Wysłany: Pon Mar 17, 2008 6:34 pm |
|
|
| Shibbi |
|
 |
 |
| Dołączył: 12 Kwi 2006 |
| Posty: 1358 |
| Skąd: spod Maciejowej |
|
|
 |
 |
 |
|
Czy w ogóle są dorozwinięci ??
Nie! Nawet spacer z psem, to nie czas z nią na rozmowę. Ona wisi na telefonie. Wskoczyła w opcję „przyjaciel” i albo on dzwoni, albo ona do niego.
Pomimo, że mgliste, jesienne opary zacierają kontury sylwetki z każdym oddalonym od oka krokiem, widzę, że jest prawie zgięta w pół, jakby chciała na kolanach odbyć tę rozmowę. Co jakiś czas słyszę jękliwie – płaczliwe, pełne nie tyle tęsknoty, ile parzące pożądaniem i seksem „ja ciebie też kocham kochanie”. Nie trzeba być specjalnie spostrzegawczym i domyślnym, żeby zobaczyć co się maluje na jej twarzy i jak układają się jej myśli? Nawet pozbawieni fantazji zauważą, że jej szczęście osiąga kulminację, a ona tworzy nie tylko jedność z nim, ale i z ich światem.
Powinnam się cieszyć jej szczęściem. Tak jest zalecane w mądrych książkach, bo to przynosi dobrą energię mnie i otoczeniu. Ale nie daję rady, choć to moja przyjaciółka od podstawówki. Mdli mnie, mimo, że filtruję płuca gwiżdżąc nieustannie na Lukę, którą nawet zagęszczona od lamp poświata też pochłania w mroku.
Hmm..., myślę w duchu. Można się kochać, nie ma sprawy, ale żeby tak zdurnieć i to w tym wieku? Prawdą jest, że nie widziałam go na oczy, a to co wiem z jej opowieści to żadna wiedza. Wszystko trzeba by przecedzić przez kilkanaście sitek iks razy i dopiero wtedy można by faceta jakoś określić. Nie zmarnowałam na chodzeniu do szkoły i bieganiu do biura pięćdziesięciu lat życia i choć część na pewno trzeba zaliczyć do straconych – swoje wiem, ale i tak nie uwierzę w ten stos zalet skumulowanych właśnie w jej Pawle.
Rzadko nazywa go imieniem. Przeważnie ubrany jest w koszulkę z napisem: mój skarb, miłość mojego życia lub mój szczęśliwy numerek - choć to rzadziej, ale bywa. Dla mnie jest „szpikulcem” i niech tak zostanie.
Szczerze, to staram się ją zrozumieć. Powtarzam sobie, że to dzielna, zdolna, sprytna współczesna, która kobieta wytrwa w normalności, a zdrowy rozsądek nie dopuści do stanu śpiączki szarych komórek. Niby dobrze, że jest z menem którego kocha i co ważniejsze, który ją podobno ubóstwia. Nie jest sama i tak ma być! Dwoistość nie dość, że ludzka i ziemska to nawet zgodna z planami Stwórcy.
A jednak, wszystko to mnie mdli, bo szokuje – to nie to słowo. Jak nie jestem świadkiem ich rozmów, to po prostu nie wierzę, że tak sfiksowała.
Dzisiaj mam którąś tam z kolei lekcję odnowy pamięci, że szpikulec istnieje i nadal działa na Ulę, jak piramida Cheopsa na przybyszy z każdego kraju świata poza Egiptem, gdzie tylko tubylcy nie spoglądają na to, czym zachwycają się turyści.
Pewnie jest jego Piramidą i daj Boże, żeby nadal jedyną, bo nie wyobrażam sobie wokół niego nawet dwuosobowego tłumu.
Hmm..., poddając się wyobraźni – ona cały czas przykulona jęczy do słuchawki - i fantazji brnąc dalej i nachodzi mnie myśl, która lepiej, żeby przepadła bez wieści: „daktylowe palmy w Egipcie są przeciętnością, a u nas - dumą każdego ogrodnika” – pisał Zin, ale po co mi się to przypomniało?
Eh! – patrzę na Ulę, jak mizdrzy się do słuchawki i wiem, że przesadziłam. Ich nie łączy kilkumiesięczny romans z infantylnego serialu. To dwudziestokilkuletnia szalona miłość, która cały czas fermentuje i dojrzewa, jak wino, która nawet podczas eksplozji miast rozlane niknąć w stróżkach – nabiera smaku, barwy, mocy i klarowności. Oni jeszcze nie leżakują, ale beczka jest ekstra gatunku i trunek zapowiada się być szlachetny, mimo, że powstał z iście zakazanych owoców. Choć czy miłość można zaliczyć do zakazanych?
Czekają na siebie. Ona nie żałuje niczego, choć to on doprowadził do rozpadu jej - chyba nie najgorsze w czasoprzestrzeni małżeństwa – jednak cierpliwie cały czas czekają na dzień, w którym się do niej sprowadzi. A dzień wyznaczył jego syn, który nie wie ani o jej istnieniu, ani o tym, że ma przyrodnią siostrę młodszą o kilka miesięcy. Jeszcze nie wie, że do końca życia będzie kojarzył dzień obrony swojej pracy magisterskiej - a przynajmniej okoliczny jej czas - z wyprowadzką taty.
Czy ja nie za daleko i bez potrzeby i bezpardonowo nie wchodzę w jej sprawy? – kontroluję swoja fantazję, która poddała się sprzyjającej w parku ciemności. W czerni nocy nasze oczy mało dostrzegają, za to mocniej pracuje wyobraźnia i to ona dzisiaj wydobywa u mnie obrazy nieprawdopodobne, a nawet jadowite. Widać przyszła w gości.
- Skończyłaś? – patrzę w jej zapłakane oczy – czego ryczysz, coś nie tak?
- Co ty – chlipie i penetruje kieszenie, pewnie za chusteczką. Nie! Wszystko dobrze, tylko ja tak strasznie za nim tęsknię. Już osiem dni nie widzieliśmy się. Ja tego nie wytrzymam dłużej – już nie na żarty beczy.
Nic nie mówię, bo musiałabym powiedzieć to co wie. Wie, że od kilku lat jestem sama i już nawet nie sprawdzam czy telefon działa?, bo działa. Tylko nikt nie dzwoni. Co to osiem dni – myślę. Na jeżu bym wysiedziała, czekając na zakochanego facia. Ale nie dolewam oliwy do tego płonącego stosu. Łapię Lukę na smycz, bo zbliżamy się do wyjścia z parku.
- Aż tak go kochasz jeszcze? – udaję idiotkę, jakbym z konia spadła i liczę że może załagodzę tęsknotę lub rozweselę ją na chwilę.
Czytałam kiedyś, że forma gwiazdy narodziła się w oczach pełnych łez, bo przecież świetliste jej ramiona to tylko nasza fantazja, co niestety potwierdzają zdjęcia z NASA, na których widać, że kształty tych prawdziwych są dalekie od tych naszych. I czy to prawda czy nie, to niech popłacze jeszcze chwilę, bo to przecież one - bez względu na kształty - płoną miedzy nimi.
- Paweł to miłość mojego życia, już ci mówiłam nie raz. Jestem z nim szczęśliwa, a jak już będziemy razem to będę się wreszcie czuła bezpiecznie a, a, a – jąka się chlipiąc - wiesz to wszystko mówiłam ci iks razy. Kocham go coraz bardziej, nawet nie wiem, jak to się dzieje – i wreszcie się uśmiecha.
Na ulicy inny świat, choć mgła otacza nas coraz szczelniej, ale ilość i moc latarni sprawia, że jest magicznie, czarownie i bajkowo. Zapraszam na herbatę moją Piramidę i dalej nie wiem czy jej współczuć czy zazdrościć?
Prawie czołowo zderzamy się z Gosią i korzystając z tej niecodziennej okazji chcemy zabrać ją ze sobą. Aby uczcić takie święto, kupuję dobre wino, bo za wiele atrakcji, żeby zbezcześcić je herbatą.
- Co dziewczyny słychać dobrego? – zagaduje Gosia, a uśmiechem potwierdza niczym nie udowodnioną obietnicę, że Raj istnieje.
- A ty gdzie sama i o tej porze?
- Na cmentarz.
Jasna sprawa, idziemy z nią do Janka.
I choć od iluś lat żadna z nas nad jego grobem już nie płacze, to nigdy nie będzie nam to miejsce obojętne. Czas sprawił, że wypłakiwane zdziwienie że jednak odszedł – jest już poza nami. Mimo wszystko tu życie przemawia głośniej i potężniej niż gdzie indziej i tu często pod błękitnym czy wygwieżdżonym niebem znowu na moment są razem. Ile to już lat?
- Pewnie Paweł dzwonił, żeś zabeczana – zwraca się do Uli i nie czekając na odpowiedź daje całusa w policzek.
- Daj spokój stara, to jakieś dziwne przedstawienie i choć oglądałam już kilka tysięcy jego bisów, nadal nie mogę uwierzyć, że można tak sfiksować na tle faceta. A co to on jakiś wyjęty spod prawa, czy niby mniej niedorozwinięty niż cała reszta? – daję upust swojej jadowitości i ustępuję miejsca w konfesjonale Gosi.
- Mój jest niepowtarzalny i jedyny – na tej samej nucie nawija Ula.
- A tam niepowtarzalny – nie pitol - podpuszczam Ulę z nadzieją że znowu się uśmiechnie i wyciśnie łzy z oczu – każdy jest niedorozwinięty stara, tak już jest i nic ... i nic i nic mi nie jest ... nucę pod biesiadną melodię.
- A widziałaś dorozwiniętych, bo mnie jakoś „minyli” – puszcza do mnie oko młodsza od nas o dobre dziesięć lat, a jednocześnie najstarsza wdowim stażem nasza wspólna przyjaciółka, która podobnie jak ja, od kilku lat jest sama z trójką dzieci. |
|
Ostatnio zmieniony przez Shibbi dnia Czw Mar 20, 2008 9:05 pm, w całości zmieniany 1 raz _________________ ... nie zapomniałam nie e e e e e
to wszystko we mnie jest,
jak ochota na grzech,
na smutek i śmiech .... |
|
|
|
 | |  |
Wysłany: Pon Mar 17, 2008 10:13 pm |
|
|
| Christine |
| administrator |
 |
 |
| Dołączył: 13 Wrz 2005 |
| Posty: 2469 |
| Skąd: Gdańsk |
|
|
 |
 |
 |
|
Jak się cieszę, że znowu mogę ciebie czytać
Smakuje ten kawałek prozy i zaostrza apetyt na dalszy ciąg. Świetnie zaobserwowany "kawałek z życia", dobrze poprowadzona narracja i ten twój, niepowtarzalnie twój, język.
 |
|
_________________ Krystyna Bogusławska |
|
|
|
Wysłany: Wto Mar 18, 2008 7:47 pm |
|
|
| Shibbi |
|
 |
 |
| Dołączył: 12 Kwi 2006 |
| Posty: 1358 |
| Skąd: spod Maciejowej |
|
|
 |
 |
 |
|
Dzięki - miałam "pietra" ale zaraz dam cd - bo jest:)
Kurka wodna, Dzięki za wybaczenie tych przecików i innych pauzek, ale ja już przenigdy z tym sobie nie dam rady
no i temu takie tempo  |
|
_________________ ... nie zapomniałam nie e e e e e
to wszystko we mnie jest,
jak ochota na grzech,
na smutek i śmiech .... |
|
|
|
Wysłany: Wto Mar 18, 2008 7:52 pm |
|
|
| Christine |
| administrator |
 |
 |
| Dołączył: 13 Wrz 2005 |
| Posty: 2469 |
| Skąd: Gdańsk |
|
|
 |
 |
 |
|
Nie wiem, czy ci się przyda, bo polonistką nie jestem, ale na moje wyczucie...
Wskoczyła w opcję „przyjaciel”, czy jakoś tak, i albo on dzwoni, albo ona do niego.
Pomimo, że mgliste, jesienne opary zacierają kontury sylwetki z każdym, oddalonym od oka krokiem, |
|
Ostatnio zmieniony przez Christine dnia Wto Mar 18, 2008 9:27 pm, w całości zmieniany 1 raz _________________ Krystyna Bogusławska |
|
|
|
Wysłany: Wto Mar 18, 2008 8:13 pm |
|
|
| Shibbi |
|
 |
 |
| Dołączył: 12 Kwi 2006 |
| Posty: 1358 |
| Skąd: spod Maciejowej |
|
|
 |
 |
 |
|
na moje też tylko jak to .... y y y y y wyrównać  |
|
_________________ ... nie zapomniałam nie e e e e e
to wszystko we mnie jest,
jak ochota na grzech,
na smutek i śmiech .... |
|
|
|
Wysłany: Wto Mar 18, 2008 9:37 pm |
|
|
| Christine |
| administrator |
 |
 |
| Dołączył: 13 Wrz 2005 |
| Posty: 2469 |
| Skąd: Gdańsk |
|
|
 |
 |
 |
|
Shibbi, o co chodzi?
Opcja "edytuj" i wprowadzasz poprawki...
Ale i tak jest super. |
|
_________________ Krystyna Bogusławska |
|
|
|
Wysłany: Wto Mar 18, 2008 10:05 pm |
|
|
| Shibbi |
|
 |
 |
| Dołączył: 12 Kwi 2006 |
| Posty: 1358 |
| Skąd: spod Maciejowej |
|
|
 |
 |
 |
|
wiem
ale nie wiem jak poprawić QWAmać  |
|
_________________ ... nie zapomniałam nie e e e e e
to wszystko we mnie jest,
jak ochota na grzech,
na smutek i śmiech .... |
|
|
|
Wysłany: Sro Mar 19, 2008 6:37 am |
|
|
| mewa |
| moderator |
 |
 |
| Dołączył: 20 Kwi 2006 |
| Posty: 1663 |
|
|
|
 |
 |
 |
|
No, kochana Shibbi:) kawałek smacznej prozy, potrafisz oj potrafisz:) Pisz dalej:) bom ciekawa bardzo.
A może tylko: wskoczyła w telefoniczną opcję "przyjaciel" ? |
|
_________________ Mówiłaś, że byłaś najbardziej szczęśliwa, gdy tańczyłaś, mówiłaś też, że byłaś najbardziej szczęśliwa, gdy tańczyłaś ze mną, a teraz które ze zdań wybierasz? / Cohen |
|
|
|
Wysłany: Wto Mar 25, 2008 2:32 pm |
|
|
| rahl |
|
|
 |
| Dołączył: 25 Mar 2008 |
| Posty: 2 |
| Skąd: Kraków |
|
|
 |
 |
 |
|
| Twoją siłą jest język i niekonwencjolnalne skojarzenia. Lubię też Twą stylistykę. Czyta się znakomicie, nie nudzisz, dawaj dalej:) |
|
|
|
|
Wysłany: Pon Kwi 07, 2008 9:53 pm |
|
|
| aguha |
|
 |
 |
| Dołączył: 16 Wrz 2007 |
| Posty: 7 |
| Skąd: Kraków/Edynburg |
|
|
 |
 |
 |
|
Twoje pisanie czyta się tak lekko...
Bez wysiłku.
Mam trudność w skupieniu się na słowie pisanym...
Czytając Ciebie wypatruję kolejnego zdania "jak łania pragnąca wody".
Słowa Cię kochają - poddają się Twojemu zręcznemu pisaniu, jak
glina dłoniom rzeźbiarza.
Potrzeba dużej wiedzy i bogatego doświadczenia życiowego,
żeby napisać tak zgrabny tekst...
Pozdrawiam
 |
|
_________________ "Żeby nam sie tak chciało jak nam się nie chce..." |
|
|
|
Wysłany: Wto Kwi 08, 2008 9:46 pm |
|
|
| Shibbi |
|
 |
 |
| Dołączył: 12 Kwi 2006 |
| Posty: 1358 |
| Skąd: spod Maciejowej |
|
|
 |
 |
 |
|
miło Cię czytać -
ładnie mnie odbierasz i co najważniejsze umiesz to powiedzieć
Dziękuję pięknie  |
|
_________________ ... nie zapomniałam nie e e e e e
to wszystko we mnie jest,
jak ochota na grzech,
na smutek i śmiech .... |
|
|
|
Wysłany: Nie Maj 18, 2008 6:47 pm |
|
|
| ella_hagar |
|
 |
 |
| Dołączył: 01 Mar 2006 |
| Posty: 750 |
| Skąd: Warszawa |
|
|
 |
 |
 |
|
witaj ślicznotko.
Się wypowiadam pod "Z pierwszej ręki .... 2"
Buźka. |
|
|
|
|
| Forum Amarylis Strona Główna » PROZA |
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
|
|
|
|
|