopule smogu
po lodowych grzbietach kotów
zbawieni Hanzą wstępują w tęczę,
potępieni spływają zaśniedziałym
kurantem Ratusza na ratunek
chorym gołębiom
rudowłosy archanioł Memlinga
w liliach naznaczonych skradzionym mieczem
dzieli opuszczone światy na pół
żebrak przyścienny, co to zmiękcza głazy
na lewo od Dnia Sądu,
w samotności odsuwa armageddon
do następnej jesieni
nocami, przywiązany do komina,
dokarmia koty skrawkami chmur
Między Piwną a Szeroką
Na Swiętego Ducha
tuż pod skrzypiącym dachoskłonem
antykwariatu
rozwieszone na niciach pajęczyn
zasychają żółte mumie książek
Spomiędzy trzepotu kartek
wyfruwają mole zwietrzałych wierszy,
wygryzają dziury w zielonym pluiszu foteli
mnożą się w zaciszu lambrekinów,
rozsmakowują w pilśniowych
kapeluszach emerytów.
Z pamiętnika Frau Schmidt
dyskretnie ulatuje fiołkowy atrament,
rachunki za praczkę,
solone śledzie i zylc.
Wprost z albumu Herr Steinke,
w sepii i chmurze gołębi,
wstępuje do gotyckiego
nieba katedry.
Wśród truchełek woluminów,
katastralnych ksiąg
i dzienników Realschule
tańczą w miękkich kapciach
szare koty kurzu.
Mariacki co noc wyższy
szlifuje kryształy kwaśnym deszczem.
Kanonia tętni metalicznym rytmem bębenka,
atrament zakwita
w płytkich zmarszczkach muru. |
|